czwartek, 23 lutego 2017

Diabolika


Diaboliki nie znają litości.
Diaboliki są silne.
Ich przeznaczeniem jest zabijać w obronie człowieka, dla którego zostały wyhodowane.

Nic więcej się nie liczy.

Wyglądamy jak ludzie. Jesteśmy agresywni, zdolni do bezgranicznego okrucieństwa i absolutnej lojalności. Właśnie dlatego jesteśmy strażnikami zamożnych rodzin.

Służę córce senatora, Sidonii, którą traktuję jak siostrę. Zrobiłabym dla niej wszystko. Teraz, aby ją ochronić, muszę udawać, że nią jestem, zachowując w tajemnicy moje zdolności. Wśród bezwzględnych polityków walczących o władzę w imperium odkryłam w sobie cechę, której zawsze mi odmawiano – człowieczeństwo.

Mam na imię Nemezis i jestem diaboliką. Czy mogę zostać iskrą, która rozbłyśnie w mroku imperium?


***

Pierwsza książka z tegorocznych premier już przeze mnie przeczytana. I przyznam, że było całkiem dobrze chociaż ja spodziewałam się trochę innej historii. Ale i tak mi się podobała.

Książka nie jest zbyt pokaźnych rozmiarów. Raptem ledwo ponad 400 stron. I jest to do tego powieść jednotomowa co trochę mi przeszkadzało. Chociaż słyszałam pogłoski, że autorka chce napisać jeszcze dwa tomy. Osobiście mam nadzieję, że tego nie zrobi bo to już raczej skok na kasę i pewnie byłyby one sporo gorsze od Diaboliki. 

Ale przejdźmy do recenzji. 
Chciałabym zacząć od dobrych stron tej książki, ale niestety muszę wspomnieć o tych złych. Właściwie to jest tylko jedna rzecz, która mi przeszkadzała. A jest nią to, że niektóre momenty w książce nie były zbytnio rozwinięte oraz to, że między pewnymi wydarzeniami dało się wyraźnie odczuć przeskok czasowy - niewielki co prawda, ale jednak było to widoczne. Zapewne jest to spowodowane tym, że książka jest no... cienka i do tego jednotomowa. Ale z drugiej strony to też wychodzi jej na plus bo nie ma takiego zbędnego lania wody jak u innych autorów. Czasami mam wrażenie, że ich książki są pisane aby były jeszcze grubsze. I właściwie to tyle, jeśli chodzi o minusy. 
Podobała mi się natomiast sama historia. Chociaż są tu poruszane tematy polityczne, które bywają deczko nudne czytało mi się tą książkę naprawdę bardzo dobrze. Sam świat jest interesujący i z ciekawością o nim czytałam. 
Nie mogłam się też od niej oderwać bo po kilkunastu/ kilkudziesięciu stronach jakby wprowadzenia praktycznie ciągle coś się dzieje. Z drugiej strony nie chciałam też skończyć tej książki bo tak mi się spodobała. Mimo to jednak naprawdę mam nadzieję, że nie będzie kolejnych części. 

Narracja z perspektywy Nemezis, czyli głównej bohaterki przypadła mi do gustu. Nawet samą Nemezis udało mi się polubić. Podobało mi się to jak autorka ukazywała jej uczucia mimo, że główna bohaterka była istotą, która tak jakby nie powinna ich mieć. Interesujące było też czytanie o naturze diabolików i innych humanoidów. 
Napisałabym coś więcej o innych bohaterach, ale niesie to ze sobą ryzyko spoilerów. Powiem wam jednak, że ja ich polubiłam, może z pewnymi wyjątkami, ale ich polubiłam. Autorka niestety troszkę złamała mi serduszko zachowaniem pewnej postaci oraz pewną sytuacją jaka miała miejsce z inną. Kurczę no, tak się nie robi! Rzadko się to u mnie zdarza, ale cierpiałam w tamtych momentach razem z główną bohaterką. 

8,5/10

***
Wybaczcie, że była przerwa w pisaniu, ale niestety miałam sprawdziany i kartkówki w ilości przerażającej i czuję się deczko wypompowana. 
Ale dzisiaj jako, że bardzo wcześnie kończę znalazłam trochę czasu żeby tutaj coś napisać.
I to w sumie ode mnie tyle.
Pozdrawiam i donapisania :)

czwartek, 16 lutego 2017

Kolejne 5 ulubionych okładek

Kiedyś, bodajże rok temu, szczerze to nie pamiętam i nie chce mi się sprawdzać robiłam posta o moich ulubionych okładkach książek. Było ich tylko pięć. Bo ja naiwna myślała, że już żadna mnie nie zachwyci tak jak tamte. No, ale znalazłam i znów się z wami podzielę tymi cudami z niekoniecznie może dobrą treścią, ale z piękną szatą graficzną. I nie, ja nie jestem okładkową sroką. Po prostu lubię patrzeć na ładnie wydane książki (a jak są jeszcze w twardej okładce...). 
Także zapraszam na czytanie moich rozkmin o wyglądzie okładek.

***
 
1. Szóstka Wron oraz Królestwo Kanciarzy
Kto widział tę książkę na własne oczy ten wie jak ona się prezentuje.
 Ma twardą okładkę (z wroną!) co bardzo mi odpowiada, barwione na czarno strony (znaczy się te zewnętrzne części - ten problem kiedy nie możesz napisać o co chodzi bo nie wiesz jak XD). I w ogóle wszystko tak się cudnie prezentuje, że och! i ach!
Chociaż odnoszę wrażenie, że problem z dostępem tej książki jest właśnie spowodowany tym przepięknym wydaniem (no bo ładna okładka to na pewno i książka też super). 

 
2. Królowa Tearlingu oraz Inwazja na Tearling
Mi co prawda książka nie przypadła do gustu. Ba! Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że to jedna z gorszych książek jakie przeczytałam, ale o tym kiedy indziej.
 Sama posiadam wydanie w miękkiej okładce. Te z tym zębatym czymś. Nie pamiętam jak to się nazywa. W każdym razie ono jest okropne, ale przynajmniej nie będę miała problemu z oddaniem tej książki. Ale nieważne. 
Twarde okładki to coś zupełnie innego. Są przecudnie wydane. I moim zdaniem naprawdę dobrze prezentują się na półce (a wiem to stąd, że widziałam je w księgarni). No i te zawijasy po bokach. Trochę jak zdobienia w starych księgach. Jedyne co mi się nie podoba to obrazek/zdjęcie w drugiej części.

 
3. Nowe wydania książek Neila Gaimana
Ja nie mogę przejść obok nich nie zwracając na nie uwagi. Zawsze jak je widzę to biorę jakąkolwiek książkę tego autora i muszę ją po dotykać i pooglądać no bo... One mają takie boskie wydanie. I mają też w sobie coś hipnotyzującego. Przynajmniej dla mnie. Sama na razie szykuję się do zakupu jednej z książek tego autora - do tej poru czytałam tylko Księgę Cmentarną i Koralinę. Może coś polecacie?

4. Książki z Kruczego cyklu
Kolejne okładki budzące mój zachwyt. Szczególnie tom pierwszy i czwarty. Mogłabym gdzieś wynaleźć jakiś plakat czy coś w ten deseń i powiesić na ścianie. I sobie bym tak usiadła i patrzyła na niego - zwłaszcza na tego kruka. Uwielbiam kruki. Jedyne co mi przeszkadza to grzbiet. Ja tam jednak wolę kiedy jest on w jednolitym kolorze bo jak mam ochotę ustawiać książki kolorami to nie wiem zbytnio co mam robić z tymi, które mają grzbiet w więcej niż jednym kolorze. Takie rozkminy życiowe...

I tu nie wiedziałam jaką dać książkę/ książki... Bo uświadomiłam sobie, że jest ich zdecydowanie więcej niż zakładałam.
Meh...no nie wiem, nie wiem...
Ostatecznie zdecydowałam się na...

 
5. Magonia oraz Aerie
Szczerze to nie wiem czy wydadzą drugi tom bo ani widu ani słychu o nim. I w sumie to jakoś na nią też specjalnie nie czekami mimo iż Magonia nawet mi się podobała. Ale nie o tym.
Te okładki są cudowne. Takie metaliczne i tak fajnie się błyszczą (?) w słońcu. I w ogóle ja mogę na nie patrzeć godzinami - może na część pierwszą bardziej bo druga jest deczko gorsza (kotwica? serio?). Ale co ja tam wiem? Ja nawet kotwicy narysować bym nie dała rady...
Grafika tego nie odda, ale one naprawdę są świetna.

***
No i to prawie wszystkie okładki. Wiecie. Za dużo ich jest żeby je wymienić w jednym poście.
Pomińmy też to, że nie przeczytałam niektórych z wymienionych książek. Nie wiem, ale o takich... bzdetnych rzeczach jak okładki właśnie na przykład pisze mi się najlepiej. 
I tak w ogóle nie wiem po co wam to  piszę, ale mam jakieś problemy z internetem (nie psuj się, nie możesz się zepsuć) i jak by kiedyś przez długi okres czasu nie pojawiały się notki to znaczy, że laptop poszedł do naprawy. 
No i w sumie to jest już tyle ode mnie.
Pozdrawiam i do napisania :)

sobota, 11 lutego 2017

Szóstka Wron




Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków.
Jeden niewykonalny skok. 

Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne: 

– włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy)
– uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat)
– przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać)

Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.


***
W końcu odważyłam się sięgnąć po tą książkę. Długo zwlekałam, ale ostatecznie z powodu rozpaczliwej potrzeby przeczytania jakiegoś fantasy zdecydowałam się w końcu na nią. Jestem jednak zadowolona, że zdecydowałam się na tą a nie inną.

Chociaż początkowo ciężko mi było przebić się przez pierwsze strony książki cieszę się, że nie odłożyłam jej gdzieś w połowie bo później zaczyna się robić coraz bardziej ciekawie i wciągająco. Moim zdaniem to co napisała autorka, ten świat przedstawiony, postacie jest bardzo dopracowany. Tak szczerze to też się bałam sięgnąć po tą książkę bo bałam się, że nie będę wiedziała zbytnio o co chodzi ponieważ nie przeczytałam wcześniejszej trylogii tej autorki - Trylogii Grisza. I tak, sprawiło mi trochę kłopotu połapanie się z konstrukcją świata, ale w miarę trwania akcji da się już w tym wszystkim połapać.

Wspominałam też, że ciężko mi było przebić się przez początek. Niestety dla mnie te wprowadzenie było trochę nudnawe i czytałam też je trochę na siłę, ale rozumiem, że było ono potrzebne aby przedstawić nam bohaterów i główny wątek książki. Właściwie to chwilami książka była dla mnie tak wciągająca, że nie mogłam się od niej oderwać i koniecznie musiałam wiedzieć co będzie dalej. Ale była też chwilami taka... wolna, i wtedy niestety szybko chciałam przeczytać te fragmenty żeby dotrzeć do tych bardziej ciekawych. Tak najbardziej podobało mi się jakieś ostatnie dwieście stron. I tak szczerze to spodziewałam się też deczko innej końcówki, więc miło się zaskoczyłam tym jak autorka postanowiła zakończyć tą książkę. Dzięki temu chciałam od razu przeczytać kolejny tom.

Książka jest pisana z "perspektywy" różnych bohaterów, ale niestety nie wszystkich. Mam nadzieję, że już w drugiej części będzie można już przeczytać rozdziały z "perspektywy" całej szóstki. Nie będę opisywać wam zbytnio bohaterów bo nie chcę wam zdradzać kim kto jest.
Mając jednak tylu bohaterów już po kilkunastu stronach wiedziałam kto jest moim ulubieńcem a kogo lubię najmniej. Ostatecznie najbardziej polubiłam Matthiasa i Ninę zaś najmniej jak na razie Inej. W ogóle Inej wydawała mi się być jakaś taka typowa. Trochę też mnie zawiodło to co stało się z nią na końcu - ale to spoiler więc nic wam nie napiszę :) Za to relacje przedstawione między Niną a Matthaisem były... ujmę to tak, że były ciekawe.
Byłam też bardzo zadowolona tym, że wątek romantyczny nie jest tu postawiony na pierwszy plan. Co prawda przewija się, ale nie jest on najważniejszy - oraz i co najważniejsze - brak tu trójkąta miłosnego. Jak ja dawno czytałam taką książkę :D

Ostatecznie oceniłam tą książkę na 8/10.
Była naprawdę dobra, ale gdyby nie to, że początek był dość trudny i to, że historia chwilami była nudnawa dałabym jej zdecydowanie więcej. Teraz pozostaje czekać tylko na drugi tom.

wtorek, 7 lutego 2017

CZERWONA KRÓLOWA BOOK TAG

Z racji, że swą premierę ma dzisiaj 3 tom Czerwonej Królowej (za granicą co prawda, ale cii...) z jakże chwytliwym tytułem The Kings Cage (albo w naszym narodowym języku Królewska Klatka - nie wiem czemu, ale trochę mnie to bawi). W każdym razie stwierdziłam, że to idealny pretekst aby zrobić ten tag mimo, że sama nie czekam jakoś specjalnie na trzeci tom bo drugi mnie trochę zawiódł, ale o tym (chyba) pisałam w recenzji więc jak ktoś chętny do poznania mojej opinii (która jest trochę zawyżona - teraz bym oceniła drugi tom trochę niżej) to zapraszam do przeczytania recenzji a ja już przechodzę do pytań.

***


1. "Czerwona królowa" - Książka, po której nie spodziewałeś się, że tak bardzo Ci się spodoba.
(* Czerwona królowa nie była zła, ale nie powiedziałabym, że aż tak mi się spodobała*)
W sumie to... Zanim się pojawiłeś. 
Pierwotny zamiar był taki żeby przeczytać ją ze względu na wychodzący film. I byłam też ciekawa czym to ludzie się tak... jarają. I tak szczerze to myślałam, że to będzie taki zwykły, nudny romans. Aczkolwiek książka bardzo mi się spodobała i nawet stwierdziłam, że to jedna z lepszych książek przeczytanych w 2016 roku. 


grafika beautiful, hobbit, and movie
źródło

2. Norta - Świat, w którym mógłbyś zamieszkać.
(* gwoli ścisłości - w Norcie nie chciałabym mieszkać*)
Światem w którym chciałabym mieszkać jest  oczywiście Śródziemie. Jeśli ktoś mnie o to zapyta ja zawsze odpowiem, że to będzie Śródziemie. Względnie Obóz Herosów, ale to nie świat lecz miejsce więc to pomińmy...
 Nie wiem dokładnie w której erze. Może trzecia, może czwarta. I nie wiem w którym miejscu dokładnie. Zastanawiałabym się miedzy Rohanem, Shire a Rivendell.
Byłoby pięknie.

3. Mare - Bohater/ka zmagający/a się z problemami.
Właściwie to większość bohaterów zmaga się z jakimś problemem. Ale jeżeli mam już koniecznie wybierać to niech to będą  główni bohaterowie książki Wszystkie jasne miejsca. Tam ich problemy są przynajmniej takie...przyziemne (w pozytywnym tego słowa znaczeniu o ile takowe ma). Z takimi spotykamy się w realu. I też są uzasadnione w jakiś miarę logiczny sposób.

4. Maven - Bohater/ka, którego/którą jednocześnie kochasz i nienawidzisz.
Mogę tu dać w sumie Chaola. Był spoko w pierwszych dwóch tomach a od trzeciego zaczął się robić deczko irytujący. Może i go nie nienawidzę, ale trochę mniej go zaczęłam lubić po tym co on wyprawiał. Chaol. Proszę...ogarnij się.

5. Cal - książka, po której spodziewałeś się czegoś więcej.
Promyczek. 
Pisałam o tym w recenzji ( chętnych do poznania mojej opinii odsyłam tu). 
A tak w skrócie - to po tych wielkich ocenach, po tylu pozytywnych opiniach spodziewałam się czegoś naprawdę WOW! Chyba miałam też za duże wymagania, ale skoro ma takie opinie a nie inne to chyba to coś znaczy.

6. Srebrni i Czerwoni - drugoplanowy/a bohater/ka, który/która znaczy dla Ciebie więcej niż pierwszoplanowy.
Doskonale pamiętam, że kogoś takiego mam, ale za nic nie mogę przypomnieć imienia tej postaci. Wydaje mi się, że to był Liam z Mrocznych Umysłów - jak nie cierpię głównej bohaterki tak polubiłam drugoplanowe postacie. Czasami jest tak, że ci drugoplanowi bardziej mnie obchodzą niż pierwszoplanowi bohaterowie. Oh! I jeszcze Nehemia ze Szklanego Tronu. 
(nadal ubolewam nad tym co się stało z tą bohaterką)

7. "Szklany miecz" - Książka, którą obecnie najbardziej chcesz przeczytać.
Aktualnie jest to The Dark Prophecy. 
Drugi tom Apolla i boskich prób, który wychodzi za granicą już w maju. 
Ja chcę teraz.
Nie wytrzymam. Niedawno został wypuszczony pierwszy rozdział i mój fanowski móżdżek zaczął już snuć jakieś teorie itp. rzeczy.
A tak poza nim to jest jeszcze kilka takich książek - ponieważ nie da się wybrać jednej. 

***
No i to by było na tyle. 
Nie wiem co bym jeszcze mogła dodać więc ja już się żegnam z wami.
Pozdrawiam i do napisania :)

sobota, 4 lutego 2017

Book Haul #8

Witajcie :) 
Już dawno robiłam book haul a, że trochę nowych książek do mnie przybyło stwierdziłam, że to dobry moment aby go zrobić dzisiaj. Przez ostanie trzy miesiące kupowałam mało książek.  I tak się złożyło, że przez te trzy miesiące przybyło do mnie tylko pięć nowych książek i dwie mangi. Właśnie ostatnio jakoś nie potrafię znaleźć sobie książki, która by mnie zwaliła z nóg i trafiam głównie na pozycje, które są dla mnie przeciętne. No, ale ja już wam pokazuję to co udało mi się zdobyć. 

Nie ogarniam mojego telefonu.
Wszystko wygląda na nim dobrze a kiedy przesyłam pliki wszystko się rozmazuje -.-
Od góry:
Dwie mangi Sherlock - ale nie będę się rozpisywać. 
Wszystkie jasne miejsca - tu również zapraszam do przeczytania recenzji. Aczkolwiek książka fenomenalna. Polecam. Czytajcie (książkę oczywiście, ale recenzję też możecie XD).
Promyczek - nic tu o nim nie napiszę (a przecież teraz to robię), recenzja - zapraszam :) Aczkolwiek trochę bardzo się zawiodłam.
Przebudzenie króla - i nie wiem co o niej sądzić. Niby mi się podobała, ale też i się trochę na niej zawiodłam. Za szybka końcówka. Czuję pewien niedosyt.
Obca - chyba miałam do niej zbyt duże oczekiwania bo myślałam, że mi się bardziej spodoba. Ale generalnie źle nie było. Wątpię jednak, że sięgnę po kolejne tomy. Z resztą ciężko dość jest je dostać. 
Silver. Pierwsza księga snów - to było całkiem okay. Naprawdę dobrze mi się to czytało, ale tak szczerze to Trylogia Czasu jest moim skromnym zdaniem zdecydowanie lepsza. 

***
Tak o to się wszystko razem prezentuje.
Nie jest tego dużo, ale wierzcie mi, powoli zaczyna mi brakować miejsca na moje książki a ja ich tak dużo nie mam. 
W każdym razie - na dzisiaj to tyle.
Pozdrawiam i do napisania :)