sobota, 16 września 2017

Book Haul #10

Albo wakacyjny.

***
Hej, cześć i czołem!
Wpadam dzisiaj nieco wykończona i przy okazji też wkurzona tym co mnie czeka w szkole,  z czymś co poprawia humor - przynajmniej nam, książkoholikom, czyli nowymi książkami. No dobrze. Nowe to już takie nie są bo kupiłam je podczas wakacji albo krótko przed nimi. W każdym razie - nie przedłużam i już wam je pokazuję.


Nawet nie wiecie jak się namęczyłam robiąc to zdjęcie.
Od góry:
Kształt twojego głosu (Yoshitoki Oima) - to co prawda manga, ale anime które zostało nakręcone właśnie na jej podstawie strasznie mi się podobało więc postanowiłam ją kupić. Niestety był tylko drugi tom, i to przedostatni mimo, że jeszcze dzień wcześniej były oba. 
Tajne Akta Obozu Herosów (Rick Riordan) 
Wichrowe Wzgórza (Emily Bronte) - i tu zaskoczenie bo bardzo mi się ta książka podobała, począwszy od konstrukcji bohaterów do jej klimatu. Może tylko mogłabym się przyczepić trochę do fabuły, ale generalnie to jednak ją polecam. Szczególnie na listopadowe wieczory.
Siedem minut po północy (Patric Ness)
Zac & Mia (A.J Betts) -  i kolejne pozytywne zaskoczenie. Fajna książka, może nie arcydzieło, ale jednak warto ją przeczytać - zwłaszcza, że jest pisana dość płynnie dzięki czemu szybko się ją czyta no i fabuła jest dość ciekawa mimo, że opis brzmi jak kolejny dramat z chorobą w tle.
Słońce też jest gwiazdą (Nicola Yoon) - RECENZJA
Historia Pszczół (Maja Lunde) 
Zgromadzenie Cieni (V.E Schwab) - RECENZJA 
Gdzie kolejny tom? Nie wolno tak kończyć książek!
Moja Lady Jane (Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows) - RECENZJA
Bibliotek Dusz (Ransom Rigg) 
Miasto Cieni (Ransom Rigg)
Pierwszych Piętnaście Żywotów Harry' ego Augusta (Claire North)
Koralina (Neil Gaiman) 
Królestwo Kanciarzy (Leigh Bardugo) - RECENZJA

Z ciekawości postanowiłam zważyć wszystkie te książki, które widzicie na zdjęciu + tą mangę. I wyszło, że ten stosik waży równo 6 kg. Całkiem sporo, ale o dziwo nie miałam zbytnich trudności z jego podniesieniem. Tsa...Ale zakrętki od butelki nie potrafię odkręcić. Gdzie tu logika XD

***
Nie wiem jak wy, ale ja się czuje jakby zamiast tych dwóch tygodni szkoły minęły już dwa miesiące. W ogóle nie czuję jakby były wakacje. W dodatku jestem w klasie maturalnej i nauczyciele nie djaą chwili wytchnienia - ok. Ja rozumiem, ale kurczę nauka to nie jest jedyna rzecz, którą chcę robić przez kolejne osiem miesięcy. Zwłaszcza tych przedmiotów których nie zdaje na maturze. 
Cóż mam nadzieje, że u was jest trochę lepiej. 
Pozdrawiam i do napisania.

niedziela, 10 września 2017

13 powodów

Co to się stanęło? 
Przeczytałam (kolejną) książkę po którą nie miałam zamiaru sięgać. Co prawda tu sprawa wyglądała inaczej bo dostałam ją jako spóźniony prezent urodzinowy. Generalnie jednak nie miałam zamiaru po nią sięgać.  Z dość głupiego jak dla mnie powodu, ale no stało się i przeczytałam.



Nie możesz zatrzymać biegu wydarzeń. Nie możesz cofnąć czasu. Jedyny sposób, by odkryć tajemnicę… …to nacisnąć „play”. 

Clay Jensen wraca do domu ze szkoły i przed drzwiami znajduje dziwną paczkę. W środku jest kilka taśm magnetofonowych nagranych przez Hannah, koleżankę z klasy, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyjaśnia, że istnieje trzynaście powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie. Clay jest jednym z nich i jeśli wysłucha nagrania, dowie się dlaczego. Chłopak przez całą noc kluczy po mieście, a za przewodnika służy mu głos Hannah. Staje się świadkiem jej bólu i osamotnienia, a przy okazji poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach, której nigdy nie chciał stawić czoła. Z przeraźliwą jasnością dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości…





Niestety albo stety należę do tej grupki ludzi którzy najpierw zaczęli oglądać serial a później dopiero sięgnęli po książkę. I chyba jestem też jedną z nielicznych którym serial się nie podobał (choć nie wiem czy powinnam go oceniać bo dałam radę dotrwać tylko do czwartego odcinka). I w sumie też dlatego zrezygnowałam z czytania książki. To jest właśnie ten ów głupi powód, ale to też pierwszy raz kiedy po obejrzeniu ekranizacji nie miałam najmniejszej ochoty czytać książki na podstawie której ona powstała. No, ale z czystej grzeczności ją przeczytałam.
I....

I było całkiem nieźle. 
Co prawda tematyka książki, czyli samobójstwo raczej do mnie nie przemawia, ale książkę czytało mi się na prawdę dobrze. Mimo tego jednak przeczytanie jej zajęło mi prawie tydzień (dostałam ją we Wtorek skończyłam w Sobotę), ale to już wina szkoły (głównie prac domowych po których miałam ochotę na...nic. Nawet nie chciało mi się słuchać Hamiltona ani rysować) niż tego, że czytało mi się ją opornie. 
 Język jest całkiem...poczytny? Nie wiem jak się tu wyrazić - w każdym razie trudności z przeczytaniem tej książki nie powinniście mieć problemu. Fabularnie to już zależy od tego co lubicie, ale jak ja nie przepadam za książkami o samobójcach (z jednym wyjątkiem) tak tą przeczytałam z zaciekawieniem. 

Jest jednakże jeden problem. 
A właściwie kilka problemów a są nimi...bohaterowie. Szczególnie Hannah. A bardziej powody, które spowodowały że popełniła samobójstwo. Od razu mówię, że nie usprawiedliwiam tych wszystkich bohaterów którzy w jakiś sposób ją skrzywdzili. Niektóre jednak powody były jak dla mnie trochę... szukane na siłę, tak jakby bohaterka specjalnie doszukiwała się we wszystkim negatywnych rzeczy, aby popełnić samobójstwo. Dla mnie większa część tych powodów była zwyczajnie naciągana. Choć gdzieś przeczytałam, że w serialu były one bardziej...(znowu zapomniałam co mam napisać)...hmm... realne. Nie bardzo wiem jak to ująć.
Jeśli chodzi o większą część reszty. Kurczę. Jacy oni byli kreatywni (a raczej autor bo to on ich stworzył). Z drugiej strony, Hannah miała z nimi negatywne doświadczenia więc nie rozumiem motywów jej działania w pewnej sytuacji, która nastąpiła pod koniec książki. Ech...I ja chcę być psychologiem.
Dobrze jest jednak pokazane jak z pozoru mało ważne błahostki mogą wpłynąć na przyszły bieg zdarzeń i do czego mogą doprowadzić (tzw. efekt śnieżnej kuli , który się przewijał na stronach książki). 

Nie powiem, że jest to świetna książka i na pewno nie należy do grona moich ulubionych, które przeczytałam w tym roku. Nie jest też to książka która pozostaje na długo w pamięci - przynajmniej u mnie tak było.  Myślę, że jednak warto po nią sięgnąć. Nawet po to żeby uświadomić jak nasze zachowanie i czyny wobec innych osób mogą później na nie wpłynąć.
(tak sobie pomyślałam, że tą książkę powinna przeczytać większa część mojej klasy z gimnazjum)

7,5/10

sobota, 2 września 2017

Ulubieńcy miesiąca: Sierpień

grafika September, autumn, and hello
źródło
No i się zaczyna...
Co prawda dopiero 4 września, ale no...
ZACZYNA SIĘ!!!
***
Cześć i czołem!
Witam wszystkich w drugi dzień września tym optymistycznym akcentem. Sorry za to, ale jak zobaczyłam swój nowy plan lekcji to szczena mi opadła - a tak na prawdę to bez komentarza bo ten plan to brzydko mówiąc kupa i układał go jakiś kosmita. Ale pocieszam się tym, że mam lepszy niż pierwsze klasy, hi hi :D Takiego jak oni to nawet ja nie miałam.

***

1. Muzyka
Zatem - faza na Hamiltona trochę osłabła (trzy miesiące - mój nowy rekord), ale i tak słucham przynajmniej raz dziennie jakiś piosenek z tego musicalu. Dzięki storyboardowi odkryłam taką fajną piosenkę, którą możecie posłuchać poniżej. Pewnie was nie obchodzi ten musical, ale ten storyboard jest cudny. Tyle o nim

Poza tym słuchałam też:

 
2. Książki 
Mój plan przeczytania 26 książek spalił na panewce, bo przeczytałam...23 książki. A nie chciało mi się czytać na siłę dla jakieś głupiej liczby. W samym sierpniu przeczytałam 10 książek - plus minus jedna bo nie miałam co czytać a nie mogłam spać i tak jakoś wyszło, że wzięłam pierwszą lepszą książkę i ją przeczytałam. A o to i lista:
Pierwszych 15 żywotów Harry' ego Augusta (C. North)
Krew Olimpu (R. Riordan)
Królestwo Kanciarzy (L. Bardugo) - recenzja
Miecz Lata (R. Riordan)
Młot Thora (R.Riordan)
Dawca (L. Lowry)
Wichrowe Wzgórza (E. Bronte)
Ponad Wszystko (N. Yoon) - recenzja
Historia Pszczół (M. Lunde)
Koralina (N. Gaiman) - recenzja

Znalezione obrazy dla zapytania Amadeusz
3. Filmy
W tym miesiącu się schytrzyłam i spisywałam wszystkie tytuły w kalendarzyku. Trochę się tego uzbierało, a dokładnie 16. Z tych ciekawszych to obejrzałam wszystkie części Indiany Jones'a, trzy odcinki Fullmetal Alchemist oraz film Amadeusz.

4. Inne
Były moje urodziny - 18 już i jak na razie same z tym wiekiem problemy. Pod koniec sierpnia pojechałam na 3 dni na wieś - było nieco nudno, ale na pewno lepiej niż w mieście. Zrobiłam coś sobie z piętą i teraz ciężko mi chodzić - akurat teraz kiedy chodzić będę musiała dużo. No a poza tym to przesiedziałam większą część miesiąca w domu.

***
No i to w sumie by było na tyle, jeśli chodzi o podsumowanie. 
A jak wam minął sierpień? 
Pozdrawiam i do napisania.

wtorek, 22 sierpnia 2017

Do niedokończenia...

...czyli o kilku seriach/cyklach/trylogiach (niepotrzebne skreślić) których mam zamiar nie kończyć.

***
Witam wszystkich serdecznie!
Na początku przestrogę was przed dzisiejszym postem bo jest on dość...krytyczny i jeśli nie lubicie kiedy ktoś wyraża swą negatywną opinię o waszych ulubionych książkach to możecie już tego nie czytać.
*Ale tak na serio to czytajcie.*
Ponieważ ostatnio dopadł mnie ten okres niemocy czytelniczej (choć u mnie wygląda to raczej tak, że chcę czytać ale nie wiem co) z którym każdy czytelnik miał chociaż raz do czynienia, postanowiłam "wyczyścić" listę czytelniczą z tych książek których nie chcę już przeczytać mimo, że kiedyś chciałam. A, że zauważyłam iż posty w których narzekam są dość często czytane postanowiłam zrobić zestawienie serii których nie chcę kończyć.
Tyle słowem wstępu.

***
1. Cykl: Promyczek
Kim Holden
Książka o której było swego czasu bardzo głośno. Bardzo wysokie oceny i w większości pozytywne opinie (z małymi wyjątkami) zachęciły mnie do kupienia tej o to książki. No i okazało się, że...Promyczek wcale nie jest taki wspaniały i, że należę do tej na prawdę nie licznej grupy osób, którym się on nie podobał. Podejrzewam, że miałam zbyt wielkie wymagania co do tej książki, ale skoro ma taką ocenę to powinna zwalić mnie z nóg. W końcu opinia zobowiązuje. Fabuła również nie była dla mnie zbyt zaskakująca i prawdę powiedziawszy domyśliłam się zakończenia gdzieś mniej więcej w połowie książki. Aczkolwiek jej atutem są przynajmniej bohaterowie.
Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii odsyłam was do recenzji.

2. Cykl: Czerwona Królowa
Victoria Aveyard
Tutaj sprawa wygląda nieco inaczej z cyklem o którym pisałam wyżej.
 Pierwszy tom bardzo mi się podobał i pochłonęłam go chyba w nie całe dwa dni. Byłam bardzo ciekawa tomu drugiego, ale...Okazał się być o wiele, wiele gorszy od swojego poprzednika. Mimo, że od czasu przeczytania Szklanego Miecza minęło już sporo czasu to nadal doskonale pamiętam jak męczyłam się z tą książką. A kiedy poczytałam opinie o trzecim - głównie negatywne - wiedziałam, że nie będę marnować swojego czasu na coś co z każdym tomem jest gorsze. No i swoją drogą nie rozumiem poczynań autorki, która chce napisać jeszcze jedną część. Po co? Czyżby skok na kasę?

3. Cykl: Mimo moich win
Tarryn Fisher
Ta książka jest dla mnie potwierdzeniem, że zawsze powinnam mieć w swojej biblioteczce kilka książek "na czarną godzinę". Pożyczyłam ją od mojej koleżanki ponieważ nie miałam czego czytać i po prostu wariowałam z tego powodu.
 (można powiedzieć, że byłam trochę jej testerem bo mimo, że to jej książka przeczytałam ją jako pierwsza...tak jak dwie inne)
Powiem wam tak - pierwsza część tej trylogii... To była najgorsza książka, którą jak dotąd przeczytałam w tym roku. Bohaterowie i ich zachowanie - ręce mi opadały, bo było ono takie nie logiczne i głupie. Nie wiedziałam czy się z nich śmiać czy płakać. 
Nie wiem co jeszcze napisać więc odsyłam was do recenzji jeśli jesteście ciekawi. Generalnie jednak nie polecam.

***
Wybrałam tylko te trzy cykle ponieważ
a) co za dużo to nie zdrowo, a post wydaje mi się już być trochę przydługi
i b) resztę tych wszystkich cykli czytałam dość dawno i nie pamiętam dlaczego mi się podobały.
Czytaliście coś stąd?
Ode mnie na dziś to tyle.
Pozdrawiam i do napisania!

czwartek, 17 sierpnia 2017

CLASSIC BOOK TAG


Tag znaleziony w odmętach internetu.
***
Witam was wszystkich!
Aby nie pisać ciągle recenzji dla odmiany dzisiaj będzie nieco klasycznie. Jak wspomniałam wyżej tag znalazłam w odmętach internetu i spodobał mi się na tyle, że postanowiłam go wykonać mimo, że klasyki czytam niewiele. Głównie to co mi "karzą" w szkole - chociaż to ostatnio dzieje się równie rzadko bo szkoda mi marnować czas na coś czego nawet nie zapamiętam. 
Nie przedłużając więc...

***

Popularna klasyka, która nie przypadła ci do gustu.
Duma i uprzedzenie. 
Nie powinnam co prawda oceniać książki, której nawet nie skończyłam, ale zrobię dzisiaj wyjątek
Krótko mówiąc była to dla mnie książka nużąca i jej jedynym plusem byli całkiem ciekawie skonstruowani bohaterowie oraz to, że była dobra na moją bezsenność ;)


No i przynajmniej jest ładnie wydana.

O którym wieku/ okresie historycznym lubisz czytać najbardziej?
Zacznijmy od tego, że ja generalnie bardzo rzadko czytam książki, które dzieją się w czasach historycznych. Ale z tych wszystkich, które udało mi się przeczytać najwięcej spodobało mi się książek, które dzieją się w XVIII wieku. No i w sumie lubię też ten okres czasowy. Lubię także okres 20 - lecia międzywojennego i myślę, że książka dziejąca się w nim by mi się spodobała. Aczkolwiek dla mnie pierwsze miejsce i tak zajmuje epoka Renesansu - choć to tylko dlatego, że żył w niej jeden z moich ulubionych artystów.

Ulubiona bajka.
Nie mam chyba takiej. Na ogół raczej mi się one nie podobały. 

Klasyka, której nieznajomości wstydzisz się najbardziej?
Eee...Żadnej? 
Mogłabym się wstydzić tego, że nie przeczytałam tych wszystkich klasyków, które musiałam znać na rozszerzony polski, ale tak naprawdę wcale się nie wstydzę. Bo jak już wyżej wspominałam - jeśli czegoś nie dam rady przeczytać to tego nie czytam. 
Proste? Proste.

Pięć klasycznych powieści, które planujesz przeczytać w najbliższym czasie.
W najbliższym czasie to może nie, ale mam zamiar kiedyś przeczytać te o to książki:





Przeraża mnie jednak objętość Przeminęło z wiatrem - to istna cegła!

Ulubiona współczesna powieść bazująca na klasyce.
Pewnie tego sporo jest, ale mi do głowy przyszedł Szklany Tron, który jest oparty bodajże na Kopciuszku. Ale czy to moja ulubiona książka...Niby należy do grona ulubionych, ale nie nazwałabym jej tą najulubieńszą.


Ulubiona ekranizacja filmowa/ serialowa.
Ja co prawda nie czytałam książki, ale bardzo lubię serialową adaptację Sherlocka. I całkiem fajni okazali się być także Nędznicy.

Najgorsza adaptacja klasyki.
Jeszcze  nie było mi dane takiej obejrzeć. Choć w sumie średnio mi się podobała Pani Bovary - książkę co prawda przeczytałam pobieżnie, ale tyle wystarczyło, aby zauważyć pewne nieścisłości.

Ulubione szaty graficzne, które chciałabyś mieć w swojej biblioteczce.
Może książka z kolekcji Barnes & Noble... Choć szczerze mówiąc to nie wiem jaką mogłabym wybrać.

Mało znana klasyka, którą chciałabyś komuś polecić.
Na razie jeszcze nic nikomu nie polecę bo to co przeczytałam było dla mnie zwyczajnie słabe i nie godne uwagi. No i zważywszy na to, że klasyki czytam niewiele nie mam też zbytnio co polecić. Ale może kiedyś to się zmieni :)

***
No to tyle.
 Dobrego dnia życzę i do napisania!

sobota, 12 sierpnia 2017

Królestwo Kanciarzy




Kaz Brekker i jego ekipa dopiero co przeprowadzili skok przekraczający najśmielsze wyobrażenia. Zamiast jednak dzielić sowite zyski, muszą walczyć o życie. Zostali wystawieni do wiatru i poważnie osłabieni; dokucza im brak funduszy, sprzymierzeńców i nadziei.

Na ulicach miasta trwa wojna. Wzajemna lojalność w obrębie ekipy – i tak już krucha i wątpliwa – zostaje wystawiona na ciężką próbę. Kaz i jego ludzie muszą się postarać, żeby znaleźć się po stronie zwycięzców. Bez względu na koszty.

Długo po premierze wreszcie sięgnęłam po kolejny (i zarazem ostatni) tom Szóstki Wron, zwłaszcza że był przeceniony w Empiku - bez szału, ale 28 zł z kawałkiem to nie 45 zł więc wzięłam. Trochę się sobie dziwię bo po Szóstce Wron bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy bohaterów, a tu...Mija pięć miesięcy i dopiero teraz jestem po lekturze tej książki. I...hmm...mogę wam powiedzieć, że nie było źle, ale szału nie ma.

Zacznijmy od tego, że czytając Szóstkę Wron miałam pewien problem z przebrnięciem przez początek książki, który był dla mnie no trochę nużący. Im dalej jednak czytałam tym było co raz bardziej ciekawie i tym trudniej mi było się oderwać od lektury.
 Z Królestwem Kanciarzy jest natomiast odwrotnie. 
Początek książki czytało mi się bardzo dobrze - podobało mi się jak bohaterowie wprowadzali w życie swoje plany, jak autorka ukazywała relacje między nimi i jak powoli wprowadzała czytelnika do końcowej kulminacji. 
Koniec zaś... A raczej początek końca, albo też to co nastąpiło przed kulminacją tych wszystkich planów i działań Szumowin był dla mnie nieco mniej dynamiczny i nawet trochę nudny. Czasami czytałam stronę i zaraz potem zapominałam co się działo bo nie potrafiłam się skupić i wciągnąć w fabułę i musiałam się cofać, aby wiedzieć o co chodzi.
Jeżeli chodzi zaś o samą końcówkę - dokładniej właśnie ten moment wspominanej wyżej kulminacji - to... Ujmę to tak. Zakończenie mnie usatysfakcjonowało choć liczyłam troszkę na coś innego. 
I nie wiem czy dla was jest to istotne czy nie, ale w książce pojawia się wątek LGBT ... I nie zrozumcie mnie źle - jestem tolerancyjna. Inna orientacja, religia, kolor skóry - nie ma problemu! Ja to wszystko toleruję. Miałam jednak wrażenie, że jest on tu wprowadzony tylko dlatego, że... teraz w wielu książkach się on pojawia. 

W kontynuacji Szóstki Wron rozdziały są pisane już z "perspektywy" całej głównej szóstki bohaterów - ku ścisłości w narracji trzecioosobowej (bo nie wiem czy o tym wspominałam w recenzji pierwszego tomu a nie chce mi się sprawdzać). Moje opinie co do postaci pozostają nadal takie same. Nadal największą sympatią darzę Ninę i Matthiasa. Kaz mimo bycia zimną maszyną przejawia jakieś ludzkie uczucia. Ale z drugiej strony po tym co go spotkało - takie zachowanie wszystko wyjaśnia. Z Inej nadal się nie lubię. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale ta postać no nie przemawia do mnie. A  jeśli chodzi o Jespera i Wylana - do nich jestem nastawiona obojętnie, choć bardziej wolę Wylana, jeśli mam już wybierać. 
Jeśli zaś chodzi o całą resztę...
Z tego co udało mi się wyczytać i wywnioskować pojawiają się bohaterowie z Trylogii Grisza, której ja co prawda nie czytałam, ale no... wspomnę żeby nie było. I czy pisałam, że lubię Pekkę? Jest świetny!
Niestety muszę was zmartwić pewną wiadomością dotyczącą głównej szóstki. 
Jedno z nich umiera. Było to na tyle przykre, że nawet ja, osoba która na ogół do fikcyjnych śmierci podchodzi z obojętnością, trochę posmutniałam.

Tym oto optymistycznym akcentem kończę tą plątaninę słów mających być recenzją. 
8/10 

sobota, 5 sierpnia 2017

Moja Lady Jane



Prześmieszna, fantastyczna, romantyczna i (niezupełnie) prawdziwa historia Lady Jane Grey. Książka Moja Lady Jane autorstwa Cynthii Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows to jedyna w swoim rodzaju opowieść fantasy osadzona w tradycji ustanowionej przez Narzeczoną dla księcia Williama Goldmana, której bohaterami są król niespecjalnie garnący się do królowania, jeszcze mniej garnąca się królowa i szlachetny rumak, a która nie grzeszy przesadnie nabożnym szacunkiem dla źródeł historycznych. Bo czasem nawet historii trzeba nieco pomóc.

Szesnastoletnia Lady Jane Grey, mająca niebawem wyjść za zupełnie obcego mężczyznę, wplątuje się w konspirację, celem której jest obalenie jej kuzyna, króla Edwarda. Ale Jane nie zawraca sobie głowy takimi błahostkami, skoro ma niebawem zostać królową Anglii.








O to kolejna książka z tych, których byłam pewna, że nie przeczytam, a stało się zupełnie inaczej. Pewnie tak pomyślałam ze względu na to, że jest to fantasy historyczna, a ja no...nie bardzo za taką przepadam mimo, że samą historię lubię i chętnie czytam o historycznych faktach. Dobrze, że jednak zdecydowałam się kupić tą książkę, bo po skończeniu jej lektury byłam naprawdę nią mile zaskoczona.

Pomysł jest godny pogratulowania i całkiem kreatywny. Dobrze, że autorki zdecydowały się napisać własną wersję historii o lady Jane Grey (hej! to prawie jak Jean Grey!) bo ta autentyczna jest dość... no nie wiem smutna? Innego słowa nie potrafię znaleźć więc niech będzie te. Na samym początku książki znajduje się jakby streszczenie historii tej bohaterki, więc wszystko jest bardzo ogólnie wyjaśnione. Choć ja jako istotka z natury ciekawska przeczytałam oczywiście trochę więcej o tej bohaterce (i skończyłam daleko, daleko za osobą Królowej Elżbiety hi hi).

Fabuła...Hmm...Ciężko mi coś o niej powiedzieć bo to w końcu historyczna fikcja bazująca na autentycznych wydarzeniach. Nie była jakaś mega zaskakująca - przynajmniej dla mnie. Prawdę powiedziawszy niektórych rzeczy domyślałam się chwilę przed ich ujawnieniem. Lepiej też czytało mi się początek niż koniec, ale tu winę ponosi raczej to, że w pewnym momencie miałam jakąś nie moc czytelniczą i kończyłam tą książkę nieco na siłę, mimo że mi się podobała. Jeśli jednak nie jesteście przekonani właśnie przez te związki z historią to... Nie zwracajcie na to uwagi. Naprawdę niewiele ta książka ma wspólnego z prawdą historyczną.


Jeśli chodzi o bohaterów to jestem raczej wobec nich neutralna. Nie byli wkurzający, ale mimo wszystko jakoś nie potrafiłam się z nimi zżyć. W ostatecznym rozrachunku polubiłam jednak najbardziej z trio EdwardxJanexGifford, właśnie Gifforda.


Jeśli jednak szukacie jakieś fajnej książki to spokojnie możecie po nią sięgnąć. Jest zabawna, szybko się ją czyta i myślę, że na wakacje jest dobra. 
7,5/10

wtorek, 1 sierpnia 2017

Ulubieńcy miesiąca: Lipiec


grafika August, summer, and hello
źródło
Witajcie wszyscy!
Kolejny początek miesiąca = kolejne podsumowanie.
Niestety miesiąc wolnego minął mi bardzo szybko. Choć pewnie nie tylko mi. A do szkoły, mimo tego, że tą do której akurat chodzę lubię, nie mam ochoty wracać. 
Ale, ale starczy tego narzekania (choć to nie byłabym ja gdybym sobie czegoś nie po krytykowała) i przechodzę do podsumowania.

1. Muzyka
Hamilton zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce pozostawiając całą resztę daleko za sobą. Niestety nie potrafię przestać słuchać piosenek z tego musicalu. Czy można się uzależnić od musicalu? Wychodzi na to, że tak. A najgorsze, że nikt w moim otoczeniu nie ma pojęcia o jego istnieniu i nie mam z kim o nim porozmawiać...
Ale! Żeby nie było, że tylko o Hamiltonie to słuchałam jeszcze tych o to utworów:



A tak a pro po Nędzników - to nawet znalazłam wersję anime. Niestety tylko po angielsku. 

Znalezione obrazy dla zapytania koe no katachi filmweb Znalezione obrazy dla zapytania O północy w Paryżu
2. Filmy
Nawet nie wiecie ile ja się ich naoglądałam. Nie wymienię jednak wszystkich bo to byłby materiał na osobnego posta, tylko te które najbardziej do mnie trafiły.
Zatem obejrzałam: O północy w Paryżu - i rany, to było takie świetne. Zwłaszcza, że sama czasami mam wrażenie, że nie pasuję do teraźniejszego świata. Obejrzałam także Aż do kości, które nieco mnie zawiodło, ten serial na podstawie Ani z Zielonego Wzgórza (meh, zapomniałam tytułu) i Azyl. I moje kolejne małe odkrycie anime - Koe no Katachi. Ale niestety (albo stety) to jest anime i wielu ludzi pewnie z tego względu nie zwróci uwagi na ten film. A szkoda bo jest naprawdę warty zobaczenia.

 
3. Książki
Przeczytałam 10 książek, podobnie jak w czerwcu. Obkupiłam się też całkiem nieźle więc możecie spodziewać się na dniach book haulu.
W lipcu przeczytałam:
Ostatni Olimpijczyk (R. Riordan)
Zagubiony Heros (R. Riordan)
Zgromadzenie Cieni (V. Schwab) - recenzja
Miasto cieni (R. Rigg)
Biblioteka dusz (R. Rigg)
Syn Neptuna (R. Riordan)
Tajne akta Obozu Herosów (R. Riordan)
Znak Ateny (R. Riordan)
Dom Hadesa (R. Riordan)
Moja Lady Jane (C Hand, J. Meadows, B. Ashdon)


grafika broadway, hamilton, and alexander hamilton
źródło
Odnośnie Hamiltona i książek:)
4. Inne
Były moje imieniny. I zbliżają się moje urodziny (właściwie to już jutro - jak ten czas leci). 
Generalnie jednak cały lipiec przesiedziałam w domu. Co mi jak najbardziej pasuje, bo nie mam ochoty na żadne wyjazdy. 

A wam jak minął poprzedni miesiąc?
Pozdrawiam i do napisania.

wtorek, 18 lipca 2017

Moich 5 ulubionych pojedynczych książek

Lub jak kto woli - książek jednotomowych. 

***
Witajcie wszyscy!
Jak wam mijają wakacje? 
Mam nadzieję, że dobrze i że się nie nudzicie. 

Dzisiaj chcę wam zaprezentować moje 5 ulubionych, książek jednotomowych. Dawno robiłam już jakieś zestawienie więc pomyślałam, że już chyba najwyższy czas jakieś dodać. Nie przedłużając zatem...
Kolejność losowa - nie jestem w stanie wybrać tej która byłaby na pierwszym miejscu itd.

***

Głębia Challengera
Neal Shusterman
Z tą książką wiąże się taka historia, że kiedy usłyszałam o niej po raz pierwszy byłam pewna, że... w ogóle jej nie przeczytam. A potem coś się zmieniło i jednak po nią sięgnęłam. Nie od razu jednak ją polubiłam. Przeczytałam ją jakoś w maju, ale dopiero teraz jestem w stanie stwierdzić, że rzeczywiście jest to książka zapadająca w pamięć i warta przeczytania. Warto też zwrócić uwagę na to, że jest oparta na historii syna autora tej książki. Kiedy jednak pomyślę o tej książce i chcę o niej coś komuś opowiedzieć zawsze wspominam o tym, że jest przygnębiająca. 



Siedem minut po północy
Patric Ness na podstawie pomysłu Siobhan Dowd
Gwoli ścisłości najpierw obejrzałam film, który mi się osobiście bardzo podobał. Oczywiście Ania chciała przeczytać też książkę, ale był problem z jej zdobyciem i przeczytałam ją dopiero pół roku po premierze filmu. Nie jest pokaźnych gabarytów - ja mam akurat tą wersję w filmowej okładce nad czym ubolewam. Dawno jednak książka mnie tak poruszyła. Tak strasznie mi było głównego bohatera choć przyznam, że to przez co przechodził nie było wystarczającym usprawiedliwieniem do tego co np. nawyprawiał w domu swej babki. Choć z drugiej strony inni nie musieli też zachowywać się...nieodpowiednio wobec niego. 


Oddam ci słońce
Jandy Nelson
Akurat ta książka została przeze mnie zrecenzowana. Podobało mi się to jak autorka ukazała relacje między rodzeństwem czy rodzicami. Ile emocji można było poczuć czytając tą książkę. I to, że jest ona taka przepełniona...Nie wiem jak to ująć więc napiszę, że jest bardzo artystyczna. Sama lubię rysować i te wszystkie wstawki z napisem autoportret kiedy główny bohater widział w ludziach czy przedmiotach pomysł, inspirację na rysunek do mnie tafiały.


Wybacz mi, Leonardzie
Matthew Quick
Tu miałam pewien dylemat między Niezbędnikiem... a tą książką, ale ostatecznie jedank wybór padł na Leonarda. Niestety dawno ją czytałam i nie bardzo już pamiętam co tam się działo. Pamiętam jednak, że najbardziej do mnie trafiło w niej motyw poszukiwania zrozumienia przez głównego bohatera. Jest to też kolejna książka z tu wymienionych, która traktuje o problemach rodzinnych - bo o ile dobrze pamiętam było tam coś nie teges z bodajże matką głównego bohatera. No i to też  Quick w końcu...A on pisze kapitalnie. Według mnie oczywiście :D


Wszystkie jasne miejsca
Jennifer Niven
Książka o...samobójcach. I nie to nie spoiler bo można do tego dojść przeczytawszy jedynie opis. O dziwo jednak mi się podobała, mimo że nie przepadam za taką tematyką. Z drugiej strony dobrze, że ten temat jednak został poruszony bo w sumie to choroby psychiczne to nadal temat tabu i mało kto o nich chce rozmawiać a trzeba być świadomym, że coś takiego istnieje. Tak samo trzeba uświadamiać o takich problemach innych ludzi.
 Przyznam, że jestem jednak nieco rozczarowana końcówką. Mimo to jest ona jednak całkiem prawdziwa.


Jak pewnie zauważyliście pod koniec zaczęłam się trochę wypalać. Większość z tych książek jest też raczej taka przygnębiająca właśnie, więc jeśli szukacie czegoś wesołego to raczej nie znajdziecie tego tutaj.
Choć możecie przeczytać Oddam ci słońce. To chyba jednak z mniej smutnych książek tutaj wymienionych :)
Ja już się z wami żegnam.
Pozdrawiam i do napisania.

wtorek, 11 lipca 2017

Zgromadzenie Cieni

Upłynęły cztery miesiące, odkąd w ręce Kella wpadł czarny kamień. Cztery miesiące, odkąd przecięły się ścieżki antariego i dziewczyny z Szarego Londynu, Delilah Bard. Cztery miesiące, odkąd książę Rhy został ranny, Kell i Lila pokonali rządzące Białym Londynem bliźniaki Dane, a kamień wraz z umierającym Hollandem wrzucili w otchłań Londynu Czarnego.

Pod wieloma względami sytuacja prawie wróciła do normalności, chociaż... Rhy spoważniał, a Kella dręczą wyrzuty sumienia. Antari nie przemyca już przedmiotów między światami – jest nerwowy, nawiedzany przez sny z udziałem złowieszczej magii, skupiony na myślach o Lili, która zniknęła mu z oczu w porcie, tak jak zawsze tego pragnęła. 

Tymczasem w Czerwonym Londynie trwają przygotowania do Igrzysk Żywiołów, spektakularnego i kosztownego międzynarodowego turnieju – mającego na celu rozrywkę i zachowanie dobrych stosunków z sąsiednimi mocarstwami. Na zawody przybędzie wielu gości, a wśród nich starzy przyjaciele na pewnym statku pirackim. 

Jednakże, podczas gdy wszyscy w Czerwonym Londynie skupiają się na czekających ich emocjach sportowych i towarzyszących igrzyskom przyjęciach, w innym Londynie rozkwita życie, a ci, którzy mieli rzekomo odejść na zawsze, powracają. Jak cień, który znika w nocy, lecz pojawia się znów kolejnego dnia, tak odżywać zdaje się Czarny Londyn. Tyle że magia wymaga równowagi, więc by odrodził się Czarny Londyn, inne miasto musi upaść...

***

Kurczę, totalnie nie mam pojęcia od czego zacząć. 
W porównaniu z pierwszym tomem, czyli Mroczniejszym Odcieniem Magii dla mnie te książki to niebo a ziemia. Przy czym ziemia to MOM a niebo to ZC.
 Nie piszę oczywiście, że pierwszy tom był zły, ale momentami był po prostu zwyczajnie nudny i mimo niewielkiej objętości czytało się go czasami dość opornie. 
W Zgromadzeniu Cieni zaś autorka obiera cel fabularny, książka zaczyna mieć w końcu główny wątek i mimo dość sporej różnicy stronicowej czyta się ją o wiele lepiej niż tom pierwszy. I co najważniejsze jest o wiele bardziej interesująca od tomu pierwszego. Autorka rozbudowuje świat, nie skupia się już tylko na jednym miejscu - choć akcja nadal rozgrywa się w Londynie. Poznajemy bohaterów którzy pochodzą z innych królestw.

Nie obyło się jednak bez uczucia znużenia. 
Pierwszy rozdział to akurat była dla mnie udręka i strasznie ciężko mi było przez niego przebrnąć, ale dobrze że się nie zniechęciłam bo dalej jest już o wiele lepiej. Także jeśli kiedyś będziecie czytać tą książkę to się nie zniechęcajcie i czytajcie dalej :D

Odnośnie zakończenia. Co to miało być ja się pytam? Za coś takiego autor powinien dostać karę (nie wiem jeszcze jaką). Nienawidzę takich zakończeń, przez które nine można normalnie funkcjonować bo koniecznie chce się wiedzieć co będzie dalej. To jednak wielka niewiadoma. A autorka właśnie coś takiego zrobiła. 
Oczywiście nie jest to złe, bo w końcu o to chodzi żeby jakoś czytelnika zachęcić do tego aby sięgnął po kolejny tom. Ale czekanie jest jak tortura - gdyby mój angielski był lepszy to bym sięgnęła oczywiście po wersję pisaną w oryginale, ale niestety jest on beznadziejny i zanim bym przeczytała trzeci tom wyszedłby on po polsku. Także pozostaje mi tylko omijać szerokim łukiem informacje spoilerowe o tej książce.

Ale w książce oprócz lepszego rozwinięcia fabuły, bohaterowie również zostają lepiej przedstawieni niż w Mroczniejszym Odcieniu Magii. Bohaterowie drugoplanowi są zdecydowanie bardziej interesujący. Osobiście najbardziej polubiłam z nich Alucarda, który jest dla mnie po prostu wybitny XD. 
Kell...Szkoda mi się go strasznie zrobiło pod koniec książki. Strasznie mu też współczuję takiego losu i tego co on czuje. Mam nadzieję, że w ostatnim tomie w końcu będzie...szczęśliwy. Nie wiem jak to ująć, ale mam dzieję, że będzie miał szczęśliwe zakończenie. Szkoda tylko, że autorka nie rozwinęła wątku jego pochodzenia.
Jest też więcej Rhya, co mnie ucieszyło bo go również polubiłam. Dodawał on swoimi uwagami trochę humoru w książce.
I tak naprawdę jedyną postacią za którą nie przepadam jest Lila. Nie wiem jakoś nie potrafię jej polubić. Irytowała mnie tym swoim zachowaniem. Odnosiłam wrażenie, że jest ona typem osoby, która myśli, że może wszystko i jest nie wiadomo jak dobra. Ale żeby nie było, że widzę tylko jej wady to na końcu podobało mi się jak zareagowała na...coś :)
Liczę też na rozwój postaci króla i królowej Czerwonego Londynu. Myślę, że za mało uwagi im poświęcono.

Jestem tą książką zachwycona i dla mnie jest ona jedną z lepszych jakie przeczytałam w tym roku. Teraz pozostaje mi tylko czekać na kolejny tom i mieć nadzieję, że nie będzie gorszy od tego.

8,5/10

czwartek, 6 lipca 2017

The Summer Reader Book Tag

Hmm...Lato niby jest, ale u mnie w mieście raczej wygląda jakby była to jesień. Październik albo listopad dokładniej. Ale żeby było tematycznie chociaż słownie dzisiaj będzie Summer Reader Book Tag. 
Nie przedłużając już przechodzę do niego.


1. Lemoniada 
 książka, która gorzko i żałośnie się zaczęła , ale potem stała się lepsza.
Król Kruków Maggie Stiefvater. Początkowe rozdziały nie były może żałosne, ale specjalnie dobre też nie. I tak dopiero zaczęłam się wkręcać w tę historię gdzieś w 1/4 akcji książki.

2. Złote Słońce 
książka, która wywołała u ciebie niezrównany uśmiech.
Percy Jackson oczywiście :D
Ta seria jest tak genialna i tak zabawna, że czasami wybuchałam głośnym śmiechem czym dziwiłam rodziców. 

3. Egzotyczne kwiaty 
 książka, której akcja rozgrywa się w innych krajach.
Bohaterka 13 małych błękitnych kopert podróżuje po wielu krajach świata. Nie pamiętam jednak jakich - choć na 100% jednym z nich były Włochy. Sama książka była jednak nieco nużąca.

4. Cień drzewa 
książka w której tajemniczy, mroczny bohater zostaje przedstawiony jako pierwszy.
Nie przypominam sobie abym czytała taką książkę.

5. Plażowy piasek
 książka, która była ciężka w czytanie a jej akcja ledwo się rozwinęła.
Jak dla mnie była to Królowa Tearlingu. Z tego co wiem dużo osób lubi tą książke, ale dla mnie czytanie jej było męczarnią.

6. Zielona trawka
 bohater który był pełen życia, że aż się uśmiechałaś.
Kate z Promyczka. 
Nieco kontrastujące z tym co ją spotkało.
Kto czytał ten wie ;)

grafika summer, watermelon, and wallpaper
źródło
7. Arbuz
 książka, która miała jakiś soczysty sekret. 
Hmm...Nie mam pojęcia. Może Pretty Little Liars: Tajemnice Ali? Ja osobiście nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. 

8. Kapelusz na słońce
 książka osadzona w ogromnym wszechświecie.
A chodzi o wszechświat w sensie, że kosmos? Przepraszam, ale ostatnio mam jakąś fazę na sci - fi i słowo "wszechświat" automatycznie sprawia, że od razu myślę o kosmosie. 
Jeśli więc chodzi o kosmos to może...Gra Endera? Albo Diabolika. 
A jeśli chodzi o Ziemię to Gra o Tron albo Władca Pierścieni.

9. BBQ 
książka w której bohater jest opisany jako przystojniak.
A ich nie ma w prawie każdej książce?
Ale niech będzie Jace z Darów Anioła albo Will z Diabelskich Maszyn. 

10. Summer fun 
 kogo nominuję.
Nikogo. Ja nigdy nie nominuję chyba, że do LBA.
Jak chcecie to róbcie - jak nie to nie XD

Pozdrawiam i do napisania!

sobota, 1 lipca 2017

Ulubieńcy miesiąca: Czerwiec

Witajcie wszyscy!
Pierwszy dzień miesiąca oznacza kolejne podsumowanie miesiąca. Przyznam, że jestem bardzo zadowolona z niego, ale Czerwiec zawsze był fajny i wszystko wydaje mi się podczas niego takie...spokojne (no nie licząc szkoły, ale to inna bajka). Nie przedłużając jednak przechodzę już do podsumowania.

1. Muzyka.
Królowała głównie Sia oraz soundtrack z Interstellar. Soundtrack jest długi i go tu nie wstawię, ale przesłuchajcie sobie motyw przewodni - coś niesamowitego. Tutaj są te utwory, które mi się najbardziej podobały. 
Co do Sii to słuchałam Alive i To Be Human
A poza tym jeszcze opening i ending z anime Yuri on ice oraz wszystkie utwory z musicalu Hamilton, który no cóż...zostawia całą resztę tu wymienioną daleko w tyle (swoją drogą z chęcią bym go sobie obejrzała gdyby istniała takowa możliwość). 

Znalezione obrazy dla zapytania wonder woman filmweb Znalezione obrazy dla zapytania Ponad wszystko.
2. Filmy
NA początku obejrzałam dwa anime - Yuri on ice oraz Shigatsu wa kimi no uso (znane też jako Your lie in april). Oba świetne, choć Yuri... podobało mi się trochę bardziej. Z filmów to trochę Marvela. Udało mi się także obejrzeć Wonder Woman - całkiem fajne i pójść do kina na Ponad wszystko.

 
3. Książki
Udało mi się przeczyta 10 książek - nareszcie nie prześladuje mnie już ta czwórka. Jestem zadowolona bo na początku czerwca była jedna wielka walka o lepsze oceny, ale no...udało się. 
Książki, które udało mi się przeczytać:
(K. Gier) Czerwień Rubinu - recenzja
(S. Shannon) Zakon Mimów
(P. Ness) Siedem minut po północy
(J. Nelson) Oddam ci słońce - recenzja
(R. Riordan) Złodziej Pioruna 
(R. Riordan) Morze Potworów
(R. Riordan) Klątwa Tytana
(N. Yoon) Słońce też jest gwiazdą - recenzja
(R.Riordan) Bitwa w labiryncie
(A.J. Betts) Zac & Mia

4. Inne
Oczywiście zakończenie roku szkolnego - o dziwo druga klasa poszła mi dużo lepiej niż pierwsza, choć pewnie większość z tych... jakże przydatnych informacji wyleci mi przez wakacje z głowy (logarytmy jednak twardo się trzymają hi, hi). Jestem zadowolona z siebie, że udało mi się mieć te 4 z hiszpańskiego bo w tamtym roku zabrakło mi tylko paru setnych.
Poza tym w mieście była à la powódź (znowu).

A wam jak minął miesiąc?
Pozdrawiam i do napisania :)

środa, 28 czerwca 2017

Słońce też jest gwiazdą




Natasha pochodzi z Jamajki, ale od ósmego roku życia mieszka w Stanach. Jej rodzice przebywają w USA nielegalnie i zostają deportowani na Jamajkę. Natasha jest załamana i wściekła na ojca – to przez niego rodzina musi wracać tam, skąd przyjechała. Wierzy w naukę, a nie w miłość. Zwłaszcza po tym, jak zdradził ją chłopak!


W poście o moich czytelniczych planach wakacyjnych wymieniałam tą książkę jako jedną z tych które na musa chcę przeczytać, wspominając, że wydaje mi się być nawet ciekawsza od debiutu tej autorki, czyli Ponad wszystko. Moje przeczucia okazały się słusznie bo ta książka moim zdaniem zostawia daleko w tyle jej debiut. 

Emigracja bo o niej mowa - o jej ciemnej, nielegalnej stronie - wydaje mi się być tematem na czasie zważywszy na to co się teraz dzieje. I mimo, że przed przeczytaniem książki podchodziłam raczej negatywnie do tego tematu to okazał się być on strzałem w dziesiątkę. Osobiście uważam, że autorka świetnie poprowadziła ten wątek - z wielkim zaciekawieniem śledziłam losy Natashy. Przeczuwałam jednak jak potoczy się cała ta sprawa, choć końcówka mi się podobała. Całość pisana jest przyjemnym językiem. I coś co mi się spodobało - książka posiada rozdziały nie tylko z perspektywy dwóch głównych bohaterów, ale i też tych którzy jakoś wpłynęli na los jaki ich spotkał.

Natasha przedstawiona jest jako osoba typowo wierząca w naukę i fakty. Jest totalnym przeciwieństwem Daniela, który mimo bycia posłusznym synem i dobrym uczniem nie chce iść na prestiżową uczelnię tak jak chcą tego jego rodzice - chłopak jest poetą i pisze wiersze. Jak się można tego spodziewać kiedy już poznaje Natashe ich odmienne punkty widzenia wywołują dyskusje - całkiem ciekawe, które naprawdę dobrze się czytało.
Osobiście bardziej polubiłam Daniela od Natashy mimo pewnej...sytuacji mającej miejsce gdzieś w połowie książki, która doprowadziła do tego, że bohater nieco mnie rozczarował swoim zachowaniem. Nie zauważyłam jednak żebym nie myślała jacy to ci bohaterowie są wkurzający i tępi. Wydali się być tacy...wyraziści.

Wspominałam też, że w książce pojawiają się rozdziały pisane z perspektywy innych osób, przewijających się podczas trwania powieści. Można sobie wtedy uzmysłowić, że wiele sytuacji może się zmienić, na gorsze czy lepsze, od tego jakie osoby spotkamy, a minuta może wystarczyć do tego aby zmienić nasz los.

Minusy? Jeden - i tu w razie czego przestrzegam przed lekkim spoilerem. Chociaż czy to spoiler? W takich książkach taka sytuacja wydarzy się prędzej czy później.
Jedynym tak naprawdę dla mnie minusem był zbyt szybko kwitnący romansik. Serio? Niecałe 24 godziny a oni już się w sobie zakochują. Nieco za szybko moim zdaniem.

Polecam wam jednak sięgnąć po tę książkę. Jest zdecydowanie lepsza od Ponad wszystko.
9/10

sobota, 24 czerwca 2017

Czytelnicze plany na wakacje

Dzisiaj chciałabym się z wami podzielić moimi czytelniczymi planami na wakacje. 
Trochę tego się uzbierało, ale przeczytanie nie powinno mi stanowić problemu - zwłaszcza, że w tamtym roku udało mi się przeczytać podczas wakacji "przypadkowo" 26 książek. W tym roku mam zamiar pobić tę liczbę :D. 
Oczywiście to nie wszystkie książki bo zawsze coś dodatkowego się pojawi, albo się odkryje coś ciekawego w trakcie
Poniższe książki to te, które chcę przeczytać obowiązkowo. 

***
 
1. Percy Jackson i Olimpijscy Herosi
Rick Riordan
To chyba taka moja tradycja, że w wakacje zawsze czytam Riordana. Jak inni robią sobie wakacje z Harry'm Potter'em ja robię sobie wakacje z Rickiem Riordanem. Samą serię czytałam już kilka razy, ale nadal mi się nie nudzi. A poza tym myślę, że ta seria (właściwie to te dwie) jest idealna na lato. W tym roku jednak zrezygnowałam z innych serii tego autora bo chcę też poczytać coś nowego. Choć pewnie jak nie będzie czego czytać to i tak skończy się na tym, że będę czytać to samo XD



2. Słońce też jest gwiazdą.
Nicola Yoon
Nowa powieść tej autorki do której początkowo podchodziłam z pewną rezerwą. Wystarczyło jednak kilka recenzji żebym się  zdecydowała na jej przeczytanie. Zwłaszcza, że Ponad wszystko było całkiem spoko. Ta książka wydaje mi się być nawet troszkę ciekawsza niż pierwsza powieść tej autorki.


3. Zgromadzenie Cieni
V. E. Shwab
Druga część trylogii/cyklu? Odcienie Magii (tj. Mroczniejszy Odcień Magii). Z tego co wiem to zdania na jej temat są podzielone, ale mi się książka podobała na tyle, że zdecydowałam się sięgnąć po tom drugi. Zwłaszcza, że wiele osób twierdzi iż jest zdecydowanie lepszy od pierwszego. Czy rzeczywiście przekonam się nie długo. Choć tak najbardziej to bym chciała przeczytać This savage song tej autorki - opis zapowiada coś naprawdę niesamowitego.


4. Początek wszystkiego.
Robyn Shneider
Nowość od Moondrive i choć opis jakoś nie przemawia do mnie specjalnie to opinie są obiecujące i w większości pozytywne. No i z tego co czytałam pierwszy rozdział jest już naprawdę WOW więc to chyba coś znaczy. Jest jednak pewna obawa że mi się nie spodoba, bo to nie do końca moje klimaty, ale jak nie spróbuję to się nie przekonam.

 
(dla porównania okładka polska i zagraniczna)
5. Zaklinacz Ognia
Cinda Williams Chima
(nazwisko tej autorki kojarzy mi się z klockami LEGO)
No cóż ja mogę...Lubię takie książki a twórczość tej pani ostatnio dość często gdzieś mi się przewijała więc myślę, że to dobra okazja żeby zacząć swą przygodę od tej książki. Szkoda tylko, że premiera dopiero w połowie sierpnia i...że zmieniono okładkę. Ta zagraniczna jest naprawdę śliczna.


6. Pieśń Jutra
Samantha Shannon
Pierwszy tom był świetny lecz drugi trochę mnie zawiódł. Mimo to był na tyle dobry, że chcę poznać dalsze przygody bohaterów - zwłaszcza po tej końcówce.

***
No i tak mniej więcej się to wszystko prezentuje. Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko przeczytać, zwłaszcza że książki nie są zbyt grube.
A jakie wy macie plany czytelnicze na wakacje?

Miłego dnia!