niedziela, 4 września 2016

Koralina


Okładka książki Koralina
Dzień po przeprowadzce Koralina wyruszyła na wyprawę badawczą po nowym domu i jego okolicy. Natrafiła nie tylko na nieużywaną studnię, stary kort tenisowy i zaniedbany park. We własnym mieszkaniu natknęła się na nieużywane, zapomniane przez wszystkich drzwi…
Kiedy zdecydowała się przez nie przejść, znalazła się w domu dziwnie przypominającym jej własny. Na początku wszystko wyglądało wspaniale: smaczniejsze jedzenie, skrzynia pełna niezwykłych zabawek i nowi rodzice, zawsze mający dla niej czas. Nowa matka poprosiła ją, aby została z nimi. Na zawsze…

(opis akurat z komiksu)

Zapewne większość z Was słyszała o tym filmie - Koralina i tajemnicze drzwi. Ja jednak jeszcze kilka miesięcy temu nie miałam pojęcia, że jest to ekranizacja książki - w dodatku króciutkiej. No, ale jak to ja mam w zwyczaju chciałam za wszelką cenę przeczytać tą książeczkę. Jakimś cudem mi się to udało.

Z racji tego, że książka jest bardzo krótka to wszelkie wydarzenia przewijają się przez karty książki w szybkim tempie. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest ciekawa. Mi akurat bardzo się podobała. W dodatku różni się od filmu więc niektóre zdarzenia które miały w niej miejsce były dla mnie niespodzianką. Jednakże film podobał mi się deczko bardziej od książki. Mimo to jednak książka sprawiła, że jednak poczułam ten dreszczyk grozy. Sam klimat książki jest niepokojący co mi się bardzo podobało. 


Jeśli chodzi o bohaterów to jest ich nie wiele. Ja naliczyłam ich chyba z... siedem. Może trochę więcej. Cała akcja kręci się jednak od początku wokół tytułowej bohaterki  później jej matki (to znaczy tej drugiej). Właśnie postać drugiej matki wydaje mi się być najbardziej intrygującą i najciekawszą z całej książki. Sama konstrukcja czarnego charakteru jest moim zdaniem godna podziwu bo jest on naprawdę ciekawy. 


Sama historia mi się bardzo podobała choć ciężko mi się było przyzwyczaić do tego, że bohaterka jest jeszcze właściwie dzieckiem. Przeszkadzało mi też w sumie to, że praktycznie od razu autor przeszedł do sedna powieści. No, ale jednak książka jest naprawdę krótka więc w sumie to jest zrozumiałe. Sam pomysł jest jednak na prawdę świetny.


7/10 


***
Dziwnie się pisze recenzje krótkich książek. 
A tak poza tym - jak Wam minął pierwszy dzień w szkole? 
Czy Wy też macie takie porąbane plany lekcji? 
Pozdrawiam i do napisania :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz