środa, 17 sierpnia 2016

Fangirl



Wren i Cath to siostry bliźniaczki „podobne” do siebie jak ogień i woda. Wren chce w życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować i poznawać nowych ludzi. Cath woli siedzieć w ich wspólnym pokoju i pisać fanfiction do książki, która zawładnęła całym jej światem. Jest fanką nastoletniego czarodzieja Simona Snowa. Wróć! Jest Prawdziwą Fanką, która… ma swoich własnych fanów, bo pisze fanfiki o Simonie.

Mimo że tak różne, dziewczyny są nierozłączne. 
Gdy bliźniaczki rozpoczynają naukę w college’u, ich drogi się rozchodzą – Wren nie chce już mieszkać z siostrą. Cath musi opuścić swój bezpieczny świat i stawić czoła rzeczywistości. Na swojej drodze spotyka Reagan (Cath prędzej dogadałaby się z Marsjaninem niż z nią) i wiecznie uśmiechniętego Levi’ego (czy on kiedyś zrozumie, co to jest przestrzeń osobista?) oraz panią profesor od kreatywnego pisania (która wszelkie fanfiki uważa za plagiaty).

„Fangirl” to opowieść o przyjaźni wbrew różnicom i o trudnej sztuce dojrzewania. To historia o ludziach, którzy kochają książki tak bardzo, że stają się one ich całym światem.


Swego czasu wszędzie było o tej książce głośno - i na booktubie i na blogach recenzenckich. Osobiście byłam bardzo ciekawa tej książki. Choć miałam i pewne opory ponieważ sporo osób ją wychwalało. A z doświadczenia wiem, że nie które książki które miały w przeważającej części pozytywne opinie mi do gustu nie przypadały. Ale przejdźmy do recenzji.

Bądźmy szczerzy (albo raczej będę szczera) - po tych wielu pozytywnych recenzjach spodziewałam się na prawdę czegoś WOW. Książka mi się podobała, naprawdę, ale gdybym chciała to bym znalazła jeszcze kilka podobnych. Mimo to podobało mi się, że autorka porusza kwestię samego fandomu - ja np. dotąd nie spotkałam się z książką w której był on poruszony. Ale to nie wystarcza. Trochę się zawiodłam bo poza tymi wzmiankami o fandomie to jest to najzwyklejsza w świecie obyczajówka. W pewnej chwili pomyślałam, że ta książka nadaje się na serial. Ciekawe tylko czy ktoś by taki serial oglądał. Nie myślcie sobie jednak, że książka mi się nie podobała. Po prostu zabrakło mi w niej tego "czegoś". Nie mniej samą książkę przeczytałam dość szybko i z ciekawością śledziłam losy bohaterki. Z resztą jest ona też pisana dość lekkim językiem co właśnie to szybkie czytanie znacznie mi ułatwiło.

Cath to bohaterka z którą mogłabym się utożsamić. Widzę w niej typ człowieka introwertycznego - ja akurat nim jestem więc doskonale rozumiałam bohaterkę i jej problem np. z pójściem do stołówki. Cath to także jedna z tych nie wielu bohaterek które mnie nie irytowały. Właściwie to nie było tu bohatera który jakoś mocno mnie wnerwiał. No może poza przyjaciółką siostry głównej bohaterki - Wren. Odnośnie Wren - osobiście nie wytrzymałabym z taką osobą. Znaczy nie jest irytująca - choć ma pewien problem ze sobą, że tak to ujmę. Chodzi mi raczej o typ charakteru. 
Wspomnę jeszcze o fantastycznym Levim :D Kurcze. Na prawdę świetna postać. Choć jak pierwszy raz przeczytałam jego imię w opisie automatycznie wyobraziłam go sobie jako czarnowłosego. To pewnie przez tego Leviego 
grafika anime, gif, and levi
źródło weheartit
O właśnie ten. 
Uwielbiałam to anime w gimnazjum. A samego Leviego nadal uwielbiam <3

Ale przejdźmy do głównego tematu posta.

Podsumowując:
Książka nie zrobiła na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia, ale czytało mi się ją na prawdę dobrze a sama historia mi się podobała. 
Daję jej więc 
7/10

9 komentarzy:

  1. Haha, widzę że nie tylko mnie często irytują główni bohaterzy :D Książki nie czytałam, bo wydawało mi się, że jest za bardzo przereklamowana. Nie zachęcił mnie opis na okładce, chociaż może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę tę książkę dosłownie wszędzie! Jednak nie wiem, czy się za nią zabiorę, nie przepadam za contemporary...

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę tę książkę dosłownie wszędzie! Jednak nie wiem, czy się za nią zabiorę, nie przepadam za contemporary...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi książka do pewnego momentu się podobała, ale ogólnie nie wiem, czemu jest na nią taki szał, bo jak dla mnie jest nudna. Tak jak napisałaś, fajnie, że autorka porusza kwestie fandomów :) Miło się czyta recenzję kto ma inne zdanie na temat jakiejś książki :D

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  5. Super recenzja :)
    Mnie Fangirl również nie powaliło na kolana. Nawet mi się nie spodobała. nie wiem dlaczego był na nią taki wielki szał.
    Pozdrawiam!
    https://loony-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam "Fangirl" i była całkiem dobra, ale troszeczkę się też na niej zawiodłam. Też oczekiwałam, że będzie powalająca, z efektem WOW i wytrzeszczem oczu, a była jedynie ciekawą, śmieszną książką do poczytania. Fajne jest to, że autorka poruszyła temat fandomu, bo niewiele jest takich książek. Strony z fragmentami fanficku głównej bohaterki trochę mnie męczyły, bo nie uważałam że jest jakoś szczególnie ciekawy. Sama historia jednak przyciągała, ale nie na tyle żeby się nad nią bardzo zachwycać.
    I mnie też imię Levi skojarzyło się z TYM Levim. (Ach Levi <3)
    Pozdrawiam z:
    www.bookprisoner.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam "Fangirl"i była całkiem niezła. Czytałaś coś jeszcze tej autorki?

    OdpowiedzUsuń