sobota, 14 października 2017

Time of the day BOOK TAG

Witam, witam.
Myślę, że przydałoby się coś tutaj w końcu napisać bo trochę tu mnie nie było. Są to jednak uroki bycia tegorocznym maturzystą - choć nadal nie widzę sensu w zadaniu dwudziestu paru stron pracy domowej, którą i tak mało kto potrafi zrobić. 
Ale w każdym razie nie długo kolejne wolne więc jakoś idzie przeżyć. 25 października dodatkowo wychodzi nowy Magnus Chase i bardzo się cieszę z tego powodu i jakoś udaje mi się "żyć" mimo nawału pracy. Życie od premiery do premiery oraz od wolnego do wolnego hi, hi XD
Dzisiaj zapraszam was na tag, który znalazłam jakieś milion lat świetlnych temu. Nieco tematycznie bo teraz zauważam jak szybko mija mi dzień i mimo, że siedzę w tych okropnych podręcznikach mam wrażenie, że i tak ten czas mija mi bez produktywnie bo uczę się nie do matury tylko po to aby zaliczyć sprawdziany. 

***


1. Czas wstawać!
Książka która otworzyła ci oczy na gatunek, którego wcześniej nie znałeś.
Hmm...Igrzyska Śmierci otworzyły mi oczy na wiele gatunków. Chociaż nie wiem czy to się liczy bo mam do tej książki wielki sentyment gdyż była to pierwsza książka, która tak bardzo mi się spodobała, że zaczęłam sięgać po inne pozycje. Także może na jakiś konkretny gatunek oczu mi nie otworzyła, ale generalnie na same książki tak.



2. Nie ma czasu na żadne śniadanie.
Książka która stoi na twojej półce od wieków.
Od wieków to może nie, ale od ponad roku tak. A jest to... Czarnoksiężnik z Archipelagu. Próbowałam go przeczytać, ale szło mi dość opornie więc go odłożyłam i tak sobie leży...od września 2016. Może kiedyś spróbuję jeszcze raz.



3. Czas spędzony w podróży do szkoły/pracy.
Książka, którą przeczytałeś podczas podróży.
W autobusie to ja generalnie nie czytam, bo nie lubię. Wolę patrzeć przez okno. Ale podczas wakacyjnego wyjazdu zawsze biorę ze sobą książkę i ją czytam już na miejscu. W tym roku była to Historia pszczół.



4. Trudny dzień w pracy/szkole.
Książka przez którą było ci ciężko przebrnąć.
Aktualnie czytam - chociaż nie to za mocne słowo. Aktualnie próbuję czytać Ferdydurke - za mną już ok. 100 stron a nie pamiętam nic. Mam wrażenie jakbym czytała jakiś chińsko - arabski. Ostatnio też przeczytałam Buntowniczkę z pustyni przez którą również ledwo przebrnęłam - zajęło mi to prawie trzy tygodnie. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii o tej książce to odsyłam was do recenzji.

5. Czas lunchu.
Lekka, łatwa i niezobowiązująca książka.
Niestety, ale nie przypominam sobie takiej. Chyba za dużo czytam książek, które poruszają jakieś ważne tematy. 



6. Czas na podsumowanie twojej pracy.
Książka, którą kupiłeś ze względu na recenzję - pisaną lub obejrzaną.
Mało mam takich książek. Są to m. in Czerwona Królowa, która była całkiem dobra choć z perspektywy czasu uważam ją za raczej przeciętną. Promyczek to kolejna taka książka, ale tu to bardzo się zawiodłam.



7. Czas do domu.
książka w której główny bohater jest w jakimś etapie podróży.
A może by tak książka w której nie jest? Bo bohaterowie  właśnie głównie są na jakimś etapie podróży w swoim życiu. Ale żeby nie było to podam coś bardzo oczywistego, czyli Hobbita. Tam i z powrotem.



8. Czas na obiad i rozmowę.
Książka o której mało osób mówi ale ty ją kochasz.
Kocham to może za mocne słowo, ale bardzo mis się podobała książka Zac & Mia - niby młodzieżówka po której tak na prawdę nie powinno się spodziewać nie wiadomo czego, ale mi się bardzo podobała. No i czyta się też bardzo szybko.


9. Czas na odpoczynek przy telewizorze.
Twoja ulubiona książka, którą zekranizowano.
A żeby to była tylko jedna. Mam trochę tych ulubionych książek, które miały ekranizacje np. Igrzyska Śmierci - całkiem niezłe filmy, ale jednak wolę książki; Percy Jackson - filmy beznadziejne, ale książki za to genialne, czy Władca Pierścieni - tu ciężko mi się wypowiedzieć, bo jak już przeczytałam Władcę a potem jeszcze raz obejrzałam filmy to widać jak są one okrojone. Ale w sumie to lubię oba.


10. Czas do łóżka.
Książka, która aktualnie znajduje się na twoim stoliku nocnym.
Wspomniany wyżej Ferdydurke. Nie jest to coś co czytam z własnej woli bo to moja lektura. Chociaż nie. Ja tego nie czytam. Ja to męczę. Wymęczyłam około 100 stron. I nic nie wiem o tej książce. Pamiętam tylko oczywiście słowo "upupić". Nie wiem jaki ma to cel, prawdopodobnie humorystyczny, ale u mnie wzbudza jedynie zażenowanie. I chyba tego nie przeczytam do końca, bo zwyczajnie mi szkoda na to nerwów i czasu. Swoją drogą nie pamiętam kiedy ostatnio mnie tak książka denerwowała. 


11. Późna noc.
Książka, której nie mogłeś odłożyć, więc czytałeś do późna.
Dawca - świetna książka. Kupiłam za 10 zł w Biedronce w tamtym roku w wakacje i tak mi się spodobała, że jak zaczęłam ją czytać to nie mogłam przestać bo koniecznie musiałam wiedzieć co będzie dalej się działo, aż ostatecznie przeczytałam całą. 

 ***
No i to wszystkie pytania. 
Jak widzicie trochę tego jest, ale mam nadzieję, że daliście radę i dotarliście do końca.
Pozdrawiam i do napisania!

piątek, 6 października 2017

Ulubieńcy miesiąca: Wrzesień

grafika october, hello, and autumn
źródło
Witajcie wszyscy w kolejnym już - i to spóźnionym - podsumowaniu miesiąca. Miało być ono pierwszego dnia miesiąca jak zazwyczaj, ale przez szkołę złapałam ogólnego lenia na wszystko co sprawiało mi przyjemność (hmm...depresja szkolna?). No i się złożyło, że nie korzystałam z laptopa przez dwa tygodnie. Ale się jakoś przemogłam i teraz jestem tutaj i piszę...
 Tsa...
W każdym razie...

***

1. Muzyka
Słucham głównie tych trzech piosenek:





 

2. Książki
Powróciłam do swojej standardowej liczby książek, którą czytam w ciągu roku szkolnego, czyli 4. No w porównaniu z Lipcem i Sierpniem ten wynik wypada bardzo słabo, ale było za to całkiem nieźle jakościowo.
Książki przeczytane we wrześniu:
Złodziejka książek (M. Zusak) 
13 powodów (J. Asher) - RECENZJA
Illuminae (J. Kristoff; A. Kaufman)
Buntowniczka z pustyni (A. Hamilton) - RECENZJA
+ mangę Koe no katachi - nie pamiętam polskiego tytułu XD
Generalnie to jednak nie mam ochoty ani czasu by coś przeczytać. 

Znalezione obrazy dla zapytania dunkierka film Znalezione obrazy dla zapytania spiderman homecoming
3. Filmy 
Pamiętam, że obejrzałam na początku września Służące, bo leciały w TV. Poza tym obejrzałam nowego Spidermana, który był całkiem dobry i w sumie to fajnie się go oglądało. Z nowości filmowych to obejrzałam jeszcze Kingsmana oraz Dunkierkę (bo Nolan - lubię jego filmy jeszcze na żadnym z tych których obejrzałam się nie zawiodłam; swoją drogą fajny soundtrack jest w tym filmie).

***
Cz u was też jest taki zapierdziel, brzydko mówiąc? Bo u mnie trochę przesadzają - doszło do tego, że zamiast pisać kartkówkę normalnie na lekcji trzeba zostać po...Dodatkowo dowiedziałam się dzisiaj od nauczycielki, że nie powinniśmy mieć czasu wolnego...Cóż ja nie mam nawet czasami kiedy zjeść o spaniu nie wspomnę...
Przepraszam, że was tym tak męczę, ale strasznie mnie to wkurza. Wiem, że w maturalnej klasie jest dużo pracy, ale no...Czas dla siebie trzeba też mieć, a nie tylko na lekcje i pracę domową, która notabene i tak nic nie daje tylko czas zabiera bo większość albo robi byle jak albo zżyna z internetu. 
Ale żeby nie było, że tylko narzekam to się pochwalę, że moja rozprawka była jedną z lepszych w klasie :D

Na dzisiaj to tyle.
Pozdrawiam i do napisania!

wtorek, 26 września 2017

Buntowniczka z pustyni

Ooo Alexander Hamilton
We are waiting in the wings for you...
A nie! Wróć! Alwyn Hamilton. Ale cóż ja poradzę, że tak bardzo lubię ten musical i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to nazwisko tej pani. 
Tyle słowem wstępu. Teraz zapraszam na recenzję.

***

Bardziej wybuchowa niż proch strzelniczy!

Bezkresne piaski pustyni przemierzają tajemnicze bestie, w których żyłach płynie czysty ogień. Krążą pogłoski, że istnieją jeszcze takie miejsca, w których dżiny wciąż parają się czarami. Lud Miraji coraz mocniej występuje przeciwko tyranii Sułtana. Każda noc pośród wydm pełna jest niebezpieczeństw i magii. Jednak osada Dustwalk nie jest ani magiczna, ani mistyczna – to zabita deskami dziura, którą nastoletnia Amani pragnie opuścić przy najbliższej okazji.

Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec spod opieki despotycznego wuja. Podczas zawodów strzeleckich poznaje Jina – tajemniczego i przystojnego cudzoziemca, który może jej pomóc w realizacji planów. Amani nie przepuszcza jednak, że jedna, ryzykowana decyzja, sprawi, że będzie musiała uciekać przed armią Sułtana, ramię w ramię ze zbiegiem oskarżonym o zdradę stanu.

Wybaczcie, że walnę tak prosto z mostu, ale...
Jestem okropnie - powtarzam - okropnie rozczarowana tą książką. Zawód roku 2017? Tak. Chyba tak. 

Nie bardzo wiem jak pisać recenzję tej książki więc będzie ona jeszcze krótsza niż jest zwykle. 
Strasznie długo ją czytałam we wtorek byłyby trzy tygodnie więc też nie bardzo pamiętam co mi się podobało a co nie. Chyba jednym z powodów jej nie lubienia jest to, że nie przepadam za historiami które mają miejsce na pustyni. Nie lubię baśni Z tysiąca i jednej nocy ani Alladyna - jak gdzieś coś widzę/słyszę to się "wyłączyłam". Ale tu postanowiłam dać szansę, bo opinie, zachwyty ludzi i zachwyt mojej kumpeli. 

No cóż...Przeczytałam. Nie było to coś co miło wspominam a raczej już o tym zapominam. Trochę się pomęczyłam i podenerwowałam. I koniec. Przyjemności raczej nie miałam, ale bądź co bądź była to książka jednak ciekawsza od lektury, więc jakiś pozytyw jest :) Nie bardzo podobał mi się język - miałam wrażenie, że dialogi są dziwne przez co wypowiedzi bohaterów również takowe były co utrudniało mi czytanie i wciągnięcie się w książkę. Efekty tego widać - w mojej ocenie.

Kwestie fabularne - mam wrażenie, że gdzieś coś kiedyś było - tyran - władca; buntownicy; walka i tym podobne - wszystko działo się w wielu różnych miejscach, tylko nie na pustyni (no dobrze może i też na, ale nie pamiętam czy czytałam taką książkę). Nie bardzo podobało mi się też jak została pokierowana fabuła - głównie się nudziłam choć zdarzyły się chyba dwa momenty gdzie rzeczywiście coś interesującego zaczęło się dziać i się wciągnęłam. 
No i dochodzi też kwestia tego, że przez moje rozkminy przewidziałam dwie rzeczy - wychodzi na to, że ja nie mogę rozkminać fabuły bo zacznę ją przewidywać. Polega to mniej więcej na tym, że:
X miał/a brata/ siostrę Y, ale ona zaginęła/ umarła czy co tam jej się jeszcze mogło stać.
*Hmm...Czyżby Z to w rzeczywistości był/a Y?*
kilka stron później...Z to Y
Tak to mniej więcej wygląda. I tu też to miało miejsce. A dlaczego się tak łatwo tego domyślić? Bo wielu autorów stosuje podobne zabiegi. 

Co do bohaterów...Nie polubiła żadnego z nich. Może to powód długiego czasu czytania, ale wydali mi się raczej tacy mało wyraziści. Ale jak przed chwilą wspomniałam - to pewnie powód długiego czytania książki. 

Nie wiem, może drugi tom jest lepszy od tego ja jednak nie będę po niego sięgać bo zwyczajnie szkoda mi czasu na coś co mi się nie podoba. Przeczytana i tyle. Pewnie wkrótce zapomnę o czym nawet była - chociaż w sumie to już trochę zapomniałam, hi hi XD W każdym razie...daję jej ocenę, która uszczęśliwiłaby ucznia, ale w skali czytelniczej jest po prostu zła.
4,5/10

A wy czytaliście tą książkę? Co o niej sądzicie?


sobota, 16 września 2017

Book Haul #10

Albo wakacyjny.

***
Hej, cześć i czołem!
Wpadam dzisiaj nieco wykończona i przy okazji też wkurzona tym co mnie czeka w szkole,  z czymś co poprawia humor - przynajmniej nam, książkoholikom, czyli nowymi książkami. No dobrze. Nowe to już takie nie są bo kupiłam je podczas wakacji albo krótko przed nimi. W każdym razie - nie przedłużam i już wam je pokazuję.


Nawet nie wiecie jak się namęczyłam robiąc to zdjęcie.
Od góry:
Kształt twojego głosu (Yoshitoki Oima) - to co prawda manga, ale anime które zostało nakręcone właśnie na jej podstawie strasznie mi się podobało więc postanowiłam ją kupić. Niestety był tylko drugi tom, i to przedostatni mimo, że jeszcze dzień wcześniej były oba. 
Tajne Akta Obozu Herosów (Rick Riordan) 
Wichrowe Wzgórza (Emily Bronte) - i tu zaskoczenie bo bardzo mi się ta książka podobała, począwszy od konstrukcji bohaterów do jej klimatu. Może tylko mogłabym się przyczepić trochę do fabuły, ale generalnie to jednak ją polecam. Szczególnie na listopadowe wieczory.
Siedem minut po północy (Patric Ness)
Zac & Mia (A.J Betts) -  i kolejne pozytywne zaskoczenie. Fajna książka, może nie arcydzieło, ale jednak warto ją przeczytać - zwłaszcza, że jest pisana dość płynnie dzięki czemu szybko się ją czyta no i fabuła jest dość ciekawa mimo, że opis brzmi jak kolejny dramat z chorobą w tle.
Słońce też jest gwiazdą (Nicola Yoon) - RECENZJA
Historia Pszczół (Maja Lunde) 
Zgromadzenie Cieni (V.E Schwab) - RECENZJA 
Gdzie kolejny tom? Nie wolno tak kończyć książek!
Moja Lady Jane (Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows) - RECENZJA
Bibliotek Dusz (Ransom Rigg) 
Miasto Cieni (Ransom Rigg)
Pierwszych Piętnaście Żywotów Harry' ego Augusta (Claire North)
Koralina (Neil Gaiman) 
Królestwo Kanciarzy (Leigh Bardugo) - RECENZJA

Z ciekawości postanowiłam zważyć wszystkie te książki, które widzicie na zdjęciu + tą mangę. I wyszło, że ten stosik waży równo 6 kg. Całkiem sporo, ale o dziwo nie miałam zbytnich trudności z jego podniesieniem. Tsa...Ale zakrętki od butelki nie potrafię odkręcić. Gdzie tu logika XD

***
Nie wiem jak wy, ale ja się czuje jakby zamiast tych dwóch tygodni szkoły minęły już dwa miesiące. W ogóle nie czuję jakby były wakacje. W dodatku jestem w klasie maturalnej i nauczyciele nie djaą chwili wytchnienia - ok. Ja rozumiem, ale kurczę nauka to nie jest jedyna rzecz, którą chcę robić przez kolejne osiem miesięcy. Zwłaszcza tych przedmiotów których nie zdaje na maturze. 
Cóż mam nadzieje, że u was jest trochę lepiej. 
Pozdrawiam i do napisania.

niedziela, 10 września 2017

13 powodów

Co to się stanęło? 
Przeczytałam (kolejną) książkę po którą nie miałam zamiaru sięgać. Co prawda tu sprawa wyglądała inaczej bo dostałam ją jako spóźniony prezent urodzinowy. Generalnie jednak nie miałam zamiaru po nią sięgać.  Z dość głupiego jak dla mnie powodu, ale no stało się i przeczytałam.



Nie możesz zatrzymać biegu wydarzeń. Nie możesz cofnąć czasu. Jedyny sposób, by odkryć tajemnicę… …to nacisnąć „play”. 

Clay Jensen wraca do domu ze szkoły i przed drzwiami znajduje dziwną paczkę. W środku jest kilka taśm magnetofonowych nagranych przez Hannah, koleżankę z klasy, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyjaśnia, że istnieje trzynaście powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie. Clay jest jednym z nich i jeśli wysłucha nagrania, dowie się dlaczego. Chłopak przez całą noc kluczy po mieście, a za przewodnika służy mu głos Hannah. Staje się świadkiem jej bólu i osamotnienia, a przy okazji poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach, której nigdy nie chciał stawić czoła. Z przeraźliwą jasnością dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości…





Niestety albo stety należę do tej grupki ludzi którzy najpierw zaczęli oglądać serial a później dopiero sięgnęli po książkę. I chyba jestem też jedną z nielicznych którym serial się nie podobał (choć nie wiem czy powinnam go oceniać bo dałam radę dotrwać tylko do czwartego odcinka). I w sumie też dlatego zrezygnowałam z czytania książki. To jest właśnie ten ów głupi powód, ale to też pierwszy raz kiedy po obejrzeniu ekranizacji nie miałam najmniejszej ochoty czytać książki na podstawie której ona powstała. No, ale z czystej grzeczności ją przeczytałam.
I....

I było całkiem nieźle. 
Co prawda tematyka książki, czyli samobójstwo raczej do mnie nie przemawia, ale książkę czytało mi się na prawdę dobrze. Mimo tego jednak przeczytanie jej zajęło mi prawie tydzień (dostałam ją we Wtorek skończyłam w Sobotę), ale to już wina szkoły (głównie prac domowych po których miałam ochotę na...nic. Nawet nie chciało mi się słuchać Hamiltona ani rysować) niż tego, że czytało mi się ją opornie. 
 Język jest całkiem...poczytny? Nie wiem jak się tu wyrazić - w każdym razie trudności z przeczytaniem tej książki nie powinniście mieć problemu. Fabularnie to już zależy od tego co lubicie, ale jak ja nie przepadam za książkami o samobójcach (z jednym wyjątkiem) tak tą przeczytałam z zaciekawieniem. 

Jest jednakże jeden problem. 
A właściwie kilka problemów a są nimi...bohaterowie. Szczególnie Hannah. A bardziej powody, które spowodowały że popełniła samobójstwo. Od razu mówię, że nie usprawiedliwiam tych wszystkich bohaterów którzy w jakiś sposób ją skrzywdzili. Niektóre jednak powody były jak dla mnie trochę... szukane na siłę, tak jakby bohaterka specjalnie doszukiwała się we wszystkim negatywnych rzeczy, aby popełnić samobójstwo. Dla mnie większa część tych powodów była zwyczajnie naciągana. Choć gdzieś przeczytałam, że w serialu były one bardziej...(znowu zapomniałam co mam napisać)...hmm... realne. Nie bardzo wiem jak to ująć.
Jeśli chodzi o większą część reszty. Kurczę. Jacy oni byli kreatywni (a raczej autor bo to on ich stworzył). Z drugiej strony, Hannah miała z nimi negatywne doświadczenia więc nie rozumiem motywów jej działania w pewnej sytuacji, która nastąpiła pod koniec książki. Ech...I ja chcę być psychologiem.
Dobrze jest jednak pokazane jak z pozoru mało ważne błahostki mogą wpłynąć na przyszły bieg zdarzeń i do czego mogą doprowadzić (tzw. efekt śnieżnej kuli , który się przewijał na stronach książki). 

Nie powiem, że jest to świetna książka i na pewno nie należy do grona moich ulubionych, które przeczytałam w tym roku. Nie jest też to książka która pozostaje na długo w pamięci - przynajmniej u mnie tak było.  Myślę, że jednak warto po nią sięgnąć. Nawet po to żeby uświadomić jak nasze zachowanie i czyny wobec innych osób mogą później na nie wpłynąć.
(tak sobie pomyślałam, że tą książkę powinna przeczytać większa część mojej klasy z gimnazjum)

7,5/10