sobota, 24 czerwca 2017

Czytelnicze plany na wakacje

Dzisiaj chciałabym się z wami podzielić moimi czytelniczymi planami na wakacje. 
Trochę tego się uzbierało, ale przeczytanie nie powinno mi stanowić problemu - zwłaszcza, że w tamtym roku udało mi się przeczytać podczas wakacji "przypadkowo" 26 książek. W tym roku mam zamiar pobić tę liczbę :D. 
Oczywiście to nie wszystkie książki bo zawsze coś dodatkowego się pojawi, albo się odkryje coś ciekawego w trakcie
Poniższe książki to te, które chcę przeczytać obowiązkowo. 

***
 
1. Percy Jackson i Olimpijscy Herosi
Rick Riordan
To chyba taka moja tradycja, że w wakacje zawsze czytam Riordana. Jak inni robią sobie wakacje z Harry'm Potter'em ja robię sobie wakacje z Rickiem Riordanem. Samą serię czytałam już kilka razy, ale nadal mi się nie nudzi. A poza tym myślę, że ta seria (właściwie to te dwie) jest idealna na lato. W tym roku jednak zrezygnowałam z innych serii tego autora bo chcę też poczytać coś nowego. Choć pewnie jak nie będzie czego czytać to i tak skończy się na tym, że będę czytać to samo XD



2. Słońce też jest gwiazdą.
Nicola Yoon
Nowa powieść tej autorki do której początkowo podchodziłam z pewną rezerwą. Wystarczyło jednak kilka recenzji żebym się  zdecydowała na jej przeczytanie. Zwłaszcza, że Ponad wszystko było całkiem spoko. Ta książka wydaje mi się być nawet troszkę ciekawsza niż pierwsza powieść tej autorki.


3. Zgromadzenie Cieni
V. E. Shwab
Druga część trylogii/cyklu? Odcienie Magii (tj. Mroczniejszy Odcień Magii). Z tego co wiem to zdania na jej temat są podzielone, ale mi się książka podobała na tyle, że zdecydowałam się sięgnąć po tom drugi. Zwłaszcza, że wiele osób twierdzi iż jest zdecydowanie lepszy od pierwszego. Czy rzeczywiście przekonam się nie długo. Choć tak najbardziej to bym chciała przeczytać This savage song tej autorki - opis zapowiada coś naprawdę niesamowitego.


4. Początek wszystkiego.
Robyn Shneider
Nowość od Moondrive i choć opis jakoś nie przemawia do mnie specjalnie to opinie są obiecujące i w większości pozytywne. No i z tego co czytałam pierwszy rozdział jest już naprawdę WOW więc to chyba coś znaczy. Jest jednak pewna obawa że mi się nie spodoba, bo to nie do końca moje klimaty, ale jak nie spróbuję to się nie przekonam.

 
(dla porównania okładka polska i zagraniczna)
5. Zaklinacz Ognia
Cinda Williams Chima
(nazwisko tej autorki kojarzy mi się z klockami LEGO)
No cóż ja mogę...Lubię takie książki a twórczość tej pani ostatnio dość często gdzieś mi się przewijała więc myślę, że to dobra okazja żeby zacząć swą przygodę od tej książki. Szkoda tylko, że premiera dopiero w połowie sierpnia i...że zmieniono okładkę. Ta zagraniczna jest naprawdę śliczna.


6. Pieśń Jutra
Samantha Shannon
Pierwszy tom był świetny lecz drugi trochę mnie zawiódł. Mimo to był na tyle dobry, że chcę poznać dalsze przygody bohaterów - zwłaszcza po tej końcówce.

***
No i tak mniej więcej się to wszystko prezentuje. Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko przeczytać, zwłaszcza że książki nie są zbyt grube.
A jakie wy macie plany czytelnicze na wakacje?

Miłego dnia!

środa, 21 czerwca 2017

Ponad wszystko

Dzisiaj będzie podwójna recenzja - filmu i książki. Właściwie to może i nie recenzja tylko krótkie opinie. W każdym razie - zainteresowanych zapraszam do czytania.

O czym to w ogóle jest?
Madeline Whittier to nastolatka mająca alergię na cały świat (lub bardziej naukowo chorująca na SCID). Przez swoją chorobę nie wychodziła z domu aż przez 17 lat. Pewnego dnia Maddy wyglądając przez okno zauważa...chłopaka (oczywiście), który wprowadził się wraz z rodziną do domu w dzielnicy w której mieszka nasza bohaterka. I jak można by się spodziewać rodzi się między nimi uczucie.

Słów parę o książce...
Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że część fabuły wyleciała mi z głowy bo książkę przeczytałam pod koniec kwietnia a mamy już prawie koniec czerwca. 
W każdym razie...
Pamiętam, że kiedy skończyłam ją czytać pomyślałam, że to całkiem urocza książka, na jeden - góra dwa dni. Jest też całkiem lekka w odbiorze mimo, że porusza niebanalne tematy. I to jest właśnie na plus. Dostajemy przyjemną książkę, a nie jakieś ciężkie nie wiadomo co. 
Bohaterowie nie byli irytujący - choć matka bohaterki...cóż nazwę ją interesującym przypadkiem. 
Do przewidzenia jest więc to, że spodobał mi się styl autorki. Ponad wszystko jest napisane tak lekkim i płynnym językiem, że nawet nie zauważyłam jak szybko udało mi się je przeczytać. I dodatkowo wydanie - pełne obrazków, które dodają książce nietypowego charakteru. Cieszę się też, że udało mi się kupić wersję nie filmową - swoją drogą moja koleżanka zauważyła, że w fotosach jest spoiler dotyczący zakończenia, także nie oglądajcie ich przed skończeniem jeśli posiadacie filmowe wydanie. 

Znalezione obrazy dla zapytania Ponad wszystko
...i o filmie też.
Cóż...poszłam na niego nastawiona neutralnie. Niczego nie oczekiwałam - no może oprócz tego by nie skopali ekranizacji tak chudej książki - to byłoby nieco śmieszne. 
Generalnie prawie wszystko zgadza się z fabułą książki. Są momenty, których nie było w książce, ale da się je przecierpieć i nie są jakoś rażące. Podobało mi się też to jak pokazali rozmowy chatowe między Maddy a Olly'm - kreatywne było to. Zawsze mam jednak wrażenie, że w filmach relacje między bohaterami rozwijają się zbyt szybko. Tu nie było wyjątku mimo, że trwało to w rzeczywistości mniej więcej tyle samo czasu co w książce. Przyznam jednak, że film momentami mnie... nudził. Nieco mnie to zaskoczyło bo niby to niemalże to samo co było w książce. 
Czy tylko mnie wkurzają te teksty w stylu "Bardziej wzruszający od..."
Ja rozumiem, że to chwyt marketingowy, ale ten film nie był specjalnine wzruszający. Dla porównania na Zanim się pojawiłeś ryczała prawie cała sala - na Ponad wszystko nikt.

***
No i to by było na tyle.
Oglądaliście już film? Co o nim myślicie?
Pozdrawiam i do napisania.

środa, 14 czerwca 2017

Book haul #9

 Co prawda Book haul miał się pojawić na początku maja, ale...Niektórzy obudzili się i zauważyli, że nie długo koniec roku szkolnego i jest za mało ocen więc mam teraz, brzydko mówiąc zapierdziel jakiego nie miałam przez cały semestr. Gratuluje. Nagroda Oczywistości się należy.

Ale przejdźmy do tej przyjemniejszej części, czyli...nowych - starych książek. Trochę mi się tego uzbierało przez kilka miesięcy.  Chociaż pewnie niektórzy z was kupują 12 książek w ciągu całego miesiąca. W każdym razie - bez zbędnego gadania przechodzę już do książek.



Od góry:
Mroczna przepowiednia (R. Riordan)
Czerwona Piramida (R. Riordan) - kupiona właściwie tylko dlatego, że była na promocji.
Diabolika (S,J Kincaid)
Ponad Wszystko (N. Yoon) - tą książkę kupiłam na targach, dlatego że wychodzi film. Znaczy się chciałam ją już kupić dużo wcześniej, ale dopiero film mnie jakoś...zmotywował do jej zakupu.
Głębia Challengera (N. Shusterman)
Zakon Mimów i Czas Żniw (S. Shannon)
Opowieści z Akademii Nocnych Łowców (wielu różych autorów) - swoją drogą, czy nie uważacie, że ta okładka jest okropna?
Imperium Burz (S. J Mass) - kupiona przedpremierowo na targach.
Czerwień Rubinu (K. Gier)
Wszystko to, co wyjątkowe (M. Quick) - uwielbiam Quicka, ale osobiście uważam, że ta książka znacznie odstaje od jego wcześniejszych.
Szóstka Wron (L. Bardugo)

No i to wszystkie książki, które kupiłam w przeciągu ostatnich czterech miesięcy. Całkiem możliwe, że byłoby ich trochę więcej, ale jako, że w kwietniu były targi w mojej miejscowości, uznałam, że nie będę kupować książek w marcu (co się nie udało) i kupię dużo na targach (gdzie o ironio kupiłam dwie). 
W każdym razie - ode mnie na dzisiaj to tyle.
Pozdrawiam i do napisania :)

wtorek, 6 czerwca 2017

Ulubieńcy miesiąca: Maj

grafika june, summer, and hello
źródło
Któż by pomyślał, że maj minie dla mnie tak szybko. I jeszcze ciężej mi uwierzyć, że już za trzy tygodnie wakacje. Może to dziwnie zabrzmi, ale na początku maja jeszcze ich nie chciałam jednak po tym co odwalili w tym tygodniu nauczyciele nie mogę już na nich patrzeć bo aż się we mnie gotuje i z wielką przyjemnością ich nie zobaczę przez najbliższe dwa miesiące. Mam nadzieję, że u was jest lepiej niż u mnie.
No, ale przejdźmy do sedna, czyli podsumowania.

***

1. Muzyka
Ten miesiąc ewidentnie należy do Florence + The Machine a konkretnie do trzech piosenek: Delilah, Queen of Peace, Ship of wreck, Which Witch (czy jakoś tak) i Dog days are over. Jak widzicie dużo tego więc nie będę wklejać filmików. Oprócz tego słuchałam też soundtracku z Finding Dory i piosenek z drugiej części Strażników Galaktyki.

Znalezione obrazy dla zapytania strażnicy galaktyki 2 plakat Znalezione obrazy dla zapytania 13 powodów plakat
2. Filmy
Byłam na nowych Strażnikach Galaktyki (dlatego też wspomniałam o soundtracku który jest genialny). Podobali mi się bardzo, ale nie potrafię ocenić czy wolę część pierwszą czy drugą. Oprócz tego zaczęłam oglądać też 13 powodów, ale stanęłam na 4 odcinku - jakoś nie mogę się wkręcić w ten serial. Udało mi się też obejrzeć Kimi no na wa - i powiem wam, że jestem zachwycona.

 
3. Książki
Zgadnijcie ile...Tak znów 4. To jakaś moja szczęśliwa liczba czytelnicza. W każdym razie o to książki, które przeczytałam w maju.
1. Czas żniw - recenzja
2. Głębia Challengera
3. Ukryta wyrocznia - recenzja
4. Czerwona Piramida

4. Inne
Prócz beznadziejnego pomysłu z próbnymi maturami na koniec roku - nic się nie działo.
A no i byłam też jeszcze Na Strażnikach... O czym już wspominałam.

poniedziałek, 29 maja 2017

Mroczna Przepowiednia



Zeus ukarał swojego syna Apolla - boga słońca, muzyki, łucznictwa, poezji, i wiele więcej zrzucając go z Olimpu na ziemię w postaci niezdarnego, trądzikowego, szesnastoletniego śmiertelnika imieniem Lester. Jedyny sposób, by Apollo odzyskał należne mu miejsce na Olimpie jest przywrócenie kilku wyroczni które zostały dawno zapomniane. Co ma wpływ na wyrocznie, i co Apollo/Lester może zrobić bez swoich boskich mocy? Po doświadczeniu serii niebezpiecznych, i szczerze mówiąc, upokarzających prób w Obozie Herosów, Lester musi opuścić względnie bezpieczną przystań i wyruszyć w jeżącą włosy na głowie podróż przez Amerykę Północną. Na szczęście wbrew braku boskich łask zyskuje przyjaciół, którzy będą bardzo bliscy fanom serii o Percym Jacksonie i Olimpijskich Herosach. Rick przybywając wraz z Apollinem i Leonem obiecuje wypełnioną komicznym haiku nową przygodą.

***

Chociaż przeczytałam ją już całkiem dawno dopiero teraz biorę się za recenzję bo...emocje trochę opadły i jestem teraz coś w miarę sensownego o niej skleić. 

Książka zaczyna się od momentu lądowania trójki bohaterów: Leona, Kalipso oraz Apolla/Lestera w Indianapolis. Niemal od razu jesteśmy wrzuceni w  wir wydarzeń i nie ma czasu na chwile wytchnienia. No dobrze. Może trochę przesadziłam bo się zdarzają, te niezwykle rzadkie momenty kiedy to bohaterowie w spokoju (rzekomym) mogą ze sobą porozmawiać. Generalnie jednak akcja pędzi aż ciężko jest przerwać książka - co ja niestety musiałam robić nad wyraz często bowiem niektórzy przypomnieli sobie, że zbliża się koniec roku szkolnego. I czemu niby nie zrobić matur próbnych dwa tygodnie przed wystawieniem ocen kiedy był na to cały drugi semestr? Nie ogarniam.

Przejdźmy jednak do książki. Mimo, że dużo się dzieje to nie mogłam się jakoś wkręcić na początku w drugi tom. Z pierwszym było mi jakoś łatwiej. Liczyłam też na to, że w drugim tomie pojawi się też reszta bohaterów z poprzednich książek autora. Możecie się domyślić, że się nie pojawiają, ale jest wysoce prawdopodobne, że pojawią się oni w tomie trzecim (którego tytuł brzmi The Burning Maze). 

Mamy za to kilka nowych postaci. Dość interesujących moim zdaniem. Nie napiszę wam jakie to postacie, ale mają pewien związek z Artemidą i Łowczyniami. 
A jeśli chodzi o czarny charakter to był on...średni jak dla mnie. Nawet nie pamiętam już jego imienia i jeśli mam wybierać kto był lepszym villainem to wybiorę Nerona. 
Było jednak coś co sprawiło, że jego postać trochę mnie zainteresowała. Mianowicie - jego przeszłość w której dość ważną rolę odgrywał oczywiście Apollo. Ich konfrontacja była więc pod tym względem dość interesująca. 

Co do starych bohaterów to jestem zadowolona z obecności Leona w tej książce. Osobiście go uwielbiam, ale martwi mnie trochę pewna rzecz związana z nim i z Kalipso. Wydaje mi się, że też deczko zmienił się jego charakter. Obawiałam się też tego, że Kalipso będzie mnie strasznie denerwować, ale na całe szczęście nic takiego nie miało miejsca. 
Odnośnie Apolla - nadal pozostaje tym samym aroganckim bogiem, ale dzięki temu jest to całkiem zabawne. Są jedna pewne momenty kiedy widać, że martwi się o innych. Generalnie jednak zanim zacznie myślećć o innych myśli najpierw o sobie. I te jego haiku. Mniej genialne od tych z Ukrytej Wyroczni, ale nadal tak samo badziewne.
I Meg. To biedne dziecko tyle przeszło. I ciekawe o co chodzi z jej pzreszłością?

Na koniec oczywiście muszę wspomnieć lekko spoilerowo o pewnych bohaterach.
Mniej więcej w połowie pojawia się Thalia - czego w sumie można się domyślić bo skoro są Lowczynie to musi być Thalia.
I - uwaga! - pojawia się pewna postać, bardzo dobrze znana z Bogów Olimpijskich - mianowicie Grover. Nie oczekujcie jednak nie wiadomo czego - pojawia się dosłownie na ostatniej stronie książki. Oznacza to jednak, że zapewne będzie go więcej w kolejnym tomie.

Książkę oceniam na 8,5/10
Była ciupkę gorsza od pierwszej części, ale i tak świetnie mi się ją czytało.

Ode mnie to tyle.
Do napisania!