wtorek, 18 lipca 2017

Moich 5 ulubionych pojedynczych książek

Lub jak kto woli - książek jednotomowych. 

***
Witajcie wszyscy!
Jak wam mijają wakacje? 
Mam nadzieję, że dobrze i że się nie nudzicie. 

Dzisiaj chcę wam zaprezentować moje 5 ulubionych, książek jednotomowych. Dawno robiłam już jakieś zestawienie więc pomyślałam, że już chyba najwyższy czas jakieś dodać. Nie przedłużając zatem...
Kolejność losowa - nie jestem w stanie wybrać tej która byłaby na pierwszym miejscu itd.

***

Głębia Challengera
Neal Shusterman
Z tą książką wiąże się taka historia, że kiedy usłyszałam o niej po raz pierwszy byłam pewna, że... w ogóle jej nie przeczytam. A potem coś się zmieniło i jednak po nią sięgnęłam. Nie od razu jednak ją polubiłam. Przeczytałam ją jakoś w maju, ale dopiero teraz jestem w stanie stwierdzić, że rzeczywiście jest to książka zapadająca w pamięć i warta przeczytania. Warto też zwrócić uwagę na to, że jest oparta na historii syna autora tej książki. Kiedy jednak pomyślę o tej książce i chcę o niej coś komuś opowiedzieć zawsze wspominam o tym, że jest przygnębiająca. 



Siedem minut po północy
Patric Ness na podstawie pomysłu Siobhan Dowd
Gwoli ścisłości najpierw obejrzałam film, który mi się osobiście bardzo podobał. Oczywiście Ania chciała przeczytać też książkę, ale był problem z jej zdobyciem i przeczytałam ją dopiero pół roku po premierze filmu. Nie jest pokaźnych gabarytów - ja mam akurat tą wersję w filmowej okładce nad czym ubolewam. Dawno jednak książka mnie tak poruszyła. Tak strasznie mi było głównego bohatera choć przyznam, że to przez co przechodził nie było wystarczającym usprawiedliwieniem do tego co np. nawyprawiał w domu swej babki. Choć z drugiej strony inni nie musieli też zachowywać się...nieodpowiednio wobec niego. 


Oddam ci słońce
Jandy Nelson
Akurat ta książka została przeze mnie zrecenzowana. Podobało mi się to jak autorka ukazała relacje między rodzeństwem czy rodzicami. Ile emocji można było poczuć czytając tą książkę. I to, że jest ona taka przepełniona...Nie wiem jak to ująć więc napiszę, że jest bardzo artystyczna. Sama lubię rysować i te wszystkie wstawki z napisem autoportret kiedy główny bohater widział w ludziach czy przedmiotach pomysł, inspirację na rysunek do mnie tafiały.


Wybacz mi, Leonardzie
Matthew Quick
Tu miałam pewien dylemat między Niezbędnikiem... a tą książką, ale ostatecznie jedank wybór padł na Leonarda. Niestety dawno ją czytałam i nie bardzo już pamiętam co tam się działo. Pamiętam jednak, że najbardziej do mnie trafiło w niej motyw poszukiwania zrozumienia przez głównego bohatera. Jest to też kolejna książka z tu wymienionych, która traktuje o problemach rodzinnych - bo o ile dobrze pamiętam było tam coś nie teges z bodajże matką głównego bohatera. No i to też  Quick w końcu...A on pisze kapitalnie. Według mnie oczywiście :D


Wszystkie jasne miejsca
Jennifer Niven
Książka o...samobójcach. I nie to nie spoiler bo można do tego dojść przeczytawszy jedynie opis. O dziwo jednak mi się podobała, mimo że nie przepadam za taką tematyką. Z drugiej strony dobrze, że ten temat jednak został poruszony bo w sumie to choroby psychiczne to nadal temat tabu i mało kto o nich chce rozmawiać a trzeba być świadomym, że coś takiego istnieje. Tak samo trzeba uświadamiać o takich problemach innych ludzi.
 Przyznam, że jestem jednak nieco rozczarowana końcówką. Mimo to jest ona jednak całkiem prawdziwa.


Jak pewnie zauważyliście pod koniec zaczęłam się trochę wypalać. Większość z tych książek jest też raczej taka przygnębiająca właśnie, więc jeśli szukacie czegoś wesołego to raczej nie znajdziecie tego tutaj.
Choć możecie przeczytać Oddam ci słońce. To chyba jednak z mniej smutnych książek tutaj wymienionych :)
Ja już się z wami żegnam.
Pozdrawiam i do napisania.

8 komentarzy:

  1. Nie czytałam żadnej z tych powieści, jedynie oglądałam film Siedem minut po północy. Kiedyś z pewnością nadrobię książkę, na razie jednak mam ochotę na coś pozytywnego ;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  2. "Oddam Ci słońce" też uwielbiam :) Poza tym czytałam "Wszystkie jasne miejsca", "Siedem minut po północy" oraz "Wybacz mi, Leonardzie" i wszystkie trzy mi się podobały, ale racze nie zaliczyłabym ich do ulubionych. O "Głębi Challengera" czytałam sporo dobrego - mam ją na półce i na pewno kiedyś przeczytam :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Żadnej nie czytałam, ale słyszałam o nich. Niestety wymienione przez Ciebie książki nie są w moim klimacie, więc raczej po nie nie sięgnę, ale kto wie... :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, ja też nie miałam sięgnąć po niektóre a wyszło jak wyszło :D

      Usuń
  4. Czytałam tylko "Wybacz mi, Leonardzie", które bardzo mi się podobało.
    Nie słyszałam o dwóch pierwszych. Chciałabym przeczytać "Wszystkie jasne miejsca".

    OdpowiedzUsuń
  5. Aktualnie ostatnio zrecenzowałam "Głębię Challengera", ale niezbyt przypadła mi do gustu. Jakbyś chciała zobaczyć, jak ja ją odebrałam, to serdecznie zapraszam :)
    "Wszystkie jasne miejsca" zaś to jedna z moich ulubionych książek. Czytałam ją w zeszłe wakacje i pokochałam całym sercem, chyba żadnych bohaterów nie obdarzyłam taką miłością od czasów Harry'ego Pottera :P
    "Oddam ci słońce" jest dla mnie kompletnie neutralne. Nie rozumiem zachwytów, ale przyznaję, że jest to książka dobra :D
    Pozdrawiam!
    Patty z Truskawkowego bloga książkowego

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam jedynie "Oddam Ci słońce" i w sumie urzekła mnie tym samym, co Ciebie. To była przepełniona emocjami lektura. A ta okładka jest obłędna! :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przeczytałam żadnej z tych książek, ale mam ochotę na "Oddam ci słońce", a pewnie jeszcze w międzyczasie sięgnę po powieść Quicka, bo bardzo podobał mi się "Niezbędnik obserwatorów gwiazd".

    OdpowiedzUsuń