sobota, 29 kwietnia 2017

Imperium Burz





SPOILERY!!!

Chciałam tego uniknąć, ale niestety nie mogłam.


Droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. I choć młoda królowa z każdym dniem coraz lepiej poznaje potęgę swojej magii, to wie, że nie wygra wojny z Erawanem w pojedynkę. Nadszedł czas szukania sojuszników. Kto odpowie na jej wezwanie? I jaką cenę będzie skłonna zapłacić za zwycięstwo z siłami ciemności?
Imperium burz to piąty tom bestsellerowej serii Szklany tron, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie.






***

Kiedy zaczynałam czytać Królową Cieni pisałam, że bałam się sięgnąć po tą część ze względu na to, że trzecia jak dla mnie była (i jest) najgorsza. Poza tym to istna cegła - choć ma raptem kilka stron więcej od jej poprzedniczki.

Czwarty tom zakończył się tak, że nie miałam jakiegoś parcia na to żeby przeczytać od razu kolejny tom. Z Imperium Burz było jednak inaczej. Szczerze powiedziawszy to nie potrafię ładnie napisać tej recenzji bo nadal mam mętlik w głowie. Osobiście uważa,że to drugi, najlepszy tom tej serii - pierwszym jak dla mnie nadal pozostaje Korona w mroku choć w pewnym momencie myślałam, że jednak V tom go wyprzedzi. 

Pierwsze rozdziały jak dla mnie były dość... spokojne, chociaż to może za mocne słowo. Jeśli jednak lubicie kiedy dużo dzieje to się nie martwcie - później dzieje się tyle, że nie da się od tego oderwać. Ja miałam ochotę czytać tę książkę do momentu aż jej nie skończę, możliwe, że przeczytałabym ją w jeden dzień gdyby nie szkoła i gdyby nie...grubość. Lubię kiedy książki są grube, ale...tu zmniejszyłabym jednak liczbę stron, bo niektóre wydarzenia były jak dla mnie przedłużone. Osobiście skróciłabym wątek związany z Władcą Piratów, który zwyczajnie mi nie leżał i był jak dla mnie najnudniejszy z całej książki. Dalsze wydarzenia jednak to rekompensują. 

Najgorsze były ostatnie rozdziały. 
Przyznam, że autorce udało się mnie zaskoczyć bo w ogóle nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Ujawnię wam tylko tyle, że jest to związane z Eleną i jej przeszłością oraz tym, że wpłynęła ona na losy pewnych bohaterów.
Sama końcówka zaś...jest okropna. Koniecznie chcę się dowiedzieć co się stało dalej. Czekanie to będzie prawdziwa udręka.

W tej części większość bohaterów, których spotkaliśmy w poprzednich tomach czy nowelkach splata niejako losy z Aelin i całą resztą jej bandy/dworu. Jeśli nie czytaliście nowelek to możecie mieć problem z ogarnięciem tych bohaterów chociaż ja nowelki przeczytałam i sama ich zbytnio nie pamiętałam.
 Odnośnie zaś"bandy Aelin" to...chyba nie ma w niej bohatera, który nie byłby Fae, jakoś z nimi spokrewniony czy nie potrafiłby władać magią. Wszyscy są tacy super potężni i w ogóle. Osobiście mi to jednak trochę przeszkadza. Lubię silnych i zaradnych bohaterów, a jak mają jakieś nadprzyrodzone zdolności to w ogóle jest już super, ale... Chciałabym zobaczyć postać, która jest silna, ale nie ma jakiś nadprzyrodzonych zdolności. Aby ona pokazała, że można też być potężnym i nie posiadać przy tym jakichkolwiek mocy. Mam jednak wrażenie, że u Sary na koniec całego cyklu każdy będzie władał jakimś żywiołem a połowa bohaterów okaże się być Fae. 

Dobra. Myślę, że trochę zbytnio narzekam więc przejdę teraz do tych rzeczy, które mi się bardzo podobały. 
W książce jest prowadzonych kilka wątków. Osobiście najbardziej podobały mi się wątki Manon i Elide. To chyba też moje ulubione bohaterki choć Manon na początku nie lubiłam. Najmniej - niestety ten Aelin.

W każdym razie - bardzo dobrze zauważalna jest przemiana głównych bohaterów. Szczególnie Doriana, który po wydarzeniach z Królowej Cieni wydał się taki dla mnie...przygnębiony? Nie wiem zbytnio jak to nazwać, ale nie zachowuje się już tak jak w pierwszych tomach. To w sumie zrozumiałe, jeśli wie się przez co on przeszedł. Chociaż jak dla nie było go trochę za mało - rolę miał dość ważną, ale ja miałam wrażenie, że został jakby zepchnięty na dalszy plan. A szkoda bo ja go uwielbiam. 
Pozytywnym zaskoczeniem okazali się dla mnie Elide i Lorcan. 
Doprawdy szacun dla tej dziewczyny za to jak jej się udało nad nim zapanować - trzymała go na smyczy. Sama Elide jest świetną bohaterką, bardzo zaradną przy okazji oraz niepoddającą się mimo przykrości, które ją spotkały. I to mi się w niej bardzo podoba. 
Sam ich wątek jest moim ulubionym z tej książki.
Muszę też wspomnieć o głównej bohaterce - czyli Aelin aka. Cealenie. Niestety Aelin mnie wkurzała przez ponad połowę książki. Dobrze. Ja rozumiem. Ona jest królową i dodatkowo była szkolona na zabójczynię. Niestety jak dla mnie jest zbyt bezczelna i no cóż...rządzi się. Wcześniej jakoś mi to nie przeszkadzało tak bardzo jak teraz. Przyznam, że zrobiło mi się jednak jej okropnie żal kiedy dowiedziałam się co ją czeka. To takie fair zważywszy na to przez co przeszła.
Tyle wam powiem.

Możliwe, że o wielu rzeczach zapomniałam wspomnieć, ale ta recenzja zaczyna i tak być bardzo chaotyczna. W życiu też tak się nie rozpisałam na temat książki, ale jest ona pisana na gorąco więc wiecie...Emocje są jeszcze świeże :D
No i cóż ja mogę jeszcze napisać. 
Chcę kolejny tom. Ale nie o Chaolu (który w IB nie ma - jest tylko wspominany kilka razy). Chcę wiedzieć co się stanie z bohaterami i jak się potoczą wydarzenia. Doprawdy dawno już miałam takie uczucie.

9/10

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Kiedy Odszedłeś

Uwaga! Spoiler z poprzedniego tomu.
I w opisie też właściwe.
Więc nie czytajcie, jeżeli nie poznaliście jeszcze pierwszego tomu :)
***


Nie myśl o mnie za często…

Po prostu żyj dobrze.


Po prostu żyj.

Will

Tyle że Lou nie ma pojęcia, jak to zrobić. I trudno jej się dziwić.

A jednak Kiedy odszedłeś to nie tylko historia o podnoszeniu się po utraconej miłości, lecz także inspirująca opowieść o nowych początkach. Pamiętając o obietnicy złożonej ukochanemu, Lou stara się znajdować nowe powody, dla których warto czekać na każdy kolejny dzień.







***
W ogóle nie planowałam czytać tej książki, bo dla mnie historia z Zanim się pojawiłeś kończy się na tomie pierwszym i w sumie to wolałabym sama sobie dopowiedzieć zakończenie. No, ale ciekawość ostatecznie zwyciężyła a za mną przeczytana już druga część. 

Spodziewałam się, że będzie gorzej. Jest to jednak całkiem niezłe czytadło. 
Nie dorównuje jednak moim zdaniem poprzedniczce - czyli Zanim się pojawiłeś, ale tak to jest kiedy się pisze nie z własnej woli tylko na prośbę czytelników albo dla kasy - niepotrzebne skreślić.
 Mimo to jednak historia nadal potrafiła mnie wciągnąć. 
Brakowało mi jednak tego humoru, który był obecny w pierwszej części. Szczerze to chyba ani razu nie zaśmiałam się czytając tę książkę. Ale humor nie jest najważniejszą rzeczą w książkach. Najbardziej jednak przeszkadzał mi brak Willa. To on dodawał tego czegoś co sprawiało, że pierwszy tom czytało się tak dobrze. Brakowała dogryzania Lou z jego strony, jego sarkazmu. 

Dostajemy za to jedną z najbardziej irytujących dla mnie postaci - Lily. Kiedy czytałam książkę to dziecko tak mnie irytowało, że miałam ochotę ją zepchnąć z dachu. Aż się dziwię Lou, że umiała z nią wytrzymać. 
Lou natomiast zmienia się moim zdaniem na gorsze. Właściwie to Lou z Zanim się pojawiłeś praktycznie znika. Mamy za to pogrążoną w żałobie bohaterkę. No, ale nie mnie ją oceniać ponieważ sama nie wiem jak bym się zachowała w podobnej sytuacji. 
Przez książkę przewijają się też inni bohaterowie z poprzedniej części. Dowiadujemy się co się dzieje u rodziny Lou (doprawdy istny zawrót głowy) czy Willa albo u Nathana. 

6,5/10 

***
I przy okazji chciałabym Wam życzyć spóźnionego Wesołego Alleluja!

sobota, 8 kwietnia 2017

Książki, które przeczytałam dzięki ekranizacji

Kiedy wpadł mi do głowy pomysł na tą notkę myślałam, że jednak będzie dużo książek, które przeczytałam dzięki ich ekranizacji. Ale kiedy już je sobie wszystkie spisałam to wyszło ich dość nie wiele. W sumie to się nawet nie zdziwiłam. 
Teraz już nie zwracam uwagi na to czy przeczytałam książkę przed czy po obejrzeniu filmu. Szczerze jest to dla mnie już teraz obojętne choć jeszcze nie tak dawno oczywiste dla mnie było to, że najpierw przeczytam książkę. 

Dobra. Wydaje mi się, że ten wstęp robi się już trochę za długi więc żeby was nie odstraszyć już przejdę do głównego tematu.

***
Znalezione obrazy dla zapytania Władca Pierścieni
Władca Pierścieni
Mimo, że ekranizacji nie oddają moim zdaniem całkowicie tej...jakby to ująć magii książki to bardzo mi się podobają. Przynajmniej jednak jest lepsza od Hobbita. Ale dobra, nie o tym mowa dzisiaj. W ogóle to na początku nawet nie chciałam tego oglądać bo stwierdziłam, że nie bo to fantasy i na pewno mi się nie spodoba. Ale jak już obejrzałam to wkręciłam się na maksa. Tylko szkoda, że Drużynę Pierścienia dane mi było przeczytać dopiero na wakacjach między pierwszą a drugą gimnazjum. Przynajmniej dni szybciej mi mijały bo cóż...nie wspominam za dobrze gimnazjum i najchętniej bym zapomniała o tym okresie mojego życia.

Znalezione obrazy dla zapytania Zostań, jeśli kochasz
Zostań, jeśli kochasz
Było pozytywnie to teraz będzie negatywnie. 
Historia z tą książką wygląda mniej więcej tak: wylosowałam jakąś dziewczynę z klasy, która zażyczyła sobie książki (taa...weź kup książkę za 20 zł). No i stwierdziłam już, że wezmę tą a jak się nie spodoba to trudno (nie można przecież powiedzieć jaki rodzaj książek się lubi - trzeba się wszystkiego domyślać). W każdym razie z ciekawości obejrzałam film, który był nawet niezły więc stwierdziłam, że książka pewnie jest lepsza. Nic bardziej mylnego. Czytadło nad którym nie wiem dlaczego zachwyca się tyle osób dla mnie ciągnęło się nie miłosiernie i za pierwszym razem nie dotrwałam nawet do połowy. Książkę skończyłam mniej więcej rok później, ale osobiście uważam, że to jedna z najgorszych książek jakie przeczytałam. 

Znalezione obrazy dla zapytania Bez mojej zgody
Bez mojej zgody
Szczerze to byłam zaskoczona, że to jest film na podstawie książki (jeszcze wtedy nie byłam aż tak wkręcona w czytelniczy świat i film był dla mnie po prostu filmem). Kiedy jednak odkryłam, że istnieje książka na podstawie której powstał film oczywiście chciałam ją przeczytać. Natrafiłam na nią w bibliotece, ale na początku ciężko mi się ją czytało (może dlatego, że porusza dość ciężki temat dla gimnazjalisty). Przerwałam ją i wróciłam jakieś kilka miesięcy później i już było łatwiej. Nie będę się zbytnio rozpisywać, ale wspomnę o końcówce, która od tej filmowej różni się bardzo. Kiedy skończyłam czytać książkę to moja reakcja wyglądała mniej więcej tak: 
O.o 
Ale, że co?
No czegoś takiego się nie spodziewałam. I jest to jak najbardziej na plus mimo no, że...i tu już nic nie napiszę no bo to spoiler :)

Znalezione obrazy dla zapytania Zanim się pojawiłeś
Zanim się pojawiłeś
Tej książki w ogóle nie miałam w planach czytać. Nawet nie wiedziałam, że ma wyjść ekranizacja. Po prostu pewnego czerwcowego dnia, jakoś krótko przed końcem roku natknęłam się na zwiastun i z ciekawości obejrzałam. Spodobało mi się, trochę poszukałam w internecie, znalazłam książkę - oczywiście stwierdziłam, że przed pójściem do kina ją kupię i przeczytam. I kurczę na prawdę mi się ona bardzo spodobała. Do tego stopnia, że trafiła na listę książek, które chciałabym przeczytać ponownie co też już uczyniłam. Film też mi się podobał może trochę mniej niż książka, ale moim zdaniem był dobrze nakręcony i jakoś nie czuło się specjalnie, że zostało pominiętych kilka scen. Choć najbardziej raził brak sceny w labiryncie, która moim zdaniem była dość ważna. No, ale cóż ja mogę sobie tylko narzekać i gadać :)

Znalezione obrazy dla zapytania gwiazd naszych wina
Gwiazd naszych wina
Miałam dwa podejścia do filmu. Pierwszy był krótko po premierze i pamiętam, że wtedy wydał się dla mnie nudny i wyłączyłam go po kilku minutach. Drugi był w te wakacje mimo, że przeczytałam wtedy już książkę. Udało mi się obejrzeć cały. Nie rozumiem jednak co w nim jest takiego, że tyle osób go lubi. Miłość chorych nastolatków? Ale to już było...Wspomniane wyżej Bez mojej zgody również posiada taki wątek, choć jest on raczej poboczny. Albo Now is good. Poszukajcie tylko dobrze. 
A książka? Cóż, książka mi się akurat podobała, ale jak w przypadku filmu nie ogarniam tych zachwytów. Tak się też składa, że to jedyna książka tego autora, której czytanie nie było dla mnie męczące bo reszta jest...zła po prostu.

***
Myślę, że tyle wystarczy na dziś. Oczywiście jest więcej takich książek, ale nie chciałam zbytnio się rozpisywać bo chyba mało kto lubi czytać długie posty. 
Jeśli byście chcieli kiedyś podobny post to piszcie.
A na dzisiaj ode mnie to tyle.
Do napisania i pozdrawiam :)

sobota, 1 kwietnia 2017

Ulubieńcy miesiąca: Marzec

grafika Avril, flowers, and hello
źródło
Nie wiem jak wam, ale teraz kiedy zrobiło się ciepło i słonecznie (nawet u mnie jest teraz ładna pogoda) dni szybciej mi mijają. I skończyły się też te trzy najgorsze jak dla mnie miesiące. Kwiecień zaś zapowiada się całkiem luźno. Pewnie będzie natłok sprawdzianów bo w maju stracę dużo dni szkolnych ze względu na matury, ale przynajmniej wpadnie kilka dni wolnego i będą targi książki na które czekam z niecierpliwością :)

***

1. Muzyka
Nie słuchałam jakoś specjalnie czegoś nowego.


Znalezione obrazy dla zapytania Szept Serca Znalezione obrazy dla zapytania Marii Skłodowskiej-Curie filmweb
2. Film
Obejrzałam wszystkie części Gwiezdnych Wojen jakie wyszły. Poza tym Iluzję oraz Avengers i Kapitana Amerykę: Zimowy Żołnierz bo akurat te filmy leciały w TV. Oraz Tajemniczy świat Arrietty i Szept Serca (oba ze studia Ghibli - jakąś fazę mam ostatnio na filmy z tego studia no i uwielbiam je też tak poza tym). Byłam także w kinie na Marii Skłodowskiej-Curie.

 
3. Książki
Magiczna liczba 4 nadal się utrzymuje w moich czytelniczych wynikach.
W każdym razie pisząc prosto - przeczytałam znów 4 książki. Dlatego, że mi się nie chciało i, że nie mam zbytnio co czytać. Dwie z tych książek już kiedyś czytałam.
W marcu przeczytałam:
Opowieści z Akademii Nocnych Łowców
Mimo moich win - recenzja
Niezbędnik obserwatorów gwiazd - recenzja
Zanim się pojawiłeś - recenzja

4. Inne
Jak już wspominałam byłam w kinie na filmie Maria Skłodowska - Curie. Ech... może oglądało by się go dobrze gdyby nie młodzież z gimnazjum. Szczerze to zachowywali się jak zwierzęta. Rzucali gumą, kopali w krzesła - ręce opadają, ale czego się spodziewać? Sam film był jednak dla mnie mocno średni. 

***
No i ode mnie to by było na tyle.
Słonecznego dnia życzę.
Pozdrawiam i do napisania :)

wtorek, 21 marca 2017

WIOSENNY TAG KSIĄŻKOWY

grafika spring, olaf, and frozen
źródło


Co prawda astronomiczna wiosna zaczęła się już wczoraj, ale tak naprawdę to w ogóle tego nie czuć. Może u mnie tak jest, ale gdybym nie znała miesiąca to bym pomyślała, że jest późna jesień. Przynajmniej tak to wygląda w moim rejonie - u was może jest lepiej? 
No i jako, że dziś nie idę do szkoły (hue hue to nie wagary)  to wczoraj się tylko obijałam i nie chciało mi się pisać notki. 
W każdym razie - zapraszam do czytania :)

***


Bocian, czyli książka, do której co roku wracasz
Już kilka razy o tym wspominałam, że zdarza mi się czytać te same książki co roku. Jest ich mnóstwo więc nie będę ich tu wymieniać. Chyba, że ktoś jest bardzo ciekawy. Osobiście kupowanie książek, których już później nie przeczytam jest dla mnie nieopłacalne. A i powtórny powrót do powieści może być całkiem ciekawy, bo możemy np. zauważyć rzeczy na, które wcześniej nie zwróciliśmy uwagi.

Przebiśnieg, czyli pierwsza książka, jaką przeczytałaś tej wiosny 
Opowieści z Akademii Nocnych Łowców.  Jeśli chodzi o marzec (jako wiosenny miesiąc)
Niektóre opowiadania były lepsze, inne gorsze. Całość oceniam na takie 7/10.
A tak to jeszcze żadnej.

Marzanna, czyli książka - rozczarowanie, którą z chęcią być utopiła 
Szczerze, to w tym roku jeszcze nie trafiłam na książkę, która by mnie aż tak mocno rozczarowała. Ale, jeśli mam wybierać ze wszystkich przeczytanych książek, które pamiętam to na pewno Mroczne Umysły. Nie lubię tej książki. 

Motyl, czyli nowo odkryty autor, którego pokochałaś.
Na razie jeszcze żaden. Ale pewnie jeszcze się jakaś znajdzie.

 Krokus, czyli piękna i wyjątkowa książka
Hmm...To zależy co kto rozumie przez wyjątkowość i piękno. 
Mi np. bardzo się podobało Oddam ci słońce i to jest dla mnie piękna książka.

Zawilec, czyli książka, którą spotykasz wszędzie
Głośno jest ostatnio dość o Zakazanym życzeniu. Ale tak szczerze to teraz jakoś nie zauważyłam książki, która by poruszyła większość blogosfery. 

Cudowne skowronki, czyli osoby, które nominuję do wykonania tego Tagu 
Jak ja nie rozdawać nominacji.
Jeszcze kogoś pominę czy...coś.
Zatem jeśli ktoś z was chce to niech zrobi ten tag u siebie. 

***
W sumie to nie wiem co mogę jeszcze napisać więc już się z wami pożegnam.
Pozdrawiam i do napisania :)