sobota, 12 sierpnia 2017

Królestwo Kanciarzy




Kaz Brekker i jego ekipa dopiero co przeprowadzili skok przekraczający najśmielsze wyobrażenia. Zamiast jednak dzielić sowite zyski, muszą walczyć o życie. Zostali wystawieni do wiatru i poważnie osłabieni; dokucza im brak funduszy, sprzymierzeńców i nadziei.

Na ulicach miasta trwa wojna. Wzajemna lojalność w obrębie ekipy – i tak już krucha i wątpliwa – zostaje wystawiona na ciężką próbę. Kaz i jego ludzie muszą się postarać, żeby znaleźć się po stronie zwycięzców. Bez względu na koszty.

Długo po premierze wreszcie sięgnęłam po kolejny (i zarazem ostatni) tom Szóstki Wron, zwłaszcza że był przeceniony w Empiku - bez szału, ale 28 zł z kawałkiem to nie 45 zł więc wzięłam. Trochę się sobie dziwię bo po Szóstce Wron bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy bohaterów, a tu...Mija pięć miesięcy i dopiero teraz jestem po lekturze tej książki. I...hmm...mogę wam powiedzieć, że nie było źle, ale szału nie ma.

Zacznijmy od tego, że czytając Szóstkę Wron miałam pewien problem z przebrnięciem przez początek książki, który był dla mnie no trochę nużący. Im dalej jednak czytałam tym było co raz bardziej ciekawie i tym trudniej mi było się oderwać od lektury.
 Z Królestwem Kanciarzy jest natomiast odwrotnie. 
Początek książki czytało mi się bardzo dobrze - podobało mi się jak bohaterowie wprowadzali w życie swoje plany, jak autorka ukazywała relacje między nimi i jak powoli wprowadzała czytelnika do końcowej kulminacji. 
Koniec zaś... A raczej początek końca, albo też to co nastąpiło przed kulminacją tych wszystkich planów i działań Szumowin był dla mnie nieco mniej dynamiczny i nawet trochę nudny. Czasami czytałam stronę i zaraz potem zapominałam co się działo bo nie potrafiłam się skupić i wciągnąć w fabułę i musiałam się cofać, aby wiedzieć o co chodzi.
Jeżeli chodzi zaś o samą końcówkę - dokładniej właśnie ten moment wspominanej wyżej kulminacji - to... Ujmę to tak. Zakończenie mnie usatysfakcjonowało choć liczyłam troszkę na coś innego. 
I nie wiem czy dla was jest to istotne czy nie, ale w książce pojawia się wątek LGBT ... I nie zrozumcie mnie źle - jestem tolerancyjna. Inna orientacja, religia, kolor skóry - nie ma problemu! Ja to wszystko toleruję. Miałam jednak wrażenie, że jest on tu wprowadzony tylko dlatego, że... teraz w wielu książkach się on pojawia. 

W kontynuacji Szóstki Wron rozdziały są pisane już z "perspektywy" całej głównej szóstki bohaterów - ku ścisłości w narracji trzecioosobowej (bo nie wiem czy o tym wspominałam w recenzji pierwszego tomu a nie chce mi się sprawdzać). Moje opinie co do postaci pozostają nadal takie same. Nadal największą sympatią darzę Ninę i Matthiasa. Kaz mimo bycia zimną maszyną przejawia jakieś ludzkie uczucia. Ale z drugiej strony po tym co go spotkało - takie zachowanie wszystko wyjaśnia. Z Inej nadal się nie lubię. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale ta postać no nie przemawia do mnie. A  jeśli chodzi o Jespera i Wylana - do nich jestem nastawiona obojętnie, choć bardziej wolę Wylana, jeśli mam już wybierać. 
Jeśli zaś chodzi o całą resztę...
Z tego co udało mi się wyczytać i wywnioskować pojawiają się bohaterowie z Trylogii Grisza, której ja co prawda nie czytałam, ale no... wspomnę żeby nie było. I czy pisałam, że lubię Pekkę? Jest świetny!
Niestety muszę was zmartwić pewną wiadomością dotyczącą głównej szóstki. 
Jedno z nich umiera. Było to na tyle przykre, że nawet ja, osoba która na ogół do fikcyjnych śmierci podchodzi z obojętnością, trochę posmutniałam.

Tym oto optymistycznym akcentem kończę tą plątaninę słów mających być recenzją. 
8/10 

sobota, 5 sierpnia 2017

Moja Lady Jane



Prześmieszna, fantastyczna, romantyczna i (niezupełnie) prawdziwa historia Lady Jane Grey. Książka Moja Lady Jane autorstwa Cynthii Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows to jedyna w swoim rodzaju opowieść fantasy osadzona w tradycji ustanowionej przez Narzeczoną dla księcia Williama Goldmana, której bohaterami są król niespecjalnie garnący się do królowania, jeszcze mniej garnąca się królowa i szlachetny rumak, a która nie grzeszy przesadnie nabożnym szacunkiem dla źródeł historycznych. Bo czasem nawet historii trzeba nieco pomóc.

Szesnastoletnia Lady Jane Grey, mająca niebawem wyjść za zupełnie obcego mężczyznę, wplątuje się w konspirację, celem której jest obalenie jej kuzyna, króla Edwarda. Ale Jane nie zawraca sobie głowy takimi błahostkami, skoro ma niebawem zostać królową Anglii.








O to kolejna książka z tych, których byłam pewna, że nie przeczytam, a stało się zupełnie inaczej. Pewnie tak pomyślałam ze względu na to, że jest to fantasy historyczna, a ja no...nie bardzo za taką przepadam mimo, że samą historię lubię i chętnie czytam o historycznych faktach. Dobrze, że jednak zdecydowałam się kupić tą książkę, bo po skończeniu jej lektury byłam naprawdę nią mile zaskoczona.

Pomysł jest godny pogratulowania i całkiem kreatywny. Dobrze, że autorki zdecydowały się napisać własną wersję historii o lady Jane Grey (hej! to prawie jak Jean Grey!) bo ta autentyczna jest dość... no nie wiem smutna? Innego słowa nie potrafię znaleźć więc niech będzie te. Na samym początku książki znajduje się jakby streszczenie historii tej bohaterki, więc wszystko jest bardzo ogólnie wyjaśnione. Choć ja jako istotka z natury ciekawska przeczytałam oczywiście trochę więcej o tej bohaterce (i skończyłam daleko, daleko za osobą Królowej Elżbiety hi hi).

Fabuła...Hmm...Ciężko mi coś o niej powiedzieć bo to w końcu historyczna fikcja bazująca na autentycznych wydarzeniach. Nie była jakaś mega zaskakująca - przynajmniej dla mnie. Prawdę powiedziawszy niektórych rzeczy domyślałam się chwilę przed ich ujawnieniem. Lepiej też czytało mi się początek niż koniec, ale tu winę ponosi raczej to, że w pewnym momencie miałam jakąś nie moc czytelniczą i kończyłam tą książkę nieco na siłę, mimo że mi się podobała. Jeśli jednak nie jesteście przekonani właśnie przez te związki z historią to... Nie zwracajcie na to uwagi. Naprawdę niewiele ta książka ma wspólnego z prawdą historyczną.


Jeśli chodzi o bohaterów to jestem raczej wobec nich neutralna. Nie byli wkurzający, ale mimo wszystko jakoś nie potrafiłam się z nimi zżyć. W ostatecznym rozrachunku polubiłam jednak najbardziej z trio EdwardxJanexGifford, właśnie Gifforda.


Jeśli jednak szukacie jakieś fajnej książki to spokojnie możecie po nią sięgnąć. Jest zabawna, szybko się ją czyta i myślę, że na wakacje jest dobra. 
7,5/10

wtorek, 1 sierpnia 2017

Ulubieńcy miesiąca: Lipiec


grafika August, summer, and hello
źródło
Witajcie wszyscy!
Kolejny początek miesiąca = kolejne podsumowanie.
Niestety miesiąc wolnego minął mi bardzo szybko. Choć pewnie nie tylko mi. A do szkoły, mimo tego, że tą do której akurat chodzę lubię, nie mam ochoty wracać. 
Ale, ale starczy tego narzekania (choć to nie byłabym ja gdybym sobie czegoś nie po krytykowała) i przechodzę do podsumowania.

1. Muzyka
Hamilton zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce pozostawiając całą resztę daleko za sobą. Niestety nie potrafię przestać słuchać piosenek z tego musicalu. Czy można się uzależnić od musicalu? Wychodzi na to, że tak. A najgorsze, że nikt w moim otoczeniu nie ma pojęcia o jego istnieniu i nie mam z kim o nim porozmawiać...
Ale! Żeby nie było, że tylko o Hamiltonie to słuchałam jeszcze tych o to utworów:



A tak a pro po Nędzników - to nawet znalazłam wersję anime. Niestety tylko po angielsku. 

Znalezione obrazy dla zapytania koe no katachi filmweb Znalezione obrazy dla zapytania O północy w Paryżu
2. Filmy
Nawet nie wiecie ile ja się ich naoglądałam. Nie wymienię jednak wszystkich bo to byłby materiał na osobnego posta, tylko te które najbardziej do mnie trafiły.
Zatem obejrzałam: O północy w Paryżu - i rany, to było takie świetne. Zwłaszcza, że sama czasami mam wrażenie, że nie pasuję do teraźniejszego świata. Obejrzałam także Aż do kości, które nieco mnie zawiodło, ten serial na podstawie Ani z Zielonego Wzgórza (meh, zapomniałam tytułu) i Azyl. I moje kolejne małe odkrycie anime - Koe no Katachi. Ale niestety (albo stety) to jest anime i wielu ludzi pewnie z tego względu nie zwróci uwagi na ten film. A szkoda bo jest naprawdę warty zobaczenia.

 
3. Książki
Przeczytałam 10 książek, podobnie jak w czerwcu. Obkupiłam się też całkiem nieźle więc możecie spodziewać się na dniach book haulu.
W lipcu przeczytałam:
Ostatni Olimpijczyk (R. Riordan)
Zagubiony Heros (R. Riordan)
Zgromadzenie Cieni (V. Schwab) - recenzja
Miasto cieni (R. Rigg)
Biblioteka dusz (R. Rigg)
Syn Neptuna (R. Riordan)
Tajne akta Obozu Herosów (R. Riordan)
Znak Ateny (R. Riordan)
Dom Hadesa (R. Riordan)
Moja Lady Jane (C Hand, J. Meadows, B. Ashdon)


grafika broadway, hamilton, and alexander hamilton
źródło
Odnośnie Hamiltona i książek:)
4. Inne
Były moje imieniny. I zbliżają się moje urodziny (właściwie to już jutro - jak ten czas leci). 
Generalnie jednak cały lipiec przesiedziałam w domu. Co mi jak najbardziej pasuje, bo nie mam ochoty na żadne wyjazdy. 

A wam jak minął poprzedni miesiąc?
Pozdrawiam i do napisania.

wtorek, 18 lipca 2017

Moich 5 ulubionych pojedynczych książek

Lub jak kto woli - książek jednotomowych. 

***
Witajcie wszyscy!
Jak wam mijają wakacje? 
Mam nadzieję, że dobrze i że się nie nudzicie. 

Dzisiaj chcę wam zaprezentować moje 5 ulubionych, książek jednotomowych. Dawno robiłam już jakieś zestawienie więc pomyślałam, że już chyba najwyższy czas jakieś dodać. Nie przedłużając zatem...
Kolejność losowa - nie jestem w stanie wybrać tej która byłaby na pierwszym miejscu itd.

***

Głębia Challengera
Neal Shusterman
Z tą książką wiąże się taka historia, że kiedy usłyszałam o niej po raz pierwszy byłam pewna, że... w ogóle jej nie przeczytam. A potem coś się zmieniło i jednak po nią sięgnęłam. Nie od razu jednak ją polubiłam. Przeczytałam ją jakoś w maju, ale dopiero teraz jestem w stanie stwierdzić, że rzeczywiście jest to książka zapadająca w pamięć i warta przeczytania. Warto też zwrócić uwagę na to, że jest oparta na historii syna autora tej książki. Kiedy jednak pomyślę o tej książce i chcę o niej coś komuś opowiedzieć zawsze wspominam o tym, że jest przygnębiająca. 



Siedem minut po północy
Patric Ness na podstawie pomysłu Siobhan Dowd
Gwoli ścisłości najpierw obejrzałam film, który mi się osobiście bardzo podobał. Oczywiście Ania chciała przeczytać też książkę, ale był problem z jej zdobyciem i przeczytałam ją dopiero pół roku po premierze filmu. Nie jest pokaźnych gabarytów - ja mam akurat tą wersję w filmowej okładce nad czym ubolewam. Dawno jednak książka mnie tak poruszyła. Tak strasznie mi było głównego bohatera choć przyznam, że to przez co przechodził nie było wystarczającym usprawiedliwieniem do tego co np. nawyprawiał w domu swej babki. Choć z drugiej strony inni nie musieli też zachowywać się...nieodpowiednio wobec niego. 


Oddam ci słońce
Jandy Nelson
Akurat ta książka została przeze mnie zrecenzowana. Podobało mi się to jak autorka ukazała relacje między rodzeństwem czy rodzicami. Ile emocji można było poczuć czytając tą książkę. I to, że jest ona taka przepełniona...Nie wiem jak to ująć więc napiszę, że jest bardzo artystyczna. Sama lubię rysować i te wszystkie wstawki z napisem autoportret kiedy główny bohater widział w ludziach czy przedmiotach pomysł, inspirację na rysunek do mnie tafiały.


Wybacz mi, Leonardzie
Matthew Quick
Tu miałam pewien dylemat między Niezbędnikiem... a tą książką, ale ostatecznie jedank wybór padł na Leonarda. Niestety dawno ją czytałam i nie bardzo już pamiętam co tam się działo. Pamiętam jednak, że najbardziej do mnie trafiło w niej motyw poszukiwania zrozumienia przez głównego bohatera. Jest to też kolejna książka z tu wymienionych, która traktuje o problemach rodzinnych - bo o ile dobrze pamiętam było tam coś nie teges z bodajże matką głównego bohatera. No i to też  Quick w końcu...A on pisze kapitalnie. Według mnie oczywiście :D


Wszystkie jasne miejsca
Jennifer Niven
Książka o...samobójcach. I nie to nie spoiler bo można do tego dojść przeczytawszy jedynie opis. O dziwo jednak mi się podobała, mimo że nie przepadam za taką tematyką. Z drugiej strony dobrze, że ten temat jednak został poruszony bo w sumie to choroby psychiczne to nadal temat tabu i mało kto o nich chce rozmawiać a trzeba być świadomym, że coś takiego istnieje. Tak samo trzeba uświadamiać o takich problemach innych ludzi.
 Przyznam, że jestem jednak nieco rozczarowana końcówką. Mimo to jest ona jednak całkiem prawdziwa.


Jak pewnie zauważyliście pod koniec zaczęłam się trochę wypalać. Większość z tych książek jest też raczej taka przygnębiająca właśnie, więc jeśli szukacie czegoś wesołego to raczej nie znajdziecie tego tutaj.
Choć możecie przeczytać Oddam ci słońce. To chyba jednak z mniej smutnych książek tutaj wymienionych :)
Ja już się z wami żegnam.
Pozdrawiam i do napisania.

wtorek, 11 lipca 2017

Zgromadzenie Cieni

Upłynęły cztery miesiące, odkąd w ręce Kella wpadł czarny kamień. Cztery miesiące, odkąd przecięły się ścieżki antariego i dziewczyny z Szarego Londynu, Delilah Bard. Cztery miesiące, odkąd książę Rhy został ranny, Kell i Lila pokonali rządzące Białym Londynem bliźniaki Dane, a kamień wraz z umierającym Hollandem wrzucili w otchłań Londynu Czarnego.

Pod wieloma względami sytuacja prawie wróciła do normalności, chociaż... Rhy spoważniał, a Kella dręczą wyrzuty sumienia. Antari nie przemyca już przedmiotów między światami – jest nerwowy, nawiedzany przez sny z udziałem złowieszczej magii, skupiony na myślach o Lili, która zniknęła mu z oczu w porcie, tak jak zawsze tego pragnęła. 

Tymczasem w Czerwonym Londynie trwają przygotowania do Igrzysk Żywiołów, spektakularnego i kosztownego międzynarodowego turnieju – mającego na celu rozrywkę i zachowanie dobrych stosunków z sąsiednimi mocarstwami. Na zawody przybędzie wielu gości, a wśród nich starzy przyjaciele na pewnym statku pirackim. 

Jednakże, podczas gdy wszyscy w Czerwonym Londynie skupiają się na czekających ich emocjach sportowych i towarzyszących igrzyskom przyjęciach, w innym Londynie rozkwita życie, a ci, którzy mieli rzekomo odejść na zawsze, powracają. Jak cień, który znika w nocy, lecz pojawia się znów kolejnego dnia, tak odżywać zdaje się Czarny Londyn. Tyle że magia wymaga równowagi, więc by odrodził się Czarny Londyn, inne miasto musi upaść...

***

Kurczę, totalnie nie mam pojęcia od czego zacząć. 
W porównaniu z pierwszym tomem, czyli Mroczniejszym Odcieniem Magii dla mnie te książki to niebo a ziemia. Przy czym ziemia to MOM a niebo to ZC.
 Nie piszę oczywiście, że pierwszy tom był zły, ale momentami był po prostu zwyczajnie nudny i mimo niewielkiej objętości czytało się go czasami dość opornie. 
W Zgromadzeniu Cieni zaś autorka obiera cel fabularny, książka zaczyna mieć w końcu główny wątek i mimo dość sporej różnicy stronicowej czyta się ją o wiele lepiej niż tom pierwszy. I co najważniejsze jest o wiele bardziej interesująca od tomu pierwszego. Autorka rozbudowuje świat, nie skupia się już tylko na jednym miejscu - choć akcja nadal rozgrywa się w Londynie. Poznajemy bohaterów którzy pochodzą z innych królestw.

Nie obyło się jednak bez uczucia znużenia. 
Pierwszy rozdział to akurat była dla mnie udręka i strasznie ciężko mi było przez niego przebrnąć, ale dobrze że się nie zniechęciłam bo dalej jest już o wiele lepiej. Także jeśli kiedyś będziecie czytać tą książkę to się nie zniechęcajcie i czytajcie dalej :D

Odnośnie zakończenia. Co to miało być ja się pytam? Za coś takiego autor powinien dostać karę (nie wiem jeszcze jaką). Nienawidzę takich zakończeń, przez które nine można normalnie funkcjonować bo koniecznie chce się wiedzieć co będzie dalej. To jednak wielka niewiadoma. A autorka właśnie coś takiego zrobiła. 
Oczywiście nie jest to złe, bo w końcu o to chodzi żeby jakoś czytelnika zachęcić do tego aby sięgnął po kolejny tom. Ale czekanie jest jak tortura - gdyby mój angielski był lepszy to bym sięgnęła oczywiście po wersję pisaną w oryginale, ale niestety jest on beznadziejny i zanim bym przeczytała trzeci tom wyszedłby on po polsku. Także pozostaje mi tylko omijać szerokim łukiem informacje spoilerowe o tej książce.

Ale w książce oprócz lepszego rozwinięcia fabuły, bohaterowie również zostają lepiej przedstawieni niż w Mroczniejszym Odcieniu Magii. Bohaterowie drugoplanowi są zdecydowanie bardziej interesujący. Osobiście najbardziej polubiłam z nich Alucarda, który jest dla mnie po prostu wybitny XD. 
Kell...Szkoda mi się go strasznie zrobiło pod koniec książki. Strasznie mu też współczuję takiego losu i tego co on czuje. Mam nadzieję, że w ostatnim tomie w końcu będzie...szczęśliwy. Nie wiem jak to ująć, ale mam dzieję, że będzie miał szczęśliwe zakończenie. Szkoda tylko, że autorka nie rozwinęła wątku jego pochodzenia.
Jest też więcej Rhya, co mnie ucieszyło bo go również polubiłam. Dodawał on swoimi uwagami trochę humoru w książce.
I tak naprawdę jedyną postacią za którą nie przepadam jest Lila. Nie wiem jakoś nie potrafię jej polubić. Irytowała mnie tym swoim zachowaniem. Odnosiłam wrażenie, że jest ona typem osoby, która myśli, że może wszystko i jest nie wiadomo jak dobra. Ale żeby nie było, że widzę tylko jej wady to na końcu podobało mi się jak zareagowała na...coś :)
Liczę też na rozwój postaci króla i królowej Czerwonego Londynu. Myślę, że za mało uwagi im poświęcono.

Jestem tą książką zachwycona i dla mnie jest ona jedną z lepszych jakie przeczytałam w tym roku. Teraz pozostaje mi tylko czekać na kolejny tom i mieć nadzieję, że nie będzie gorszy od tego.

8,5/10

czwartek, 6 lipca 2017

The Summer Reader Book Tag

Hmm...Lato niby jest, ale u mnie w mieście raczej wygląda jakby była to jesień. Październik albo listopad dokładniej. Ale żeby było tematycznie chociaż słownie dzisiaj będzie Summer Reader Book Tag. 
Nie przedłużając już przechodzę do niego.


1. Lemoniada 
 książka, która gorzko i żałośnie się zaczęła , ale potem stała się lepsza.
Król Kruków Maggie Stiefvater. Początkowe rozdziały nie były może żałosne, ale specjalnie dobre też nie. I tak dopiero zaczęłam się wkręcać w tę historię gdzieś w 1/4 akcji książki.

2. Złote Słońce 
książka, która wywołała u ciebie niezrównany uśmiech.
Percy Jackson oczywiście :D
Ta seria jest tak genialna i tak zabawna, że czasami wybuchałam głośnym śmiechem czym dziwiłam rodziców. 

3. Egzotyczne kwiaty 
 książka, której akcja rozgrywa się w innych krajach.
Bohaterka 13 małych błękitnych kopert podróżuje po wielu krajach świata. Nie pamiętam jednak jakich - choć na 100% jednym z nich były Włochy. Sama książka była jednak nieco nużąca.

4. Cień drzewa 
książka w której tajemniczy, mroczny bohater zostaje przedstawiony jako pierwszy.
Nie przypominam sobie abym czytała taką książkę.

5. Plażowy piasek
 książka, która była ciężka w czytanie a jej akcja ledwo się rozwinęła.
Jak dla mnie była to Królowa Tearlingu. Z tego co wiem dużo osób lubi tą książke, ale dla mnie czytanie jej było męczarnią.

6. Zielona trawka
 bohater który był pełen życia, że aż się uśmiechałaś.
Kate z Promyczka. 
Nieco kontrastujące z tym co ją spotkało.
Kto czytał ten wie ;)

grafika summer, watermelon, and wallpaper
źródło
7. Arbuz
 książka, która miała jakiś soczysty sekret. 
Hmm...Nie mam pojęcia. Może Pretty Little Liars: Tajemnice Ali? Ja osobiście nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. 

8. Kapelusz na słońce
 książka osadzona w ogromnym wszechświecie.
A chodzi o wszechświat w sensie, że kosmos? Przepraszam, ale ostatnio mam jakąś fazę na sci - fi i słowo "wszechświat" automatycznie sprawia, że od razu myślę o kosmosie. 
Jeśli więc chodzi o kosmos to może...Gra Endera? Albo Diabolika. 
A jeśli chodzi o Ziemię to Gra o Tron albo Władca Pierścieni.

9. BBQ 
książka w której bohater jest opisany jako przystojniak.
A ich nie ma w prawie każdej książce?
Ale niech będzie Jace z Darów Anioła albo Will z Diabelskich Maszyn. 

10. Summer fun 
 kogo nominuję.
Nikogo. Ja nigdy nie nominuję chyba, że do LBA.
Jak chcecie to róbcie - jak nie to nie XD

Pozdrawiam i do napisania!

sobota, 1 lipca 2017

Ulubieńcy miesiąca: Czerwiec

Witajcie wszyscy!
Pierwszy dzień miesiąca oznacza kolejne podsumowanie miesiąca. Przyznam, że jestem bardzo zadowolona z niego, ale Czerwiec zawsze był fajny i wszystko wydaje mi się podczas niego takie...spokojne (no nie licząc szkoły, ale to inna bajka). Nie przedłużając jednak przechodzę już do podsumowania.

1. Muzyka.
Królowała głównie Sia oraz soundtrack z Interstellar. Soundtrack jest długi i go tu nie wstawię, ale przesłuchajcie sobie motyw przewodni - coś niesamowitego. Tutaj są te utwory, które mi się najbardziej podobały. 
Co do Sii to słuchałam Alive i To Be Human
A poza tym jeszcze opening i ending z anime Yuri on ice oraz wszystkie utwory z musicalu Hamilton, który no cóż...zostawia całą resztę tu wymienioną daleko w tyle (swoją drogą z chęcią bym go sobie obejrzała gdyby istniała takowa możliwość). 

Znalezione obrazy dla zapytania wonder woman filmweb Znalezione obrazy dla zapytania Ponad wszystko.
2. Filmy
NA początku obejrzałam dwa anime - Yuri on ice oraz Shigatsu wa kimi no uso (znane też jako Your lie in april). Oba świetne, choć Yuri... podobało mi się trochę bardziej. Z filmów to trochę Marvela. Udało mi się także obejrzeć Wonder Woman - całkiem fajne i pójść do kina na Ponad wszystko.

 
3. Książki
Udało mi się przeczyta 10 książek - nareszcie nie prześladuje mnie już ta czwórka. Jestem zadowolona bo na początku czerwca była jedna wielka walka o lepsze oceny, ale no...udało się. 
Książki, które udało mi się przeczytać:
(K. Gier) Czerwień Rubinu - recenzja
(S. Shannon) Zakon Mimów
(P. Ness) Siedem minut po północy
(J. Nelson) Oddam ci słońce - recenzja
(R. Riordan) Złodziej Pioruna 
(R. Riordan) Morze Potworów
(R. Riordan) Klątwa Tytana
(N. Yoon) Słońce też jest gwiazdą - recenzja
(R.Riordan) Bitwa w labiryncie
(A.J. Betts) Zac & Mia

4. Inne
Oczywiście zakończenie roku szkolnego - o dziwo druga klasa poszła mi dużo lepiej niż pierwsza, choć pewnie większość z tych... jakże przydatnych informacji wyleci mi przez wakacje z głowy (logarytmy jednak twardo się trzymają hi, hi). Jestem zadowolona z siebie, że udało mi się mieć te 4 z hiszpańskiego bo w tamtym roku zabrakło mi tylko paru setnych.
Poza tym w mieście była à la powódź (znowu).

A wam jak minął miesiąc?
Pozdrawiam i do napisania :)

środa, 28 czerwca 2017

Słońce też jest gwiazdą




Natasha pochodzi z Jamajki, ale od ósmego roku życia mieszka w Stanach. Jej rodzice przebywają w USA nielegalnie i zostają deportowani na Jamajkę. Natasha jest załamana i wściekła na ojca – to przez niego rodzina musi wracać tam, skąd przyjechała. Wierzy w naukę, a nie w miłość. Zwłaszcza po tym, jak zdradził ją chłopak!


W poście o moich czytelniczych planach wakacyjnych wymieniałam tą książkę jako jedną z tych które na musa chcę przeczytać, wspominając, że wydaje mi się być nawet ciekawsza od debiutu tej autorki, czyli Ponad wszystko. Moje przeczucia okazały się słusznie bo ta książka moim zdaniem zostawia daleko w tyle jej debiut. 

Emigracja bo o niej mowa - o jej ciemnej, nielegalnej stronie - wydaje mi się być tematem na czasie zważywszy na to co się teraz dzieje. I mimo, że przed przeczytaniem książki podchodziłam raczej negatywnie do tego tematu to okazał się być on strzałem w dziesiątkę. Osobiście uważam, że autorka świetnie poprowadziła ten wątek - z wielkim zaciekawieniem śledziłam losy Natashy. Przeczuwałam jednak jak potoczy się cała ta sprawa, choć końcówka mi się podobała. Całość pisana jest przyjemnym językiem. I coś co mi się spodobało - książka posiada rozdziały nie tylko z perspektywy dwóch głównych bohaterów, ale i też tych którzy jakoś wpłynęli na los jaki ich spotkał.

Natasha przedstawiona jest jako osoba typowo wierząca w naukę i fakty. Jest totalnym przeciwieństwem Daniela, który mimo bycia posłusznym synem i dobrym uczniem nie chce iść na prestiżową uczelnię tak jak chcą tego jego rodzice - chłopak jest poetą i pisze wiersze. Jak się można tego spodziewać kiedy już poznaje Natashe ich odmienne punkty widzenia wywołują dyskusje - całkiem ciekawe, które naprawdę dobrze się czytało.
Osobiście bardziej polubiłam Daniela od Natashy mimo pewnej...sytuacji mającej miejsce gdzieś w połowie książki, która doprowadziła do tego, że bohater nieco mnie rozczarował swoim zachowaniem. Nie zauważyłam jednak żebym nie myślała jacy to ci bohaterowie są wkurzający i tępi. Wydali się być tacy...wyraziści.

Wspominałam też, że w książce pojawiają się rozdziały pisane z perspektywy innych osób, przewijających się podczas trwania powieści. Można sobie wtedy uzmysłowić, że wiele sytuacji może się zmienić, na gorsze czy lepsze, od tego jakie osoby spotkamy, a minuta może wystarczyć do tego aby zmienić nasz los.

Minusy? Jeden - i tu w razie czego przestrzegam przed lekkim spoilerem. Chociaż czy to spoiler? W takich książkach taka sytuacja wydarzy się prędzej czy później.
Jedynym tak naprawdę dla mnie minusem był zbyt szybko kwitnący romansik. Serio? Niecałe 24 godziny a oni już się w sobie zakochują. Nieco za szybko moim zdaniem.

Polecam wam jednak sięgnąć po tę książkę. Jest zdecydowanie lepsza od Ponad wszystko.
9/10

sobota, 24 czerwca 2017

Czytelnicze plany na wakacje

Dzisiaj chciałabym się z wami podzielić moimi czytelniczymi planami na wakacje. 
Trochę tego się uzbierało, ale przeczytanie nie powinno mi stanowić problemu - zwłaszcza, że w tamtym roku udało mi się przeczytać podczas wakacji "przypadkowo" 26 książek. W tym roku mam zamiar pobić tę liczbę :D. 
Oczywiście to nie wszystkie książki bo zawsze coś dodatkowego się pojawi, albo się odkryje coś ciekawego w trakcie
Poniższe książki to te, które chcę przeczytać obowiązkowo. 

***
 
1. Percy Jackson i Olimpijscy Herosi
Rick Riordan
To chyba taka moja tradycja, że w wakacje zawsze czytam Riordana. Jak inni robią sobie wakacje z Harry'm Potter'em ja robię sobie wakacje z Rickiem Riordanem. Samą serię czytałam już kilka razy, ale nadal mi się nie nudzi. A poza tym myślę, że ta seria (właściwie to te dwie) jest idealna na lato. W tym roku jednak zrezygnowałam z innych serii tego autora bo chcę też poczytać coś nowego. Choć pewnie jak nie będzie czego czytać to i tak skończy się na tym, że będę czytać to samo XD



2. Słońce też jest gwiazdą.
Nicola Yoon
Nowa powieść tej autorki do której początkowo podchodziłam z pewną rezerwą. Wystarczyło jednak kilka recenzji żebym się  zdecydowała na jej przeczytanie. Zwłaszcza, że Ponad wszystko było całkiem spoko. Ta książka wydaje mi się być nawet troszkę ciekawsza niż pierwsza powieść tej autorki.


3. Zgromadzenie Cieni
V. E. Shwab
Druga część trylogii/cyklu? Odcienie Magii (tj. Mroczniejszy Odcień Magii). Z tego co wiem to zdania na jej temat są podzielone, ale mi się książka podobała na tyle, że zdecydowałam się sięgnąć po tom drugi. Zwłaszcza, że wiele osób twierdzi iż jest zdecydowanie lepszy od pierwszego. Czy rzeczywiście przekonam się nie długo. Choć tak najbardziej to bym chciała przeczytać This savage song tej autorki - opis zapowiada coś naprawdę niesamowitego.


4. Początek wszystkiego.
Robyn Shneider
Nowość od Moondrive i choć opis jakoś nie przemawia do mnie specjalnie to opinie są obiecujące i w większości pozytywne. No i z tego co czytałam pierwszy rozdział jest już naprawdę WOW więc to chyba coś znaczy. Jest jednak pewna obawa że mi się nie spodoba, bo to nie do końca moje klimaty, ale jak nie spróbuję to się nie przekonam.

 
(dla porównania okładka polska i zagraniczna)
5. Zaklinacz Ognia
Cinda Williams Chima
(nazwisko tej autorki kojarzy mi się z klockami LEGO)
No cóż ja mogę...Lubię takie książki a twórczość tej pani ostatnio dość często gdzieś mi się przewijała więc myślę, że to dobra okazja żeby zacząć swą przygodę od tej książki. Szkoda tylko, że premiera dopiero w połowie sierpnia i...że zmieniono okładkę. Ta zagraniczna jest naprawdę śliczna.


6. Pieśń Jutra
Samantha Shannon
Pierwszy tom był świetny lecz drugi trochę mnie zawiódł. Mimo to był na tyle dobry, że chcę poznać dalsze przygody bohaterów - zwłaszcza po tej końcówce.

***
No i tak mniej więcej się to wszystko prezentuje. Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko przeczytać, zwłaszcza że książki nie są zbyt grube.
A jakie wy macie plany czytelnicze na wakacje?

Miłego dnia!

środa, 21 czerwca 2017

Ponad wszystko

Dzisiaj będzie podwójna recenzja - filmu i książki. Właściwie to może i nie recenzja tylko krótkie opinie. W każdym razie - zainteresowanych zapraszam do czytania.

O czym to w ogóle jest?
Madeline Whittier to nastolatka mająca alergię na cały świat (lub bardziej naukowo chorująca na SCID). Przez swoją chorobę nie wychodziła z domu aż przez 17 lat. Pewnego dnia Maddy wyglądając przez okno zauważa...chłopaka (oczywiście), który wprowadził się wraz z rodziną do domu w dzielnicy w której mieszka nasza bohaterka. I jak można by się spodziewać rodzi się między nimi uczucie.

Słów parę o książce...
Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że część fabuły wyleciała mi z głowy bo książkę przeczytałam pod koniec kwietnia a mamy już prawie koniec czerwca. 
W każdym razie...
Pamiętam, że kiedy skończyłam ją czytać pomyślałam, że to całkiem urocza książka, na jeden - góra dwa dni. Jest też całkiem lekka w odbiorze mimo, że porusza niebanalne tematy. I to jest właśnie na plus. Dostajemy przyjemną książkę, a nie jakieś ciężkie nie wiadomo co. 
Bohaterowie nie byli irytujący - choć matka bohaterki...cóż nazwę ją interesującym przypadkiem. 
Do przewidzenia jest więc to, że spodobał mi się styl autorki. Ponad wszystko jest napisane tak lekkim i płynnym językiem, że nawet nie zauważyłam jak szybko udało mi się je przeczytać. I dodatkowo wydanie - pełne obrazków, które dodają książce nietypowego charakteru. Cieszę się też, że udało mi się kupić wersję nie filmową - swoją drogą moja koleżanka zauważyła, że w fotosach jest spoiler dotyczący zakończenia, także nie oglądajcie ich przed skończeniem jeśli posiadacie filmowe wydanie. 

Znalezione obrazy dla zapytania Ponad wszystko
...i o filmie też.
Cóż...poszłam na niego nastawiona neutralnie. Niczego nie oczekiwałam - no może oprócz tego by nie skopali ekranizacji tak chudej książki - to byłoby nieco śmieszne. 
Generalnie prawie wszystko zgadza się z fabułą książki. Są momenty, których nie było w książce, ale da się je przecierpieć i nie są jakoś rażące. Podobało mi się też to jak pokazali rozmowy chatowe między Maddy a Olly'm - kreatywne było to. Zawsze mam jednak wrażenie, że w filmach relacje między bohaterami rozwijają się zbyt szybko. Tu nie było wyjątku mimo, że trwało to w rzeczywistości mniej więcej tyle samo czasu co w książce. Przyznam jednak, że film momentami mnie... nudził. Nieco mnie to zaskoczyło bo niby to niemalże to samo co było w książce. 
Czy tylko mnie wkurzają te teksty w stylu "Bardziej wzruszający od..."
Ja rozumiem, że to chwyt marketingowy, ale ten film nie był specjalnine wzruszający. Dla porównania na Zanim się pojawiłeś ryczała prawie cała sala - na Ponad wszystko nikt.

***
No i to by było na tyle.
Oglądaliście już film? Co o nim myślicie?
Pozdrawiam i do napisania.

środa, 14 czerwca 2017

Book haul #9

 Co prawda Book haul miał się pojawić na początku maja, ale...Niektórzy obudzili się i zauważyli, że nie długo koniec roku szkolnego i jest za mało ocen więc mam teraz, brzydko mówiąc zapierdziel jakiego nie miałam przez cały semestr. Gratuluje. Nagroda Oczywistości się należy.

Ale przejdźmy do tej przyjemniejszej części, czyli...nowych - starych książek. Trochę mi się tego uzbierało przez kilka miesięcy.  Chociaż pewnie niektórzy z was kupują 12 książek w ciągu całego miesiąca. W każdym razie - bez zbędnego gadania przechodzę już do książek.



Od góry:
Mroczna przepowiednia (R. Riordan)
Czerwona Piramida (R. Riordan) - kupiona właściwie tylko dlatego, że była na promocji.
Diabolika (S,J Kincaid)
Ponad Wszystko (N. Yoon) - tą książkę kupiłam na targach, dlatego że wychodzi film. Znaczy się chciałam ją już kupić dużo wcześniej, ale dopiero film mnie jakoś...zmotywował do jej zakupu.
Głębia Challengera (N. Shusterman)
Zakon Mimów i Czas Żniw (S. Shannon)
Opowieści z Akademii Nocnych Łowców (wielu różych autorów) - swoją drogą, czy nie uważacie, że ta okładka jest okropna?
Imperium Burz (S. J Mass) - kupiona przedpremierowo na targach.
Czerwień Rubinu (K. Gier)
Wszystko to, co wyjątkowe (M. Quick) - uwielbiam Quicka, ale osobiście uważam, że ta książka znacznie odstaje od jego wcześniejszych.
Szóstka Wron (L. Bardugo)

No i to wszystkie książki, które kupiłam w przeciągu ostatnich czterech miesięcy. Całkiem możliwe, że byłoby ich trochę więcej, ale jako, że w kwietniu były targi w mojej miejscowości, uznałam, że nie będę kupować książek w marcu (co się nie udało) i kupię dużo na targach (gdzie o ironio kupiłam dwie). 
W każdym razie - ode mnie na dzisiaj to tyle.
Pozdrawiam i do napisania :)

wtorek, 6 czerwca 2017

Ulubieńcy miesiąca: Maj

grafika june, summer, and hello
źródło
Któż by pomyślał, że maj minie dla mnie tak szybko. I jeszcze ciężej mi uwierzyć, że już za trzy tygodnie wakacje. Może to dziwnie zabrzmi, ale na początku maja jeszcze ich nie chciałam jednak po tym co odwalili w tym tygodniu nauczyciele nie mogę już na nich patrzeć bo aż się we mnie gotuje i z wielką przyjemnością ich nie zobaczę przez najbliższe dwa miesiące. Mam nadzieję, że u was jest lepiej niż u mnie.
No, ale przejdźmy do sedna, czyli podsumowania.

***

1. Muzyka
Ten miesiąc ewidentnie należy do Florence + The Machine a konkretnie do trzech piosenek: Delilah, Queen of Peace, Ship of wreck, Which Witch (czy jakoś tak) i Dog days are over. Jak widzicie dużo tego więc nie będę wklejać filmików. Oprócz tego słuchałam też soundtracku z Finding Dory i piosenek z drugiej części Strażników Galaktyki.

Znalezione obrazy dla zapytania strażnicy galaktyki 2 plakat Znalezione obrazy dla zapytania 13 powodów plakat
2. Filmy
Byłam na nowych Strażnikach Galaktyki (dlatego też wspomniałam o soundtracku który jest genialny). Podobali mi się bardzo, ale nie potrafię ocenić czy wolę część pierwszą czy drugą. Oprócz tego zaczęłam oglądać też 13 powodów, ale stanęłam na 4 odcinku - jakoś nie mogę się wkręcić w ten serial. Udało mi się też obejrzeć Kimi no na wa - i powiem wam, że jestem zachwycona.

 
3. Książki
Zgadnijcie ile...Tak znów 4. To jakaś moja szczęśliwa liczba czytelnicza. W każdym razie o to książki, które przeczytałam w maju.
1. Czas żniw - recenzja
2. Głębia Challengera
3. Ukryta wyrocznia - recenzja
4. Czerwona Piramida

4. Inne
Prócz beznadziejnego pomysłu z próbnymi maturami na koniec roku - nic się nie działo.
A no i byłam też jeszcze Na Strażnikach... O czym już wspominałam.

poniedziałek, 29 maja 2017

Mroczna Przepowiednia



Zeus ukarał swojego syna Apolla - boga słońca, muzyki, łucznictwa, poezji, i wiele więcej zrzucając go z Olimpu na ziemię w postaci niezdarnego, trądzikowego, szesnastoletniego śmiertelnika imieniem Lester. Jedyny sposób, by Apollo odzyskał należne mu miejsce na Olimpie jest przywrócenie kilku wyroczni które zostały dawno zapomniane. Co ma wpływ na wyrocznie, i co Apollo/Lester może zrobić bez swoich boskich mocy? Po doświadczeniu serii niebezpiecznych, i szczerze mówiąc, upokarzających prób w Obozie Herosów, Lester musi opuścić względnie bezpieczną przystań i wyruszyć w jeżącą włosy na głowie podróż przez Amerykę Północną. Na szczęście wbrew braku boskich łask zyskuje przyjaciół, którzy będą bardzo bliscy fanom serii o Percym Jacksonie i Olimpijskich Herosach. Rick przybywając wraz z Apollinem i Leonem obiecuje wypełnioną komicznym haiku nową przygodą.

***

Chociaż przeczytałam ją już całkiem dawno dopiero teraz biorę się za recenzję bo...emocje trochę opadły i jestem teraz coś w miarę sensownego o niej skleić. 

Książka zaczyna się od momentu lądowania trójki bohaterów: Leona, Kalipso oraz Apolla/Lestera w Indianapolis. Niemal od razu jesteśmy wrzuceni w  wir wydarzeń i nie ma czasu na chwile wytchnienia. No dobrze. Może trochę przesadziłam bo się zdarzają, te niezwykle rzadkie momenty kiedy to bohaterowie w spokoju (rzekomym) mogą ze sobą porozmawiać. Generalnie jednak akcja pędzi aż ciężko jest przerwać książka - co ja niestety musiałam robić nad wyraz często bowiem niektórzy przypomnieli sobie, że zbliża się koniec roku szkolnego. I czemu niby nie zrobić matur próbnych dwa tygodnie przed wystawieniem ocen kiedy był na to cały drugi semestr? Nie ogarniam.

Przejdźmy jednak do książki. Mimo, że dużo się dzieje to nie mogłam się jakoś wkręcić na początku w drugi tom. Z pierwszym było mi jakoś łatwiej. Liczyłam też na to, że w drugim tomie pojawi się też reszta bohaterów z poprzednich książek autora. Możecie się domyślić, że się nie pojawiają, ale jest wysoce prawdopodobne, że pojawią się oni w tomie trzecim (którego tytuł brzmi The Burning Maze). 

Mamy za to kilka nowych postaci. Dość interesujących moim zdaniem. Nie napiszę wam jakie to postacie, ale mają pewien związek z Artemidą i Łowczyniami. 
A jeśli chodzi o czarny charakter to był on...średni jak dla mnie. Nawet nie pamiętam już jego imienia i jeśli mam wybierać kto był lepszym villainem to wybiorę Nerona. 
Było jednak coś co sprawiło, że jego postać trochę mnie zainteresowała. Mianowicie - jego przeszłość w której dość ważną rolę odgrywał oczywiście Apollo. Ich konfrontacja była więc pod tym względem dość interesująca. 

Co do starych bohaterów to jestem zadowolona z obecności Leona w tej książce. Osobiście go uwielbiam, ale martwi mnie trochę pewna rzecz związana z nim i z Kalipso. Wydaje mi się, że też deczko zmienił się jego charakter. Obawiałam się też tego, że Kalipso będzie mnie strasznie denerwować, ale na całe szczęście nic takiego nie miało miejsca. 
Odnośnie Apolla - nadal pozostaje tym samym aroganckim bogiem, ale dzięki temu jest to całkiem zabawne. Są jedna pewne momenty kiedy widać, że martwi się o innych. Generalnie jednak zanim zacznie myślećć o innych myśli najpierw o sobie. I te jego haiku. Mniej genialne od tych z Ukrytej Wyroczni, ale nadal tak samo badziewne.
I Meg. To biedne dziecko tyle przeszło. I ciekawe o co chodzi z jej pzreszłością?

Na koniec oczywiście muszę wspomnieć lekko spoilerowo o pewnych bohaterach.
Mniej więcej w połowie pojawia się Thalia - czego w sumie można się domyślić bo skoro są Lowczynie to musi być Thalia.
I - uwaga! - pojawia się pewna postać, bardzo dobrze znana z Bogów Olimpijskich - mianowicie Grover. Nie oczekujcie jednak nie wiadomo czego - pojawia się dosłownie na ostatniej stronie książki. Oznacza to jednak, że zapewne będzie go więcej w kolejnym tomie.

Książkę oceniam na 8,5/10
Była ciupkę gorsza od pierwszej części, ale i tak świetnie mi się ją czytało.

Ode mnie to tyle.
Do napisania!

środa, 17 maja 2017

I AM THE READER BOOK TAG

Dzisiaj przychodzę do was z czytelniczym tagiem, ale trochę innym od reszty. Jest całkiem oryginalny więc stwierdziłam, że warto go tu umieścić. 

***

1. Wybierz jedno słowo, które opisuje bycie czytelnikiem.
Cóż to ciężkie pytanie bo jest dużo takich słów a kiedy są one potrzebne to wypadają z pamięci. Ale może...otwarty? Wyrozumiały? Bo oczytany to takie oklepane moim zdaniem zwłaszcza, że większość czytelników jest oczytana XD 

2. Jaka jest pierwsza książka, którą pokochałeś?
Bardzo lubiłam czytać a właściwie przeglądać różne encyklopedie w dzieciństwie zwłaszcza poświęcone paleontologii (nie będę wam wyjaśniać co to). 
Dzięki temu mam też całkiem sporą wiedzę na ten temat i troszkę na inne np. geografii czy geologii, bo jest to trochę ze sobą powiązane. Szkoda tylko, że jest ona bezużyteczna.

 3. Twarda oprawa czy miękka?
Całkiem niedawno o tym pisałam. Twarde okładki są trwalsze i ładniej się prezentują, ale są często sporo droższe od tych z książek z miękkimi okładkami. Miękkie okładki są zaś tańsze, wygodniej się je trzyma podczas czytanie, ale szybko się niszczą. Ostatecznie jednak wolę miękkie.

4. Jak czytanie ukształtowało twoją osobowość?
Ja się chyba zbytnio nie zmieniłam.Przynajmniej mi się tak wydaje. Mogę podać jedną negatywno - pozytywną rzecz a mianowicie kiedy czytam książki trochę żałuje, że ja nie mogę przeżyć takich przygód jak bohaterowie. Z innych już bardziej pozytywnych to stałam się jeszcze bardziej wyrozumiała i tolerancyjna. Znaczy nigdy jakoś nie miałam problemu z ludźmi którzy, powiedźmy odstają od reszty czy są innego wyznania, rasy. No nie licząc tego co się dzieje teraz. Ale czytanie sprawiło i w sumie nadal sprawia, że podchodzę do tego typu...rzeczy (?) bezproblemowo.

 5. Jaką książkę czytasz, gdy potrzebujesz pocieszenia?
Tę na którą mam ochotę. 
Oby była tylko dobra i wciągająca.

6. Dzięki komu jesteś czytelnikiem?

Zabrzmi to egoistycznie, ale w głównej mierze dzięki sobie. Było to tak, że po prostu byłam ciekawa książki Eragon więc ją sobie wypożyczyłam. Spodobała mi się i stwierdziłam, że wypożyczę coś innego - padło na Igrzyska Śmierci, które bardzo mnie wciągnęły i od tamtej pory zaczęłam postrzegać czytanie jako coś przyjemnego a nie jako przymus. Choć czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy woleliby żebym interesowała się czymś innym i, że im to trochę przeszkadza. Przykre.

7. Opisz swoje wymarzone miejsce do czytania.
Podoba mi się te, które mam. Zazwyczaj czytam w nocy, pod kołdrą z latarką bo nie lubię lampki a czytanie z latarką daje też taki fajny klimat zwłaszcza jak się czyta książki z pogranicza horroru albo fantastyki. Mógłby być tylko stały dostęp do dobrego jedzenia i napoi :D Chociaż mi to tam jest obojętne gdzie czytam, bo jeśli książka ciekawa to wszędzie będzie się dało ją przeczytać.

8. Jaka książka zmieniła Twoje zachowanie lub Twoje spojrzenie na świat?
Hmm...to pytanie wydaje się być podobne do 4.
Ja doprawdy nie wiem. Chyba większość po trochu. Nie da się wybrać tylko jednej. Każda przeczytana książka nas jakoś zmienia.

***
No i to wszystkie pytania.
Jeśli macie ochotę to zróbcie ten tag a ja na dziś już się z wami żegnam.
Do napisania!

poniedziałek, 8 maja 2017

Czas Żniw

Totalnie nie wiem co napisać o tej książce.

***

Rok 2059. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Jej szefem jest Jaxon Hall, na którego zlecenie pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i w świecie, w którym przyszło jej żyć, zdradą jest już sam fakt, że oddycha.

Pewnego dnia jej życie zmienia się na zawsze. Na skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do Oksfordu – tajemniczej kolonii karnej, której istnienie od dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Kontrolę nad nią sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.





Trochę żałuje, że nie odkryłam tej książki wcześniej. Ale tylko trochę. Tak mogę się cieszyć jeszcze dwoma tomami, które mam przed sobą.
Jestem zachwycona tą książką.

Czy jest tu coś na co mogłabym w ogóle narzekać? No dobrze jest, jedna jedyna istotna rzecz, która obniżyła jej ocenę, ale o tym później. Na razie skupię się na pozytywach.

W prawie każdej recenzji jest mowa o tym, że świat, który stworzyła autorka ( w dodatku bardzo młoda) jest bardzo dopracowany, szczegółowy. Nie lubię się powtarzać, ale no cóż...On właśnie taki jest. Ja uwielbiam kiedy książka jest dopracowana. widać wtedy pełne poświęcenie autora dla swojej historii. Choć przyznam - na początku ciężko mi było zrozumieć te wszystkie Kategorie Jasnowidzenia oraz słowa (jak zwykle uciekają mi odpowiednie - mam nadzieję jednak, że wiecie o co mi chodzi) którymi posługiwali się bohaterowie. Dobrze, że wydawca wpadł na pomysł, aby dodać słowniczek na końcu książki bo bym się w tym pogubiła. 

W dodatku pomysł z jasnowidzami - na reszcie coś nowego. Choć tutaj jest tak trochę stereotypowo. Chodzi mi o to, że główna bohaterka musi być w najlepszej kategorii. To się zdarza w książkach, szczególnie młodzieżowych nad wyraz często, że główni bohaterowie są jacyś...specjalni. Pisałam o tym w recenzji Imperium Burz odnośnie "bandy Aelin".

 No, ale cóż...wszystkiego mieć nie można a ta sytuacje nie wpłynęła jakoś też negatywnie na mój odbiór książki.

Trochę żałuje, że nie kupiłam od razu wszystkich trzech tomów, zwłaszcza, że miałam taką możliwość na targach. Książka kończy się w takim momencie, że ja muszę koniecznie wiedzieć co będzie dalej. 


Co do bohaterów...
Osobiście najbardziej do gustu przypadł mi Naczelnik. Ale ja lubię takie tajemnicze postacie więc pewnie dlatego. Swoją drogą ciekawe co się z nim stało...
Miło zaskoczyło też mnie to, że polubiłam główna bohaterkę. Na ogól główne bohaterki młodzieżówek są okropnie irytujące począwszy od charakteru kończąc na ich zachowaniu. Paige może i miała momenty kiedy jej zachowanie mogło sprawić, że przez chwilę w nią wątpiłam. Ale jednak jest to naprawdę ciekawie wykreowana postać. 
Tak jak i większość w tej książce.

Pozostaje czarny charakter.
Czyli pewna wnerwiająca pani, która jest jednak jak dla mnie dość...średnia. Zawsze zwracam uwagę na kreację czarnego charakteru w książce i nie jednokrotnie kończy się na tym, że bardzo ich lubię. W kreacji bohaterki trochę mi czegoś zabrakło. Jakby mroku bo potężna to ona jest. No mam nadzieję, że w następnych tomach rozwinie skrzydła.

No i to w sumie tyle pisania o tej książce.
Dla mnie jest ona rewelacyjna i już nie mogę doczekać się momentu kiedy poznam poznam dalsze losy bohaterów.
9,5/10

środa, 3 maja 2017

Ulubieńcy miesiąca: Kwiecień

Witajcie!
Kwiecień jak dla mnie minął w mgnieniu oka. A teraz szykuje się 8 dni wolnego więc powinnam mieć dużo czasu na czytanie czy oglądanie filmów.
Gdzież tam.
Może to u mnie tak tylko jest, ale pierwszy tydzień po wolnym mam cały zawalony kartkówkami i w dodatku szykuje się matura próbna, bo w końcu to już za rok i niby to dużo czasu, ale minie szybko.
W każdym razie - ja dzisiaj zapraszam was na kolejne podsumowanie miesiąca, który był dość średni pod względem czytelniczym, ale całkiem niezły jakościowo pod filmowym.

***
1. Muzyka
Głównie słuchałam piosenek jednego z moich ulubionych zespołów - Of Monsters and Men.





Znalezione obrazy dla zapytania interstellar filmweb 
2. Film
Kiedyś pisałam, że uwielbiam science - fiction. Nie tyczy się to wyłącznie książek, ale filmów też a im cięższe sci - fi tym lepiej. I tak się złożyło, że pod koniec kwietnia w TV leciał Interstellar, który strasznie mi się podobał choć końcówka była dla mnie trochę...dziwna. Poza nim obejrzałam też Trollhunters (taki serial animowany, który strasznie mi się podoba),

 
3. Książki
Liczba 4 się mnie uczepiła bo w tym miesiącu przeczytałam tyle samo książek co w poprzednich. No i były też targi książki u mnie, w miejscowości więc udało mi się dość tanio kupić kilka książek z czego udało mi się zdobyć przedpremierowo Imperium Burz (przeczytane już tak w ogóle - recenzja na blogu).
W kwietniu przeczytałam:
Kiedy odszedłeś - recenzja
Ponad wszystko
Imperium Burz - recenzja
Wszystko to co wyjątkowe

4. Inne
Wspomniane wyżej targi książki. 

***
No i na dzisiaj już tyle.
Pozdrawiam i do napisania :)

sobota, 29 kwietnia 2017

Imperium Burz





SPOILERY!!!

Chciałam tego uniknąć, ale niestety nie mogłam.


Droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. I choć młoda królowa z każdym dniem coraz lepiej poznaje potęgę swojej magii, to wie, że nie wygra wojny z Erawanem w pojedynkę. Nadszedł czas szukania sojuszników. Kto odpowie na jej wezwanie? I jaką cenę będzie skłonna zapłacić za zwycięstwo z siłami ciemności?
Imperium burz to piąty tom bestsellerowej serii Szklany tron, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie.






***

Kiedy zaczynałam czytać Królową Cieni pisałam, że bałam się sięgnąć po tą część ze względu na to, że trzecia jak dla mnie była (i jest) najgorsza. Poza tym to istna cegła - choć ma raptem kilka stron więcej od jej poprzedniczki.

Czwarty tom zakończył się tak, że nie miałam jakiegoś parcia na to żeby przeczytać od razu kolejny tom. Z Imperium Burz było jednak inaczej. Szczerze powiedziawszy to nie potrafię ładnie napisać tej recenzji bo nadal mam mętlik w głowie. Osobiście uważa,że to drugi, najlepszy tom tej serii - pierwszym jak dla mnie nadal pozostaje Korona w mroku choć w pewnym momencie myślałam, że jednak V tom go wyprzedzi. 

Pierwsze rozdziały jak dla mnie były dość... spokojne, chociaż to może za mocne słowo. Jeśli jednak lubicie kiedy dużo dzieje to się nie martwcie - później dzieje się tyle, że nie da się od tego oderwać. Ja miałam ochotę czytać tę książkę do momentu aż jej nie skończę, możliwe, że przeczytałabym ją w jeden dzień gdyby nie szkoła i gdyby nie...grubość. Lubię kiedy książki są grube, ale...tu zmniejszyłabym jednak liczbę stron, bo niektóre wydarzenia były jak dla mnie przedłużone. Osobiście skróciłabym wątek związany z Władcą Piratów, który zwyczajnie mi nie leżał i był jak dla mnie najnudniejszy z całej książki. Dalsze wydarzenia jednak to rekompensują. 

Najgorsze były ostatnie rozdziały. 
Przyznam, że autorce udało się mnie zaskoczyć bo w ogóle nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Ujawnię wam tylko tyle, że jest to związane z Eleną i jej przeszłością oraz tym, że wpłynęła ona na losy pewnych bohaterów.
Sama końcówka zaś...jest okropna. Koniecznie chcę się dowiedzieć co się stało dalej. Czekanie to będzie prawdziwa udręka.

W tej części większość bohaterów, których spotkaliśmy w poprzednich tomach czy nowelkach splata niejako losy z Aelin i całą resztą jej bandy/dworu. Jeśli nie czytaliście nowelek to możecie mieć problem z ogarnięciem tych bohaterów chociaż ja nowelki przeczytałam i sama ich zbytnio nie pamiętałam.
 Odnośnie zaś"bandy Aelin" to...chyba nie ma w niej bohatera, który nie byłby Fae, jakoś z nimi spokrewniony czy nie potrafiłby władać magią. Wszyscy są tacy super potężni i w ogóle. Osobiście mi to jednak trochę przeszkadza. Lubię silnych i zaradnych bohaterów, a jak mają jakieś nadprzyrodzone zdolności to w ogóle jest już super, ale... Chciałabym zobaczyć postać, która jest silna, ale nie ma jakiś nadprzyrodzonych zdolności. Aby ona pokazała, że można też być potężnym i nie posiadać przy tym jakichkolwiek mocy. Mam jednak wrażenie, że u Sary na koniec całego cyklu każdy będzie władał jakimś żywiołem a połowa bohaterów okaże się być Fae. 

Dobra. Myślę, że trochę zbytnio narzekam więc przejdę teraz do tych rzeczy, które mi się bardzo podobały. 
W książce jest prowadzonych kilka wątków. Osobiście najbardziej podobały mi się wątki Manon i Elide. To chyba też moje ulubione bohaterki choć Manon na początku nie lubiłam. Najmniej - niestety ten Aelin.

W każdym razie - bardzo dobrze zauważalna jest przemiana głównych bohaterów. Szczególnie Doriana, który po wydarzeniach z Królowej Cieni wydał się taki dla mnie...przygnębiony? Nie wiem zbytnio jak to nazwać, ale nie zachowuje się już tak jak w pierwszych tomach. To w sumie zrozumiałe, jeśli wie się przez co on przeszedł. Chociaż jak dla nie było go trochę za mało - rolę miał dość ważną, ale ja miałam wrażenie, że został jakby zepchnięty na dalszy plan. A szkoda bo ja go uwielbiam. 
Pozytywnym zaskoczeniem okazali się dla mnie Elide i Lorcan. 
Doprawdy szacun dla tej dziewczyny za to jak jej się udało nad nim zapanować - trzymała go na smyczy. Sama Elide jest świetną bohaterką, bardzo zaradną przy okazji oraz niepoddającą się mimo przykrości, które ją spotkały. I to mi się w niej bardzo podoba. 
Sam ich wątek jest moim ulubionym z tej książki.
Muszę też wspomnieć o głównej bohaterce - czyli Aelin aka. Cealenie. Niestety Aelin mnie wkurzała przez ponad połowę książki. Dobrze. Ja rozumiem. Ona jest królową i dodatkowo była szkolona na zabójczynię. Niestety jak dla mnie jest zbyt bezczelna i no cóż...rządzi się. Wcześniej jakoś mi to nie przeszkadzało tak bardzo jak teraz. Przyznam, że zrobiło mi się jednak jej okropnie żal kiedy dowiedziałam się co ją czeka. To takie fair zważywszy na to przez co przeszła.
Tyle wam powiem.

Możliwe, że o wielu rzeczach zapomniałam wspomnieć, ale ta recenzja zaczyna i tak być bardzo chaotyczna. W życiu też tak się nie rozpisałam na temat książki, ale jest ona pisana na gorąco więc wiecie...Emocje są jeszcze świeże :D
No i cóż ja mogę jeszcze napisać. 
Chcę kolejny tom. Ale nie o Chaolu (który w IB nie ma - jest tylko wspominany kilka razy). Chcę wiedzieć co się stanie z bohaterami i jak się potoczą wydarzenia. Doprawdy dawno już miałam takie uczucie.

9/10

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Kiedy Odszedłeś

Uwaga! Spoiler z poprzedniego tomu.
I w opisie też właściwe.
Więc nie czytajcie, jeżeli nie poznaliście jeszcze pierwszego tomu :)
***


Nie myśl o mnie za często…

Po prostu żyj dobrze.


Po prostu żyj.

Will

Tyle że Lou nie ma pojęcia, jak to zrobić. I trudno jej się dziwić.

A jednak Kiedy odszedłeś to nie tylko historia o podnoszeniu się po utraconej miłości, lecz także inspirująca opowieść o nowych początkach. Pamiętając o obietnicy złożonej ukochanemu, Lou stara się znajdować nowe powody, dla których warto czekać na każdy kolejny dzień.







***
W ogóle nie planowałam czytać tej książki, bo dla mnie historia z Zanim się pojawiłeś kończy się na tomie pierwszym i w sumie to wolałabym sama sobie dopowiedzieć zakończenie. No, ale ciekawość ostatecznie zwyciężyła a za mną przeczytana już druga część. 

Spodziewałam się, że będzie gorzej. Jest to jednak całkiem niezłe czytadło. 
Nie dorównuje jednak moim zdaniem poprzedniczce - czyli Zanim się pojawiłeś, ale tak to jest kiedy się pisze nie z własnej woli tylko na prośbę czytelników albo dla kasy - niepotrzebne skreślić.
 Mimo to jednak historia nadal potrafiła mnie wciągnąć. 
Brakowało mi jednak tego humoru, który był obecny w pierwszej części. Szczerze to chyba ani razu nie zaśmiałam się czytając tę książkę. Ale humor nie jest najważniejszą rzeczą w książkach. Najbardziej jednak przeszkadzał mi brak Willa. To on dodawał tego czegoś co sprawiało, że pierwszy tom czytało się tak dobrze. Brakowała dogryzania Lou z jego strony, jego sarkazmu. 

Dostajemy za to jedną z najbardziej irytujących dla mnie postaci - Lily. Kiedy czytałam książkę to dziecko tak mnie irytowało, że miałam ochotę ją zepchnąć z dachu. Aż się dziwię Lou, że umiała z nią wytrzymać. 
Lou natomiast zmienia się moim zdaniem na gorsze. Właściwie to Lou z Zanim się pojawiłeś praktycznie znika. Mamy za to pogrążoną w żałobie bohaterkę. No, ale nie mnie ją oceniać ponieważ sama nie wiem jak bym się zachowała w podobnej sytuacji. 
Przez książkę przewijają się też inni bohaterowie z poprzedniej części. Dowiadujemy się co się dzieje u rodziny Lou (doprawdy istny zawrót głowy) czy Willa albo u Nathana. 

6,5/10 

***
I przy okazji chciałabym Wam życzyć spóźnionego Wesołego Alleluja!

sobota, 8 kwietnia 2017

Książki, które przeczytałam dzięki ekranizacji

Kiedy wpadł mi do głowy pomysł na tą notkę myślałam, że jednak będzie dużo książek, które przeczytałam dzięki ich ekranizacji. Ale kiedy już je sobie wszystkie spisałam to wyszło ich dość nie wiele. W sumie to się nawet nie zdziwiłam. 
Teraz już nie zwracam uwagi na to czy przeczytałam książkę przed czy po obejrzeniu filmu. Szczerze jest to dla mnie już teraz obojętne choć jeszcze nie tak dawno oczywiste dla mnie było to, że najpierw przeczytam książkę. 

Dobra. Wydaje mi się, że ten wstęp robi się już trochę za długi więc żeby was nie odstraszyć już przejdę do głównego tematu.

***
Znalezione obrazy dla zapytania Władca Pierścieni
Władca Pierścieni
Mimo, że ekranizacji nie oddają moim zdaniem całkowicie tej...jakby to ująć magii książki to bardzo mi się podobają. Przynajmniej jednak jest lepsza od Hobbita. Ale dobra, nie o tym mowa dzisiaj. W ogóle to na początku nawet nie chciałam tego oglądać bo stwierdziłam, że nie bo to fantasy i na pewno mi się nie spodoba. Ale jak już obejrzałam to wkręciłam się na maksa. Tylko szkoda, że Drużynę Pierścienia dane mi było przeczytać dopiero na wakacjach między pierwszą a drugą gimnazjum. Przynajmniej dni szybciej mi mijały bo cóż...nie wspominam za dobrze gimnazjum i najchętniej bym zapomniała o tym okresie mojego życia.

Znalezione obrazy dla zapytania Zostań, jeśli kochasz
Zostań, jeśli kochasz
Było pozytywnie to teraz będzie negatywnie. 
Historia z tą książką wygląda mniej więcej tak: wylosowałam jakąś dziewczynę z klasy, która zażyczyła sobie książki (taa...weź kup książkę za 20 zł). No i stwierdziłam już, że wezmę tą a jak się nie spodoba to trudno (nie można przecież powiedzieć jaki rodzaj książek się lubi - trzeba się wszystkiego domyślać). W każdym razie z ciekawości obejrzałam film, który był nawet niezły więc stwierdziłam, że książka pewnie jest lepsza. Nic bardziej mylnego. Czytadło nad którym nie wiem dlaczego zachwyca się tyle osób dla mnie ciągnęło się nie miłosiernie i za pierwszym razem nie dotrwałam nawet do połowy. Książkę skończyłam mniej więcej rok później, ale osobiście uważam, że to jedna z najgorszych książek jakie przeczytałam. 

Znalezione obrazy dla zapytania Bez mojej zgody
Bez mojej zgody
Szczerze to byłam zaskoczona, że to jest film na podstawie książki (jeszcze wtedy nie byłam aż tak wkręcona w czytelniczy świat i film był dla mnie po prostu filmem). Kiedy jednak odkryłam, że istnieje książka na podstawie której powstał film oczywiście chciałam ją przeczytać. Natrafiłam na nią w bibliotece, ale na początku ciężko mi się ją czytało (może dlatego, że porusza dość ciężki temat dla gimnazjalisty). Przerwałam ją i wróciłam jakieś kilka miesięcy później i już było łatwiej. Nie będę się zbytnio rozpisywać, ale wspomnę o końcówce, która od tej filmowej różni się bardzo. Kiedy skończyłam czytać książkę to moja reakcja wyglądała mniej więcej tak: 
O.o 
Ale, że co?
No czegoś takiego się nie spodziewałam. I jest to jak najbardziej na plus mimo no, że...i tu już nic nie napiszę no bo to spoiler :)

Znalezione obrazy dla zapytania Zanim się pojawiłeś
Zanim się pojawiłeś
Tej książki w ogóle nie miałam w planach czytać. Nawet nie wiedziałam, że ma wyjść ekranizacja. Po prostu pewnego czerwcowego dnia, jakoś krótko przed końcem roku natknęłam się na zwiastun i z ciekawości obejrzałam. Spodobało mi się, trochę poszukałam w internecie, znalazłam książkę - oczywiście stwierdziłam, że przed pójściem do kina ją kupię i przeczytam. I kurczę na prawdę mi się ona bardzo spodobała. Do tego stopnia, że trafiła na listę książek, które chciałabym przeczytać ponownie co też już uczyniłam. Film też mi się podobał może trochę mniej niż książka, ale moim zdaniem był dobrze nakręcony i jakoś nie czuło się specjalnie, że zostało pominiętych kilka scen. Choć najbardziej raził brak sceny w labiryncie, która moim zdaniem była dość ważna. No, ale cóż ja mogę sobie tylko narzekać i gadać :)

Znalezione obrazy dla zapytania gwiazd naszych wina
Gwiazd naszych wina
Miałam dwa podejścia do filmu. Pierwszy był krótko po premierze i pamiętam, że wtedy wydał się dla mnie nudny i wyłączyłam go po kilku minutach. Drugi był w te wakacje mimo, że przeczytałam wtedy już książkę. Udało mi się obejrzeć cały. Nie rozumiem jednak co w nim jest takiego, że tyle osób go lubi. Miłość chorych nastolatków? Ale to już było...Wspomniane wyżej Bez mojej zgody również posiada taki wątek, choć jest on raczej poboczny. Albo Now is good. Poszukajcie tylko dobrze. 
A książka? Cóż, książka mi się akurat podobała, ale jak w przypadku filmu nie ogarniam tych zachwytów. Tak się też składa, że to jedyna książka tego autora, której czytanie nie było dla mnie męczące bo reszta jest...zła po prostu.

***
Myślę, że tyle wystarczy na dziś. Oczywiście jest więcej takich książek, ale nie chciałam zbytnio się rozpisywać bo chyba mało kto lubi czytać długie posty. 
Jeśli byście chcieli kiedyś podobny post to piszcie.
A na dzisiaj ode mnie to tyle.
Do napisania i pozdrawiam :)